Bez niespodzianki w Dębicy! Motor był bezwzględny!

Bez niespodzianki w Dębicy! Motor był bezwzględny!

Najsłabszy zespół III ligi lubelsko-podkarpackiej – Wisłoka Dębica – była sobotnim rywalem rozpędzonych piłkarzy Motoru Lublin. Żółto-biało-niebiescy już w pierwszej połowie udowodnili przeciwnikowi swoją wyższość, aplikując mu aż pięć bramek! Po przerwie lublinianie zdobyli natomiast “tylko” dwa gole i ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 7:0!

Nie zlekceważyć rywala – to hasło jak mantrę powtarzali swoim piłkarzom trenerzy Motoru Lublin przed dzisiejszym meczem z Wisłoką Dębica. Rywal jest przecież murowanym faworytem do spadku, a wiosną zdobył tylko jeden punkt. Podopieczni Mariusza Sawy nie mają takich problemów. Swoją postawą w tej rundzie pokazują przeciwnikom, że w przyszłym sezonie będą liczyć się w walce o awans. Jedyna porażka w 2015 roku – z Wólczanką Wólka Pełkińska – podziałała na nich niezwykle motywująco, bo od tego czasu regularnie punktują.

O tym, że przed starciem z Wisłoką nie warto dopisywać sobie trzech punktów jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego przekonała się już w tej rundzie Lublinianka, która zremisowała na Podkarpaciu 1:1. Dlatego szkoleniowcy desygnowali do gry najmocniejszy skład, jakim aktualnie dysponują. Zabrakło jedynie kontuzjowanych od dłuższego czasu – Konrada Gąsiorowskiego i Pawła Jabkowskiego. Pod znakiem zapytania stał natomiast występ Piotra Karwana, który ostatecznie w tym spotkaniu nie zagrał.

Znakomitą dyspozycję lublinianie pokazywali już od pierwszych minut pojedynku w Dębicy. To szybko znalazło przełożenie na bramki. Już w 6′ golkipera rywali pokonał bowiem Kamil Stachyra, po dośrodkowaniu z boku boiska i zamieszaniu w polu karnym. Mariusz Sawa wiedział już wtedy, że to było najlepsze, co mogło się zdarzyć, bowiem od tego czasu rywal musiał pomyśleć o ataku i bardziej się otworzyć. Tym bardziej, że cztery minuty później było już 2:0! Uderzeniem głową gola zdobył Piotr Piekarski. Pierwsze dziesięć minut zdecydowanie ustawiło ten mecz. Gospodarze łatwo oddali pole gry, a Motor myślał o kolejnych bramkach. Te przyszły “dopiero” pod koniec pierwszej odsłony. Najpierw – w 40′ – dobrą wrzutkę w szesnastkę wykorzystał Paweł Myśliwiecki. Nie minęło dwie minuty, a było już 4:0! Tym razem gola zdobył natomiast Dawid Ptaszyński. Strzelanie w pierwszej połowie zakończył Myśliwiecki, któremu udało się skutecznie wykończyć świetne prostopadłe podanie.

Na drugą odsłonę goście wyszli z dwiema zmianami w składzie. Na murawie zameldowali się bowiem Maciej Muszyński i Kamil Wolski. Co ciekawe boisko opuścił m.in. Myśliwiecki. Lublinianie nie mieli litości dla rywala, choć tym razem z bramkami “poczekali” do 75′. To właśnie wtedy płaskim uderzeniem z dystansu – w długi róg – popisał się Marcin Świech. Dzieła dopełnił wprowadzony na boisko w drugiej części gry – Michał Paluch, strzałem z linii pola karnego. Warto odnotować, że od 60′ gospodarze grali w dziesiątkę. Jeden z nich zobaczył dwie żółte kartki… w przeciągu jednej minuty! Pierwszą za faul i kopnięcie bez piłki Krystiana Mroczka, a drugą za dyskusje z sędzią. Więcej goli już nie padło, a mecz zakończył się wynikiem 7:0. To rekordowe zwycięstwo żółto-biało-niebieskich w tym sezonie.

Mecz 30. kolejki lublinianie rozegrają już w czwartek (14 maja). Ich rywalem będzie Sokół Sieniawa, a spotkanie rozpocznie się o 17:00.

Komentarz trenera

Paweł Kamiński: – Gole dla nas od początku były tylko kwestią czasu. Szczerze mówiąc to powinno ich paść przynajmniej dwa razy więcej i rywal nie mógłby mieć pretensji. Wszystkie padały po składnych, zespołowych akcjach lub dobrych dośrodkowaniach. Chciałbym wspomnieć o sytuacji z czerwoną kartką – rozumiem, że w Wisłoce grają młodzi i ambitni piłkarze, ale nie można tolerować skandalicznych i chamskich zachowań.

Wisłoka Dębica – Motor Lublin 0:7 (0:5)
Bramki: Kamil Stachyra 6′, Piotr Piekarski 10′, Paweł Myśliwiecki 40′, 45′, Dawid Ptaszyński 42′, Marcin Świech 75′, Michał Paluch 76′

Motor: Lipiec – Falisiewicz (65′ Kłyk), Dikij, Sokolenko, Świech –  Piekarski (46′ Muszyński), Król, Ptaszyński – Mroczek, Myśliwiecki (46′ Wolski), Stachyra (50′ Paluch)

Sędziował: Mateusz Warzocha (Podkarpacki ZPN).