Motor rozjechał Sokół

Motor rozjechał Sokół

Wspaniała seria Motoru trwa nadal. W czwartkowe popołudnie żółto-biało-niebiescy rozprawili się z kolejnym przeciwnikiem, tym razem nie dając szans Sokołowi Sieniawa. Niemal od samego początku gospodarze musieli grać w osłabieniu, ale i tak nie przeszkodziło im to w osiągnięciu korzystnego rezultatu. W ten sposób lublinianie znów zbliżyli się do będących przed nim drużyn.

Mecz pomiędzy tymi dwoma drużynami był pierwszym w 30. serii spotkań i zapowiadał się niezwykle interesująco, gdyż zarówno jedni, jak i drudzy doskonale radzą sobie w rundzie wiosennej. Mariusz Sawa najwyraźniej nie wyznaje zasady iż wygranego składu się nie zmienia, gdyż po raz kolejny do boju od początku posłał inny skład niż w spotkaniu z Wisłoką Dębica. W wyjściowej jedenastce zobaczyliśmy Macieja Zagórskiego, Piotra Karwana i Grzegorza Szymanka.

Pojedynek wręcz fatalnie rozpoczął się dla drużyny z Lublina, ponieważ już od pierwszej minuty musiała ona radzić sobie w “dziesiątkę”. Valerij Sokolenko nieprzepisowo zatrzymywał wychodzącego sam na sam z bramkarzem Motoru napastnika gości i arbiter bez wahania pokazał defensorowi miejscowych czerwoną kartkę. Trzeba przyznać, że mimo sprzeciwu kibiców, była to decyzja jak najbardziej prawidłowa. Mateusz Padiasek, strzelając z rzutu wolnego nie zaskoczył Zagórskiego. W kolejnych fragmentach spotkanie było wyrównane i toczyło się głównie w środku pola. Niemniej jednak na boisku w ogóle nie było widać, że żółto-biało-niebiescy grają w osłabieniu. W 15. minucie piłkę źle z własnego pola karnego wybijali obrońcy Sokoła, dopadł do niej Kamil Stachyra i mocnym strzałem pokonał Łukasza Ćwiczaka.

Motorowcy nie osiedli na laurach i wciąż bardzo dobrze sobie radzili. Kilka minut później lublinianie przeprowadzili szybki atak, a w roli głównej wystąpił Piotr Piekarski, który minął dwóch defensorów z Sieniawy i pewnym strzałem z ponad 20 metrów umieścił futbolówkę w siatce. Później bliski szczęścia był także Paweł Myśliwiecki oraz Stachyra, lecz tym razem na wysokości zadania stanął Ćwiczak. Od tej pory gospodarze nieco się cofnęli i czekali na kontry. A przyjezdni? Nie potrafili ani razu poważnie zagrozić bramce ekipy z Koziego Grodu. Do przerwy rezultat już nie uległ zmianie.

Od początku drugiej połowy szkoleniowiec gości dokonał dwóch roszad w składzie i już chwilę po wznowieniu gry bliski zdobycia kontaktowego gola był Mateusz Jędryas, lecz główkował obok słupka. W kolejnych minutach działo się już jednak mniej, choć gra toczyła się głównie na połowie Sokoła, który jednak dobrze się bronił i nie pozwalał lublinianom na zbyt wiele. Zespół z Sieniawy jeśli już atakował to robił to bardzo nieudolnie. Gracze z Podkarpacia często decydowali się na strzały z dystansu, lecz Zagórski nie dał się ani razu zaskoczyć. Motor również starał się konstruować akcje ofensywne, było ich jednak jak na lekarstwo. Warto wspomnieć tylko o próbach Piekarskiego oraz Rafała Króla. W 71′ mógł paść gol kontaktowy. Najpierw groźnie uderzał Dawid Pigan, a następnie niecelnie dobijał Konrad Maca. W odpowiedzi znakomitą okazję zmarnował Marcin Świech. W 87. minucie ładnie z ostrego kąta strzelał jeszcze Piekarski, ale dobrą interwencją popisał się Ćwiczak. Kolejne fragmenty upływały pod znakiem walki z obu stron, ale momentami z placu gry wiało po prostu nudą. Do ostatniego gwizdka nic już się nie zmieniło i Motor dopisuje do swojego konta kolejne trzy punkty.

Już w środę, 20 maja, dojdzie do kolejnych ligowych derbów Lublina. O godzinie 19:00 Motor zmierzy się
z Lublinianką.

Motor Lublin – Sokół Sieniawa 2:0 (2:0)
Bramki: Kamil Stachyra 15′, Piotr Piekarski 22′

Motor: Zagórski – Dikij, Sokolenko, Falisiewicz, Świech, Karwan, Król, Piekarski, Stachyra (90′ Majewski), Szymanek (70′ Mroczek), Myśliwiecki (84′ Paluch)

Sokół: Ćwiczak – Skała, Flis (46′ Bigas), M. Padiasek, Bursztyka (82′ Demusiak), Faka, Syvij, Partyka (46′ Pigan), Trawka, Hass, Jędryas (55′ Maca)

Żółte kartki: Piotr Karwan, Marcin Świech – Łukasz Bursztyka
Czerwona kartka: Valerij Sokolenko 1′ (za faul)
Widzów: 1054
Sędziował: Michał Ziemba (Podkarpacki ZPN).