Szaleństwo! Dziki aplikują liderowi osiem goli na wyjeździe!

Szaleństwo! Dziki aplikują liderowi osiem goli na wyjeździe!

Być może w niedzielę kibice futsalowego AZS UMCS Lublin byli świadkami punktu kulminacyjnego w przygodzie swojej drużyny w kampanii 2017/2018. Lublinianie sprawili nie lada niespodziankę, wygrywając aż 8:5 z dotychczasowym liderem grupy południowej I ligi – GKS-em Tychy! Nie dość, że drużyna Artura Gadzickiego zgarnęła komplet punktów na obiekcie rywala, to jeszcze uczyniła to w pięknym stylu.

Już wejście w niedzielny mecz lepiej ułożyło się przyjezdnym. W 3. minucie spotkania niefortunnie piłkę do własnej bramki skierował Paweł Pytel. Futsaliści z Tych szybko zabrali się jednak do pracy, ponieważ już dwie minuty później poważnie zagrozili bramce AZS-u. Mocne uderzenie Bartłomieja Sitko zatrzymało się na słupku. Z kolei w 8. minucie szczęścia zabrakło Filipowi Biernatowi. Piłka po jego strzale już zmierzała do pustej bramki, ale została w porę wybita. Na koniec pierwszych 10 minut groźną sytuację miał jeszcze Grzegorz Fularski, lecz nie udało mu się powiększyć dorobku akademików.

Obie drużyny rozpędziły się między 14. a 15. minutą gry. Najpierw, właśnie w 14. minucie, na 2:0 sprytnym strzałem podwyższył Jakub Wankiewicz, lecz już 46 sekund później kontaktową bramkę zaliczył grający trener tyszan – Michał Słonina.  Jeszcze szybciej odpowiedzieli przyjezdni. Po 22 sekundach prowadzili 3:1, dzięki soczystemu uderzeniu Fularskiego. Ostra gra opłacała się gościom, jednak w 16. minucie mieli już na koncie pięć przewinień, a każde kolejne groziło przedłużonym rzutem karnym. Nie zniechęciło to AZS-u do odważnych ataków na bramkę GKS-u. Prowadzenie mogło być jeszcze wyższe, gdyby nie dobra postawa golkipera gospodarzy Zbigniewa Modrzika. Nie gorzej po drugiej stronie spisywał się Adrian Parzyszek, czego dowodem była kapitalna robinsonada w jego wykonaniu tuż pod koniec pierwszej połowy spotkania. Na przegranym polu znalazł w tej sytuacji Biernat. Chwilę później zatrzymany został z kolei Bartosz Rutkowski. Po pierwszych 20 minutach lublinianie sensacyjnie wygrywali 3:1.

Dziki pokazały, że są dzikie w ofensywie już na początku kolejnej odsłony. W 22. minucie Wankiewicza kapitalnie wypatrzył i obsłużył podaniem Jarosław Walęciuk. 19-latek nie zmarnował tej szansy i strzelił swoją drugą bramkę w meczu. Wszystko wyglądało obiecująco aż do 27. minuty. Wówczas AZS dopadł lekki kryzys. Najpierw Słonina podał do Kacpra Dudzika, a ten pewnym strzałem po ziemi doprowadził do rezultatu 2:4. Niespełna minutę później przewaga gości znów stopniała po golu najskuteczniejszej strzelby tyszan – Tomasza Bernata. Była to już 10. bramka 22-latka w tym sezonie. Kiedy wydawało się, że zielono-czarno-czerwoni na dobre otrząsnęli się z letargu, nagle sami rzucili sobie kłody pod nogi. W polu karnym GKS-u Walęciuka sfaulował Dudzik. Nie było to pierwsze przewinienie na aktywnym zawodniku AZS-u, jednak tym razem skutkowało rzutem karnym. Skutecznym egzekutorem okazał się Łukasz Mietlicki, który w 29. minucie doprowadził do stanu 5:3. Tym samym zdobył już ósmą bramkę w lidze. Nie był to jednak koniec emocji. Nim końca dobiegła 30. minuta, kapitalnie zachował się Konrad Tarkowski. Najpierw odebrał rywalowi piłkę, po czym popędził na bramkę gospodarzy i strzelił kolejnego gola.

Taki obrót spraw rozdrażnił jeszcze bardziej podopiecznych trenera Słoniny. Dwie doskonałe okazje zmarnował Bernat, któremu wyraźnie nie sprzyjał uśmiech losu. Najpierw nieskutecznie lobował, a potem opieczętował słupek bramki AZS-u. Nadal wybornie bronił Parzyszek, jednak gdy gospodarze rozpoczęli grę z lotnym bramkarzem, defensywa Dzików musiała w końcu pęknąć. W 36. minucie silne uderzenie Adama Matusza zakończyło się kolejnym golem dla Tych. Wynik 4:6 był wciąż dość spokojnym rezultatem dla ekipy Artura Gadzickiego. GKS naciskał dalej. Minutę później znów bliski szczęścia był Matusz, jednak piłka po jego strzale i instynktownej obronie Parzyszka zatrzymała się dopiero na poprzeczce. Trzeba przyznać, że w tym meczu gospodarze upodobali sobie obijanie aluminium lubelskiej bramki. Co jest solą futsalu? Oczywiście skuteczność, a skoro tak, to chwilę później niewykorzystane sytuacje zemściły się na gospodarzach. Dzieła zniszczenia dokonali Mateusz Szafrański i po raz trzeci w tym spotkaniu Wankiewicz. Pierwszy z nich trafił z połowy boiska do pustej bramki po nieudanej akcji tyszan, a drugi również przywitał się z pustą bramką, gdy odebrał futbolówkę rywalom i popędził, by dokonać formalności. Dosłownie w ostatniej akcji honor miejscowych uratował jeszcze Matusz, który zdobył gola z najbliższej odległości, wykorzystując błąd defensywy akademików. Jednocześnie była to już 13. bramka tego wieczoru, a wynik zamknął się na 8:5 dla Dzików. Sensacja stała się faktem!   

KOMENTARZ TRENERA

Artur Gadzicki: Bardzo się cieszymy. Wygraliśmy spotkanie, strzelając dotychczasowemu liderowi osiem bramek. Na pewno napawa to optymizmem przed rundą rewanżową. W dobrych nastrojach kończymy tę część sezonu. Był to dla nas kluczowy mecz, jeżeli chcieliśmy się liczyć w walce o wyższe lokaty. Dlatego tak ważne jest to, że zdobyliśmy dzisiaj punkty w Tychach. Jeszcze bardziej cieszy mnie jednak to, że zagraliśmy w dużo lepszym stylu niż w ostatnim meczu z Nowinami (5:2 dla AZS-u – przyp. red.). Był to dla nas ostatni mecz w tej rundzie, ponieważ spotkanie z Laskowicami zagramy dopiero w lutym (25 lutego – przyp. red.). Teraz mamy dwa tygodnie, żeby przygotować się do Młodzieżowych Mistrzostw Polski U20 (turniej finałowy zostanie rozegrany w Łęczycy w dniach 15-17 grudnia – przyp. red.).

NASTĘPNA KOLEJKA                      

W 11. serii gier Dziki powrócą do hali Globus i zmierzą się z Orłem Futsal Jelcz-Laskowice (25 lutego, 17:00). Najbliższy rywal lublinian to – po potknięciach śląskiego duetu GKS Tychy-GSF Gliwice – nowy lider I ligi. Akademicy kończą rundę jesienną na szóstym miejscu ze stratą sześciu oczek do Laskowic.

GKS Futsal Tychy – KU AZS UMCS Lublin 5:8 (1:3)
Bramki: Michał Słonina 15’, Kacper Dudzik 27’, Tomasz Bernat 28’, Adam Matusz 36’, 40’ – Paweł Pytel 3’ (gol samobójczy), Jakub Wankiewicz 14’, 22’, 39’, Grzegorz Fularski 15’, Łukasz Mietlicki 29’ (rzut karny), Konrad Tarkowski 30’, Mateusz Szafrański 38’   

GKS: Modrzik, Borowski – Dudzik, Sitko, Bernat, Słonina, Pa. Pytel, Pi. Pytel, Fa. Biernat, Fi. Biernat, Krzyżowski, Rutkowski, Józefowicz, Matusz.

AZS UMCS: Parzyszek, Furtak – Walęciuk, Szafrański, Tarkowski, Sułek, Stelmaszuk, Wankiewicz, Wiśniewski, Mietlicki, Boniaszczuk, Banachiewicz, Fularski.

Żółte kartki: Bartłomiej Sitko, Kacper Dudzik, Filip Biernat.
Widzów: 130.
Sędziowali: Michał Potępa (Kolbuszowa; sędzia główny) oraz Jan Gawle (Dębica; drugi sędzia) i Tomasz Wanicki (Knurów; sędzia czasowy).