Ireneusz Zarczuk: Chyba czas najwyższy zobaczyć, jak wygląda świat bez Łady (Wywiad)

Ireneusz Zarczuk: Chyba czas najwyższy zobaczyć, jak wygląda świat bez Łady (Wywiad)

Rozmowa, którą prezentujemy, miała miejsce 10 listopada, ponieważ dokładnie tego dnia zakończyła się wieloletnia przygoda Ireneusza Zarczuka z Ładą 1945 Biłgoraj. Ustępujący szkoleniowiec podzielił się z nami powodami swojej decyzji. Nie zabrakło także pytań o przyszłość nieocenionego dla klubu coacha. W trakcie rozmowy w głosie trenera niejednokrotnie słychać było emocje, co tylko podkreśla, jak wielkie przywiązanie łączyło go i pewnie jeszcze długo będzie łączyć z biłgorajską piłką.

Michał Wójcik – LUBSPORT.PL: Panie trenerze, chciałbym zapytać o więcej informacji na temat Pańskiej rezygnacji. Jakie były więc powody takiej decyzji, czy mógłby Pan przedstawić krótką argumentację?

Ireneusz Zarczuk (były trener Łady 1945 Biłgoraj): Argumentacja? (śmiech) Generalnie nie ma co argumentować. Coś się zaczyna, coś się kończy. Jestem w tym klubie od 2009 roku. Podjąłem taką decyzję, ponieważ najwyższy czas odpocząć od piłki, od pracy w klubie Łada. Na pewno miały też na to wpływ wyniki, które osiągaliśmy, ale nie tylko. Uważam, że potrzebne są w tym klubie zmiany, żeby Łada szła do przodu. Według mnie pierwszą z nich jest to, że akurat ja postanowiłem odejść.

Słyszę, że mówi to trener z ciężkim sercem. Widać, że z dużą pasją podchodzi Pan do zawodu. Kolejnym pytaniem miało być pytanie o to, jak będzie wyglądała ta emerytura, ale w zasadzie padła już odpowiedź. Czy będzie chciał trener udać się na definitywny odpoczynek od zawodu, czy jednak w dalszej perspektywie ma jakieś plany związane z trenerką?

Na pewno nie. Jeżeli się nie mylę, jestem w tym klubie od ponad 20. lat, od 1996 roku. Chyba czas najwyższy zobaczyć, jak wygląda świat bez Łady Biłgoraj (śmiech). To też dobry moment na chwilę odpoczynku od piłki.

Taki reset?

Tak, taki reset od piłki. Chcę nabrać troszeczkę dystansu do tego, co do tej pory robiłem, ale też zaczerpnąć zwyczajnego spokoju. Tak po prostu.

Rozumiem, że ta decyzja jest podyktowana wieloma czynnikami. Zapytam więc, co sądzi Pan o swoim następcy – jak czytamy w komunikacie klubu – przynajmniej tymczasowym, Bartłomieju Kowaliku? Z pewnością mieliście ze sobą po drodze. Jak ocenia Pan tego szkoleniowca z perspektywy doświadczeń, które Was do tej pory łączyły?

Bartek to jest trener z Biłgoraja, trener, który ma odpowiednie kwalifikacje do zajmowania się pierwszą drużyną, ponieważ ukończył kurs UEFA. Jest w naszym klubie w zasadzie pół roku, ale już osiągnął fajny wynik z juniorami młodszymi (w dniu rozmowy Łada zajmowała drugie miejsce w Wojewódzkiej Lidze Juniorów Młodszych – przyp. red.). Myślę, że można potraktować to w ten sposób, że spotkała go nagroda ze strony zarządu. Uważam to za bardzo dobre posunięcie. W grę wchodziło dwóch trenerów: Krzysiek Pardo – trener juniorów starszych i właśnie Bartek Kowalik. Spodziewałem się, że któryś z nich dostanie możliwość poprowadzenia drużyny w ostatnim meczu tej rundy, a być może i w dalszej perspektywie.

Nie chcę życzyć trenerowi szybkiego powrotu, bo w tej chwili pewnie najważniejszy jest dla Pana odpoczynek od futbolu, ale po cichu liczę, że być może zobaczymy jeszcze kiedyś Ireneusza Zarczuka na ławce trenerskiej. Niemniej, chciałbym podziękować za to, że był trener zawsze do naszej dyspozycji, do dyspozycji mediów i nie unikał nas po żadnym spotkaniu.

Ja również dziękuję za ten czas. Dziękuję wam jako portalowi Lubsport, bo uważam, że piszecie bardzo rzeczowo, bez jakichś sympatii i antypatii. To jest niezwykle istotne w sporcie, a w środowisku piłkarskim szczególnie. Nawiązując do tego, co pan mówił, to jest tylko sport lub też aż sport, może jedynie w mniejszym wydaniu. Uważam, że trener musi wziąć odpowiedzialność za wyniki, rozmawiać z prasą, z mediami, zarówno po wygranych, jak i po przegranych meczach. To jest normalna rzecz w sporcie. Jak to mówił Kazimierz Górski: mecz można wygrać, przegrać lub zremisować. Wydaje mi się, że tak powinno się to odbierać. Staram się do tego podchodzić bardzo normalnie. Tak jak mówiłem na początku: coś się zaczęło, coś się skończyło. Dzięki temu zacznie się coś nowego, w moim życiu, w klubie Łada. Nic nie dzieje się bez przyczyny, gdzieś zapisane jest to, co ma być dalej. Chciałbym za waszym pośrednictwem podziękować wszystkim kibicom Łady Biłgoraj za lata pracy, ale też współpracy. Oczywiście chcę też podziękować wam, mediom, za rzeczowe podejście do relacjonowania meczów. I być może: do usłyszenia kiedyś.   

To na koniec pytanie, bez którego dzisiaj nie mógłbym się obyć. To jak to będzie dzisiaj? Zwycięstwo, remis, czy może porażka (w nawiązaniu do meczu Polska – Urugwaj [0:0] – przyp. red.)?

Powiem szczerze, że coś mi podpowiada, że będzie między remisem lub niestety porażką. Oczywiście serce jest za tym, żebyśmy wygrali, aczkolwiek uważam, że mecze towarzyskie są specyficzne i kierują się swoimi prawami.