Powiślak sprawcą dużej niespodzianki

Powiślak sprawcą dużej niespodzianki

Hetman Zamość w tym sezonie jest murowanym kandydatem do awansu, z czego doskonale zdawali sobie sprawę piłkarze Powiślaka. Dlatego też podopieczni byłego napastnika II-ligowego wówczas Hetmana, Łukasza Gizy, na stadion przy ulicy Królowej Jadwigi 8 wybrali się bez większej presji. Być może brak obciążenia psychicznego sprawił, że gracze z Końskowoli rozegrali dobre spotkanie i wywieźli z Zamościa cenny punkt.

POMECZOWE KOMENTARZE

Piotr Welcz (dyrektor sportowy Hetmana Zamość): – Piłkarsko byliśmy lepsi, ale nie zawsze wygrywa się mecz, kiedy prowadzi się grę. Powiślak bardzo mądrze ustawił się na kontrataki. Pierwsze dwa gole, które straciliśmy, sprokurowaliśmy sobie sami. Później na początku drugiej połowy czterokrotnie powinniśmy trafić, ale nic nie wchodziło. Jesteśmy bardzo rozczarowani wynikiem. Traktujemy to jako zimny prysznic. To pokazuje, że liga nie będzie łatwa. Nikt nie odda pola łatwo, każdy na Hetmana będzie się sprężał, a my musimy nauczyć się żyć w takiej roli. Dzisiejsze spotkanie pokazało, że teoria to jedno, a sport to drugie. Trzeba z szacunkiem podchodzić do sportu. Czujemy się źle z wynikiem, ale mamy jeszcze dwadzieścia dziewięć kolejek do końca sezonu. 

Łukasz Giza: – Jak już wspominałem, to rywal był pod większą presją. Nawet gdybyśmy przegrali – choć oczywiście nie zakładaliśmy takiego scenariusza – nic wielkiego by się nie wydarzyło. Wiedzieliśmy, że atmosfera w Zamościu jest nieco napompowana i mieliśmy swój plan na to spotkanie. Długo utrzymywaliśmy się przy piłce. Maciek Pięta dostał podanie i wyszedł sam na sam, został sfaulowany przez Jacka Troshupę. Grzesiek Fularski wykorzystał rzut karny. Potem po dośrodkowaniu Artura Sułka, Fularski zagrał głową, a piłka wpadła do siatki. Powiem szczerze, że przed przerwą – nawet nie patrząc na wynik – graliśmy dobrze. Zagraliśmy bardzo mądrze, w sposób, jaki sobie zakładaliśmy. Wychodząc na drugą połowę, mieliśmy inne założenia. Nie wiem, czy problemem były umiejętności, czy może sfera mentalna. Cofnęliśmy się za bardzo i na samym początku drugiej połowy Hetman mógł czterokrotnie zdobyć bramki. Mieliśmy trochę szczęścia, które również jest potrzebne w futbolu. Obyło się bez strat. Niestety, w 58′ było 2:2, po golu w sytuacji mniej klarownej niż poprzednie. Szybko się podnieśliśmy, Damian Kopeć zagrał do Maćka Pięty i znów prowadziliśmy. W drugiej połowie cały czas się broniliśmy – inaczej niż przed przerwą, gdy konsekwentnie realizowaliśmy plan. Gospodarze wyrównali po stałym fragmencie gry. Nie narzekamy na remis, szanujemy punkt wywieziony z terenu głównego faworyta do awansu. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Nie narzekamy. Czas we wtorek potwierdzić dobrą dyspozycję.

NASTĘPNA KOLEJKA

W następnej kolejce Hetman Zamość zagra na wyjeździe z Eko Różanka (15 sierpnia, 17:00). Natomiast Powiślak Końskowola podejmie Górnika II Łęczna (15 sierpnia, 18:00).

Hetman Zamość – Powiślak Końskowola 3:3 (1:2)
Bramki: Damian Kupisz 13′, 58′, Damian Otręba 83′ – Grzegorz Fularski 18′ (rzut karny), 45′, Maciej Pięta 62′

Hetman: Troshupa – Kanarek, Żmuda, Bednara, Daszkiewicz, Turczyn (82′ Otręba), Solecki, Kycko (61′ Stefański), Mietlicki (70′ Lavruk), Kupisz, Paluch

Powiślak: Bicki – Wankiewicz, Kędra (84′ Salamandra), Antoniak, Leszczyński, Banaszek (73′ Miazga), Fularski, D. Giziński, Pięta (75′ Kamola), Sułek (63′ Kłyk), Kopeć (84′ Grzegorczyk).

Żółte kartki: Przemysław Żmuda, Damian Kupisz – Grzegorz Fularski, Kamil Leszczyński, Patryk Grzegorczyk, Patryk Kędra
Sędziował: Rafał Reszka (Lublin).