Bez niespodzianki w Białej. Motor wraca do domu z kompletem punktów

Bez niespodzianki w Białej. Motor wraca do domu z kompletem punktów

Piłkarze Motoru Lublin zanotowali czwarte zwycięstwo z rzędu. Po triumfach nad Stalą Kraśnik, Orionem Niedrzwica (w Pucharze Polski przyp. red.) i Hetmanem Żółkiewka, przyszedł czas na pokonanie Podlasia Biała Podlaska. Dla graczy Roberta Różańskiego to druga porażka z rzędu.

Oba zespoły do dzisiejszego spotkania podchodziły w zupełnie innych nastrojach. Piłkarze z Koziego Grodu nie przegrali już od pięciu gier i to oni byli zdecydowanym faworytem pojedynku z Podlasiem Biała Podlaska. Gracze Roberta Różańskiego wiosną wygrali zaledwie jeden raz, a ostatnia porażka 0:4 z Izolatorem Boguchwała mogła jeszcze bardziej przygnębić biało-zielono-żółto-czerwonych.

Obaj trenerzy do gry od pierwszych minut nie mogli desygnować swoich najmocniejszych zespołów. W Motorze na kontuzje narzekają wciąż Konrad Gąsiorowski i Paweł Jabkowski, a za czerwoną kartkę pauzował Grzegorz Szymanek. Z tego samego powodu zagrać dziś nie mógł Łukasz Mirończuk, a do ostatniego momentu pod znakiem zapytania stał występ Damiana Leśniaka.

Ostatecznie Leśniak nie wybiegł na murawę od początku meczu. W podstawowej jedenastce Podlasia zaszło kilka zmian. Bartosza Konckiego pomiędzy słupkami zastąpił Jakub Wiśniewski. Za zawieszonego Mirończuka grał Mateusz Łakomy, którego podmienił natomiast Łukasz Panasiuk. Jako wysunięty napastnik wybiegł na murawę Piotr Bołtowicz. Paweł Kamiński przed spotkaniem zapowiadał, że wraz z trenerem Mariuszem Sawą postąpią w myśl starej, piłkarskiej prawdy, że zwycięskiego składu się nie zmienia i tak też się stało.

Lublinianie – wspierani przez około stuosobową grupę fanów – od pierwszych minut chcieli potwierdzić swoją wyższość. Żółto-biało-niebiescy za punkt honoru postawili sobie, że w Białej Podlaskiej zanotują kolejne zwycięstwo. Zepchnięte do defensywy Podlasie szybko straciło bramkę na 0:1. Motor rozegrał swoją “firmową” akcję. Dośrodkowanie z rzutu rożnego – piłka trafiła do Piotra Karwana, a kapitan przyjezdnych z bliska wpakował ją do siatki gospodarzy. To było czwarte trafienie wychowanka Tomasovii Tomaszów Lubelski w bieżących rozgrywkach. Początek dla graczy Mariusza Sawy wydawał się wymarzony, jednak zawodnicy Roberta Różańskiego nie zamierzali rezygnować z walki o korzystny rezultat. W 24′ nastąpiło wyrównanie. Rajd prawą stroną przeprowadził Adam Wiraszka i – co najważniejsze dla fanów gospodarzy – potrafił jeszcze pokonać Macieja Zagórskiego. Radość biało-zielono-żółto-czerwonych trwała… tylko trzy minuty! Sprawy w swoje ręce wziął Ivan Dikij, który strzałem z ponad dwudziestu metrów przelobował Wiśniewskiego. Uderzenie z woleja, piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do bramki. Tego gola można określić mianem “stadiony świata”. Mimo sytuacji z obu stron – w pierwszej odsłonie więcej bramek już nie padło.

Na drugą połowę Motor i Podlasie wybiegły w takich samych składach, w jakich zaczynały mecz. Gospodarze wiedzieli, że nie mają nic do stracenia i – podobnie, jak w Boguchwale – chcieli jak najszybciej zdobyć gola, który dałaby nadzieje na dobry rezultat. Okazji nie brakowało, ale piłka nie chciała wpaść do żadnej z bramek. Czas upływał i to Podlasie częściej utrzymywało się przy futbolówce. Widząc co się dzieje na murawie jako pierwszy zareagował Mariusz Sawa. W miejsce Michała Palucha wszedł Dawid Ptaszyński. Robert Różański nie pozostał mu dłużny, wpuszczając na boisko Adriana Jesionka. Od 73′ Podlasie zagrało va banque. Na boisko wbiegł Adrian Hołownia, który miał za zadanie doprowadzić do wyrównania. Tak się jednak nie stało. W końcówce przewagę miał Motor, ale więcej bramek już nie padło, a mecz zakończył się wynikiem 1:2. W 85′ bardzo groźnie wyglądającej kontuzji doznał wspomniany Jesionek. Po interwencji lekarzy zawodnik został odwieziony do szpitala.

Już w weekend oba zespoły wyjdą na boisko w ramach 26. serii gier. Motor – na Arenie Lublin – zmierzy się z Orłem Przeworsk. Podlasie spróbuje powalczyć o punkty w Kraśniku, z tamtejszą Stalą.

Komentarze trenerów

Robert Różański: – Uważam, że wcale nie musieliśmy tego meczu przegrać. W przeciągu całego spotkania nie byliśmy gorsi, a w drugiej połowie nawet przeważaliśmy. Gole dla rywala według mnie były bardzo szczęśliwe. W drugiej odsłonie nie mieliśmy może klarownych sytuacji, ale to my częściej utrzymywaliśmy się przy piłce. Co z kontuzją Adriana? Adrian wyskoczył do głowy i niefortunnie spadł na nogę. Wyglądało to makabrycznie. Kolano wyskoczyło mu ze stawu, więc ciężko mi ocenić co to za uraz. Jestem podbudowany tym, co pokazał mój zespół na tle Motoru.

Paweł Kamiński: – Uważam, że nasze zwycięstwo było jak najbardziej zasłużone. Gospodarze ograniczali się do zagęszczania środka pola i niebezpiecznych kontr. My prowadziliśmy grę, a rywal poza golem nam nie zagrażał. Boisko nie sprzyjało finezyjnej grze, więc dla nas najważniejsze są trzy punkty.

Podlasie Biała Podlaska – Motor Lublin 1:2 (1:2)
Bramki: Adam Wiraszka 24′ – Piotr Karwan 7′, Ivan Dikij 27′

Podlasie: Wiśniewski – Adamiuk, Konaszewski, Łakomy, Łukanowski – Wiraszka (81′ Kuczyński), Panasiuk, Kocoł (67′ Jesionek (90′ Szymański)), Sułek, Sawtyruk (73′ Hołownia) – Bołtowicz.

Motor: Zagórski – Falisiewicz, Karwan, Sokolenko, Dikij – Stachyra (90′ Michota), Piekarski (76′ Muszyński), Król, Mroczek (84′ Wolski) – Paluch (63′ Ptaszyński), Myśliwiecki.

Sędziował: Karol Iwanowicz (Lublin).