Zwycięstwo na start!

Zwycięstwo na start!

Blisko komplet widzów na trybunach i wspaniałe, piłkarskie emocje na boisku. A co najważniejsze – zwycięstwo Polaków! Otwarcie Areny Lublin nie mogło wypaść lepiej!

Przed meczem obiekt poświęcił arcybiskup Stanisław Budzik. Kibiców przywitali natomiast m.in. prezydent Lublina Krzysztof Żuk oraz prezes PZPN – Zbigniew Boniek. Ten drugi wspominał swój pierwszy mecz w poważnej piłce, który rozegrał przeciwko… Motorowi Lublin!

Polacy przystąpili do tego spotkania w składzie bez zawodników pochodzących z Lubelszczyzny. Damian Szymański i Damian Podleśny zasiedli bowiem na ławce rezerwowych. Podstawowym bramkarzem był Krystian Rudnicki, a w środku pola rządzić i dzielić mieli Paweł Dawidowicz, wspomagany przez Radosława Murawskiego i przede wszystkim – Piotra Zielińskiego. To właśnie ten ostatni zawodnik sprawił, że Arena Lublin po raz pierwszy w historii mogła wybuchnąć z radości. Znakomite dośrodkowanie z rzutu wolnego piłkarza Empoli, a piłkę do siatki głową skierował Mariusz Stępiński! To była 3′ gry. Biało-czerwoni z minuty na minutę rozkręcali się coraz bardziej. W 12′ świetną akcją na lewej flance popisał się Łukasz Wroński, jednak ostatecznie do strzału dojść nie udało się Stępińskiemu. Nie minęło sześć minut, a Polacy znów mogli trafić do siatki Ivana Provedela! Po kolejnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego Zielińskiego, niepewną interwencję golkipera przyjezdnych wykorzystać powinien strzelec bramki dla naszej reprezentacji, ale trafił wprost w obrońcę stojącego na linii bramkowej. W 19′ swoją okazję miał Wroński, jednak nie potrafił skierować piłki w światło bramki.

Czas upływał, a Polacy nie zamierzali poprzestawać i zadowalać się jedną bramką przewagi. Bardzo aktywny był zwłaszcza Przemysław Frankowski, który swoimi rajdami i niekonwencjonalnymi rozwiązaniami czarował publiczność w Lublinie. Działacze Lechii Gdańsk mogą już żałować, że lekką ręką oddali go do Białegostoku. Jeżeli ten zawodnik nadal będzie się tak rozwijał może przyćmić innego Frankowskiego – Tomasza. Włosi przyspieszyli odrobinę dopiero w końcówce pierwszej odsłony, jednak okazji do zdobycia wyrównującej bramki nie wykorzystał dwukrotnie Jacopo Manconi. Minutę przed przerwą ponownie dał o sobie poznać Frankowski, ale jego strzał z dystansu sparował Provedel.

Na drugą odsłonę Polacy wyszli bez zmian w składzie. Od razu na 2:0 mógł podwyższyć Mariusz Stępiński. Napastnik Wisły Kraków zbyt długo jednak zwlekał ze strzałem i zdecydował się podać do Frankowskiego. Strzał skrzydłowego Jagiellonii obronił pewnie Provedel. Ta niewykorzystana sytuacja szybko się zemściła. W 49′ lewą stroną atakował Antonio Barecca, piłka przypadkowo trafiła pod nogi Manconiego, który strzałem po długim rogu doprowadził do remisu.

Stracony gol odrobinę podłamał biało-czerwonych. Włosi złapali wiatr w żagle i wyraźnie uwierzyli w swoje umiejętności. Brakowało im na całe szczęście okazji bramkowych. Polacy zagrażali głównie po rzutach wolnych w wykonaniu Piotra Zielińskiego, jednak ofensywny pomocnik Empoli nie robił już tego tak dobrze, jak w pierwszej odsłonie. W 61′ ten zawodnik powinien trafić do siatki, ale sytuacji sam na sam z Provedelem fatalnie spudłował. Po pięciu minutach od tamtej akcji na boisku pojawił się kraśniczanin – Damian Szymański. Chwilę później Polacy ponownie wręcz musieli objąć prowadzenie! Doskonałe dogranie Zielińskiego do Frankowskiego, a strzał tego ostatniego fenomenalnie obronił golkiper Italii. Czas upływał, okazji było sporo, ale piłka nie chciała wpaść do siatki z obydwu stron. Brakowało spokoju, dokładności i… sił. W końcówce spotkania tempo gry znacznie spadło i gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem 1:1, mieliśmy gola dla Polski! Rzut rożny, piłka trafiła przed pole karne, gdzie stał akurat Frankowski! Pomocnik Jagiellonii – bardzo dobrym strzałem trafił do siatki! Potem jeszcze podwyższyć prowadzenie mógł Tomasz Kędziora, ale jego uderzenie głową wylądowało na poprzeczce.

Polacy byli dziś po prostu lepsi od rywali i zupełnie zasłużenie wygrali z Włochami. Zwycięskie otwarcie Areny Lublin? Czemu nie!

Polska U20 – Włochy U20 2:1 (1:0)
Bramki: Mariusz Stępiński 3′, Przemysław Frankowski 85′ – Jacopo Manconi 49′

Polska: Rudnicki – Sadzawicki, Kędziora, Uryga, Straus – Frankowski (86′ Matynia), Dawidowicz, Murawski (66′ Szymański), Zieliński, Wroński (71′ Formella) – Stępiński.

Włochy: Provedel – Nava, Camigliano (71′ Somma), Vicari, Barreca (84′ Berra) – Fazzi (46′ Rozzi), Capezzi (66′ Grasi), Gagliardini, Garritano (66′ Marsura) – Mattiello, Manconi.

Żółta kartka: Francesco Vicari
Sędziował: Benjamin Kortus
Widzów: 13 800.

ZAPRASZAMY DO OGLĄDANIA FOTORELACJI Z MECZU!
ZAPOZNAJ SIĘ RÓWNIEŻ Z POMECZOWYMI WYPOWIEDZIAMI!