Festiwal bramek w Łęcznej (Publikacja czytelnika)

Festiwal bramek w Łęcznej (Publikacja czytelnika)

Mecz kobiet pomiędzy Górnikiem Łęczna a Olimpią Szczecin zakończył się okazałym, dwucyfrowym zwycięstwem gospodyń – 10:0. Widowisko miało charakter jednostronny, jednak mimo wyniku i przebiegu spotkania widać było determinację zawodniczek ze Szczecina, które do ostatniego gwizdka nie poddawały się i szukały okazji do strzelenia bramki. Przy potknięciu Medyka Konin w zaległym meczu, Łęczna zostanie mistrzem jesieni i zadomowi się w fotelu lidera na przerwę zimową.

Pierwszy kwadrans meczu przebiegł bardzo intensywnie, a inicjatywę od samego początku przejęły zawodniczki z Łęcznej. Stworzyły one kilka dogodnych sytuacji, jednak piłka nie mogła znaleźć ostatecznej drogi do bramki. Dopiero w 17. minucie meczu, po składnej akcji zawodniczek w zielonych trykotach, pierwszego gola zdobyła Ewelina Kamczyk. Na drugą bramkę nie trzeba było długo czekać, ponieważ już w 23. minucie spotkania Dżesika Jaszek wykorzystała błąd bramkarki drużyny ze Szczecina i mając jedynie pustą bramkę przed sobą, zmieniła wynik na tablicy świetlnej na 2:0 dla Górniczek. Kolejna bramka padła zaledwie cztery minuty później, a była ona konsekwencją drugiego już kardynalnego błędu ze strony golkiperki Olimpii, która wypuściła piłkę po przechwyceniu dośrodkowania. Błąd ten wykorzystała dobrze ustawiona Weronika Zawistowska i było już 3:0 w Łęcznej. W pierwszej połowie wynik nie uległ już zmianie pomimo akcji z obydwu stron.

Druga połowa to już popis gry gospodyń, którym udało się jeszcze siedmiokrotnie trafić do siatki przeciwniczek ze Szczecina. Wspaniałe zmiany dały w szeregach Górnika Agnieszka Jędrzejewicz i Agnieszka Sznyrowska. Pierwsza z nich zaledwie po pięciu minutach od wejścia na murawę wykonała fantastyczny rajd z połowy boiska, mijając zawodniczki Olimpii, a następnie stając oko w oko z bramkarką, pewnie pokonała ją płaskim strzałem w krótki róg bramki, zdobywając szóstą bramkę w tym meczu dla gospodyń. Sznyrowska natomiast po siedmiu minutach od pojawienia się na boisku również trafiła do siatki przeciwniczek. Na pochwałę zasługuje cały zespół z Łęcznej, lecz na zdecydowane wyróżnienie w dzisiejszym zmaganiu może liczyć zdobywczyni czterech bramek – Ewelina Kamczyk, która swoją determinacją, zaangażowaniem i pasją udowadnia, że zdobywane przez nią bramki nie są dziełem przypadku. Warto również wspomnieć o bardzo kreatywnej środkowej drużyny z Łęcznej, grającej z numerem 10 – Emilii Zdunek, która rozprowadza akcje drużyny w sposób nienaganny, z dużą swobodą znajduje prostopadłymi zagraniami swoje koleżanki, dając im możliwość strzelenia bramki. Mecz był dość jednostronny, jednak zawodniczki ze Szczecina miały swoje okazje, aby zmniejszyć rozmiary porażki, niestety szczelna i dobrze zorganizowana defensywa zawodniczek Górnika nie dała się przechytrzyć i mecz zakończył się wynikiem 10:0.

Górnik Łęczna – Olimpia Szczecin 10:0 (3:0)
Bramki: Ewelina Kamczyk 17′, 55′, 79′, 82′, Dżesika Jaszek 23′, Weronika Zawistowska 27′, Dominika Grabowska 53′, Agnieszka Jędrzejewicz 70′, Anna Sznyrowska 72′, Patrycja Rogalska 88′

Górnik: Palińska – Dyguś (70′ Materek), Górnicka, Guściora, Jelencić (70′ Rogalska) – Zawistowska (60′ Sznyrowska), Zdunek, Matysik, Grabowska (75′ Karpińska), Kamczyk – Jaszek (70′ Jędrzejewicz).


POMECZOWY WYWIAD Z TRENEREM PIOTREM MAZURKIEWICZEM

Bartłomiej Palus: Jak ocenia Pan występ swoich podopiecznych w dzisiejszym spotkaniu?

Piotr Mazurkiewicz (trener Górnika Łęczna): Wynik 10:0 świadczy o tym, że mogę być zadowolony z przebiegu dzisiejszego spotkania. Forma, którą prezentujemy na przestrzeni trzech ostatnich meczów, potwierdza to, co powiedziałem po zwycięstwie z Medykiem Konin, że ten mecz dodał niesamowitej energii zespołowi. Zawodniczki uwierzyły, że potrafią zwyciężać, pomimo tego, że do 75 minuty przegrywały 1:3, aby w ostatecznym rozrachunku obrócić losy spotkania na swoją korzyść i odnieść zwycięstwo 4:3. Dzisiejszy wynik potwierdza słowa wypowiedziane przez media – „jesteśmy jak rozpędzona lokomotywa”. Pozostaje mi się tylko cieszyć z wyniku i ciągle oczekiwać więcej zwycięstw, które przybliżą nas do tytułu mistrza Polski.

Czy dostrzega Pan jakieś błędy w tej drużynie zwanej „maszyną, która nigdy nie zawodzi”?

Oczywiście, że tak. Idealnym rozwiązaniem byłoby, gdybyśmy byli w 100% w posiadaniu piłki (śmiech). Oczywiście w piłce nożnej tak się nie zdarza, zdaję sobie z tego sprawę. W footballu kobiecym problem leży głównie w pojedynkach „jeden na jeden”, szczególnie w grze defensywnej. Ten element będzie mocno akcentowany w zimowym okresie przygotowawczym do rundy wiosennej w naszej drużynie.

Czy myśli Pan, że istnieje realna szansa na Ligę Mistrzyń w Łęcznej w przyszłym sezonie?

Oczywiście, że tak. Gdybym w to nie wierzył, to byśmy teraz nie rozmawiali. Znam potencjał sportowy zespołu i jestem przekonany, że taka przyszłość jest jak najbardziej realna. Piłka nożna uczy pokory. W meczu z Wałbrzychem wszyscy stawiali nas w roli faworyta, na boisku przeważaliśmy w posiadaniu piłki, a jednak po jednej składnej akcji zawodniczki drużyny przeciwnej zdołały strzelić nam bramkę, która dała im zwycięstwo. Należy przed każdą konfrontacją brać pod uwagę różnorakie aspekty. Wszyscy chcą strzelić bramkę, czy też urwać punkty Górnikowi, bo nie od dziś wiadomo jaką marką jest ten klub. Mimo wszystko dążymy do tego z każdym meczem i postaramy się nie zawieść kibiców i sprawić im radość obecnością w europejskich pucharach.

Jak zachęciłby Pan kibiców do oglądana piłki kobiecej?

Obserwując europejskie kraje takie jak: Francję, Niemcy, czy Skandynawię, doszedłem do wniosku, że jest to problem społeczny. Na pewno dużym atutem w piłce kobiecej jest znaczna ilość strzelanych bramek, a wiemy, że to kibiców cieszy najbardziej. Dlatego zachęcam do tego, żeby przychodzić na Ekstraligę kobiet, aby oglądać, wspomagać i dopingować nasze zawodniczki, dla których jest to niesamowita motywacja do tego, aby ciągle się rozwijać w tym sporcie. Zachęcam również wszystkich  do uprawiania sportu, bo jak mówi stare przysłowie „W zdrowym ciele zdrowy duch”. Dodatkowo od pół roku działa akademia, w której koordynatorem jest nasza zawodniczka Natasza Górnicka. Prowadzone są zajęcia z 5-6 letnimi dziećmi, dla których jest to bardzo dobra forma rozrywki, a także rozwijania siebie, bo uważam, że praca od podstaw przynosi spodziewane efekty.

 

 

Tekst nadesłany przez Bartłomieja Palusa. Dziękujemy!

Artykuł jest wyrazem prywatnej opinii autora, redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść tego artykułu, jak również nie był on poddany korekcie.