Lublinianka nie zagra w IV lidze! (AKTUALIZACJA, KOMENTARZ PREZESA)

Lublinianka nie zagra w IV lidze! (AKTUALIZACJA, KOMENTARZ PREZESA)

Lublinianka, o czym nieśmiało wspominaliśmy już ponad tydzień temu, może nie zagrać w IV lidze lubelskiej. Jak udało nam się ustalić, prezes Krzysztof Gil zamierza zgłosić zespół do klasy okręgowej i grać tylko i wyłącznie juniorami… BKS-u i Widoku (!).

O tym, że Lublinianka może nie zagrać w IV lidze, napomknął ponad tydzień temu Marek Sadowski. Nie chcąc jednak, by sprawa wychodziła od niego, prosił o niecytowanie wypowiedzianych słów i telefon do Krzysztofa Gila. Ten, jak nietrudno się domyślić, milczy. Sternik jest niedostępny nie tylko dla dziennikarzy, ale też dla „Sadka” czy zawodników Lublinianki. – Byłem w Meksyku i we Francji – komentuje Gil. Zgłoszenie lublinian do „okręgówki” ma zostać „przyklepane” na piątkowym posiedzeniu zarządu. 29 czerwca IV-ligowiec miał wznowić zajęcia, jednak inauguracyjny trening się nie odbył. Po krótkiej rozmowie wewnątrz drużyny każdy udał się do domu.

O sprawie zaalarmował nas jeden z kibiców najstarszego klubu na Lubelszczyźnie. – Co prawda świeżo po zakończeniu sezonu Gil mówił kibicom, że takie rozwiązanie jest brane pod uwagę, ale bardziej w charakterze ciekawostki niż poważnego planu. Prezes odezwał się do trenera dopiero wczoraj, przekazał lakoniczny komunikat i wyłączył telefon, pomimo tego, że w środę właśnie on dyżuruje w siedzibie klubu – mówi, prosząc o anonimowość.

Jedyną osobą, która może oficjalnie wypowiadać się na ten temat, jest Marcin Zapał. Powód, dla którego tak się dzieje, to zerwane 2 grudnia zeszłego roku więzadła krzyżowe w kolanie. Co za tym idzie, golkiper jako jedyny z graczy nie czeka na zaległe pieniądze z klubu. – Sami myśleliśmy, żeby odezwać się do was. Po rozmowach wewnątrz drużyny uznaliśmy, że jedynym wyjściem dla nas jest nagłośnienie sprawy  – rozpoczął 26-latek.

Jak prezes Gil wyjaśnia motywy, którymi kieruje się przy zgłoszeniu zespołu do niższej klasy okręgowej? – Powiedział jednemu z nas, że jest zmęczony tym wszystkim, nie chce mu się i najprawdopodobniej zgłosi drużynę do „okręgówki”. Tam – co oczywiste – gra będzie za darmo, a kadra będzie składała się z juniorów BKS-u Widoku – dodaje nasz rozmówca. Futbol widział już wielu zmęczonych sterników, jednak większość z nich po prostu rezygnowała z kierowania klubem.

Przed poprzednim sezonem były III-ligowiec dostał dotację z miasta (0,19 mln zł). Niestety to nie przełożyło się na większe premie dla graczy, a wręcz przeciwnie. Patryk Czułowski i spółka niedawno musieli… zrobić „zrzutkę” na piłki w wysokości czterdziestu złotych. W innym wypadku nie mieliby jak trenować… – Pilkarze zgubili futbolówki po jednym ze sparingów. Umówiliśmy się, że oni kupią piłki treningowe, a my meczowe – skomentował sternik.

Na szóstym poziomie rozgrywkowym, co jest dość niespotykane, działaczy z Wieniawy ma nie interesować wynik sportowy. – Co ma być ważne w klubie, jeśli nie rezultaty? – pyta retorycznie kontuzjowany golkiper. Gracze KSL są po spotkaniu z kibicami, na którym myśleli nad rozwiązaniem patowej sytuacji. – Fani podzielają nasze zdanie. Spotkaliśmy się z nimi, uznając ich opinię za ważną, bo to oni walczyli o nas jeszcze przed połączeniem klubu z Wieniawą – dziękuje za wsparcie Zapał.

KOMENTARZ PREZESA KRZYSZTOFA GILA

– Przez tydzień byłem w Meksyku, potem byłem we Francji, gdzie oglądałem spotkanie Polska – Niemcy. Pozwoliłem sobie na wyjazd, bo nie byłem w stanie działać na rzecz klubu. Czekaliśmy na decyzje LZPN-u i Wydziału Sportu w Urzędzie Miasta. Pierwsza mówiła o lidze, w której zagramy, a druga o możliwościach finansowych. Obie były dla nas niekorzystne. Zwycięzca ligi nie awansował do II ligiStal Rzeszów dostała licencję, a magistrat zapowiedział, że nie przekaże na klub ani grosza.

– Ze sponsorami łączą nas relacje biznesowe, widzimy się często i wiem, na co mogę liczyć i wiem, ile potrzeba pieniędzy na nową IV ligę. Bez wsparcia miasta nie mamy co się wybierać. 300-400 tysięcy to optymalny budżet w IV lidze. Jest przesądzone, że nie zagramy na tym szczeblu. On nas przerasta finansowo i bez pomocy miasta nie jesteśmy w stanie zbudować budżetu na IV ligę. Nawet przy mocno oszczędnościowych założeniach. Dlatego wczoraj wystosowaliśmy pismo o rezygnacji z gry. Proszono nas o to, by się określić, bo Opolanin czekał na informację. Dostaliśmy licencję na III ligę, ale w niej nie zagramy.

– W klubie nic złego się nie dzieje, bo on to nie tylko drużyna seniorów, ale i piętnaście drużyn młodzieżowych.

– W piątek mamy głosowanie na temat absolutorium dla zarządu.

– Co do gry juniorów BKS-u i Widoku w naszym klubie. W innych dyscyplinach sportu występują „piramidy szkoleniowe”. Doszło do stworzenia wstępnego porozumienia, w którym określono nas i Motor jako kluby wiodące oraz kluby młodzieżowe. Chłopcy zdolni i ci, kończący wiek juniora, mieliby być wprowadzani do Lublinianki, odpowiednio przygotowywani pod każdym względem, a potem najzdolniejsi mogliby trafiać do Motoru, który ciągle chce awansować do II ligi. W magistracie chcą, by lubelska młodzież grała w Lublinie, a nie w okolicznych miejscowościach. Wcześniej myśleliśmy, by oprzeć drużynę na młodzieży, ale na teraz nasz najstarszy rocznik to 2000. W przyszłości chciałbym zmienić model drużyny. Armia zaciężna to nie to, o czym marzę. Model, przedstawiony przez WS, mi się podoba. Nie wiadomo tylko, co z przejściami tych graczy do Motoru.

– Wszystko rozbija się o pieniądze, a bez nich się nic nie zrobi. Bez 400 tysięcy nie ma co się pchać do IV ligi. Sponsorzy i udziałowcy nie są w stanie przeznaczyć takich pieniędzy. Sponsorzy, wiedząc, że miasto nie płaci, stwierdzili, że wolą, by drużyna seniorów była w stu procentach amatorska, a oni dofinansują grupy młodzieżowe.