Pierwszy sparingowy triumf zamościan

Pierwszy sparingowy triumf zamościan

Padwa Zamość po sześciu porażkach w letnim okresie przygotowawczym, wreszcie zanotowała zwycięstwo. Po serii spotkań z I-ligowcami, 11 września zamościanie zagrali z ligowym rywalem (grającym w innej podgrupie grupy IV II ligi) Orłem Przeworsk i rozbili przeciwnika z Podkarpacia 39:26 (20:16).

KOMENTARZ TRENERA

Tomasz Czerwonka: – Cały czas prowadziliśmy czterema-pięcioma bramkami. Rywal w końcówce nieco odpuścił, nasza gra była swobodniejsza i przewaga urosła. Nie chcę tłumaczyć Orła, ale oni tłumaczą, że dopiero niedawno zaczęli trenować z piłkami. Ich hala jest po remoncie parkietu. Nas cieszy wynik i pierwsza letnia wygrana. Mieliśmy mocnych przeciwników, ale przegrywaliśmy. Po tym triumfie jest nam nieco raźniej. Bramkarze czują Karola Drabika, który wczoraj był nieobecny. Po raz kolejny koledzy z pola dali im się wykazać, a oni odbijają sporo rzutów. Między bramkarzami toczy się korespondencyjna rywalizacja o bluzę z numerem jeden. Chcemy wypracować współpracę golkiperów z zawodnikami z pola. Chcemy zmienić system w defensywie, wprowadzić dwa nowe rozwiązania. Może późno się za to wzięliśmy, ale poniedziałkowy sparing pokazał, że warto w to inwestować. Będziemy przez te niespełna dwa tygodnia to doskonalić. Powoli budzi się Krzysiek Bigos, który cały poprzedni sezon miał stracony z powodu kontuzji więzadeł. Rzucił kilka bardzo ładnych bramek i „blokada” u niego puszcza. Bardzo na niego liczę. Duet z Pawłem Maciochą daje duże szanse na rotacje na pozycji lewoskrzydłowego. Maciocha, dzięki zwinności i zdolności do gry kombinacyjnej, jest alternatywą na prawą flankę. Jego niewielkie gabaryty i cechy motoryczne na tym poziomie pomagają zabezpieczyć dwie pozycje. Piotrek Gałaszkiewicz bardzo dobrze wystąpił na obrocie i zdobył najwięcej bramek, Kuba Pieczykolan pokazał się na prawym skrzydle. Swoje dołożył Szymon Fugiel. Pojechaliśmy do Przeworska w dwunastu, dopadły nas pewne choroby, problemy. Jestem zadowolony nie tylko z wyniku, w naszej grze uwidacznia się świeżość, zmniejszyliśmy objętość treningu. Dużo pracujemy z piłkami i widać u chłopców pazerność do gry. To się ceni. Mankamenty są, bo być muszą. Brakuje nam jeszcze asekuracji, paru centymetrów w każdą ze stron i piłka ucieka nam zbyt często. 26 bramek straconych to niby nie tak dużo, ale część traciliśmy zdecydowanie na własne życzenie. Pomyłka w asekuracji to moim zdaniem prosty błąd, podobnie jak niewyłapanie podania za plecy, wynikające z braku koncentracji. Obraz gry generalnie jest taki, że „kroi” nam się coś milszego. O naszym wysokim triumfie zdecydowało ostatnie 15 minut. Po przerwie graliśmy doskonalonym przez nas systemem w tyłach i rywal się przez to gubił. Mimo że na dopracowanie go potrzeba nam dużo czasu, widać, że warto, bo już w tym meczu było widać, że będzie przynosił efekty. 

NASTĘPNY SPARING

W czwartek o 19:30 w ostatniej grze kontrolnej Padwa zagra z Orłem Przeworsk, tym razem we własnej hali.

Orzeł Przeworsk – Padwa Zamość 26:39 (16:20).