Motor traci zwycięstwo w ostatnich sekundach…

Motor traci zwycięstwo w ostatnich sekundach…

W ramach 32. kolejki Motor Lublin podejmował na własnym stadionie lidera tabeli – Karpaty Krosno. Spotkanie to było bardzo ważne z punktu widzenia dalszej walki o zwycięstwo w całych rozgrywkach. Żółto-biało-niebiescy byli bardzo blisko zdobycia trzech punktów, ale stracili bramkę w doliczonym czasie gry i wywalczyli w tym starciu tylko jeden punkt…

Przed meczem obie drużyny dzieliło tylko pięć punktów, a więc pojedynek pomiędzy Motorem a Karpatami zapowiadał się niezwykle interesująco. W rundzie wiosennej o wiele lepiej spisują się piłkarze z Lublina, którzy tylko raz musieli uznać wyższość rywala, podczas gdy podopieczni Szymona Szydełki trzykrotnie schodzili z boiska pokonani. Ponadto, po stronie żółto-biało-niebieskich był również atut własnej murawy. W tej rundzie żadnej z drużyn nie udało się wywieźć z Areny Lublin chociażby jednego “oczka”. Z racji tego, że Mariusz Sawa mógł w tym meczu skorzystać już z Valerija Sokolenki, w wyjściowym składzie znów doszło do kosmetycznych zmian. W porównaniu do derbowego meczu z Lublinianką, od pierwszej minuty zabrakło na placu boju Krystiana Mroczka.

Od samego początku do ataku ruszyli gospodarze, którzy już w 3′ mogli objąć prowadzenie, kiedy to dobrym zagraniem w pole karne z prawej strony boiska popisał się Damian Falisiewicz, a całą akcję minimalnie niecelnym uderzeniem zakończył Grzegorz Szymanek. Chwilę później strzału z dystansu próbował też Kamil Stachyra, ale i jemu brakowało celności. Przyjezdni byli bardzo pogubieni, a wysoki pressing lublinian sprawiał, że Karpaty miały duże problemy z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy. Następne minuty upływały pod znakiem bezowocnej, ale bardzo twardej i zaciętej walki z obu stron, okazji bramkowych jednak brakowało. Dopiero w 21′ biało-niebiescy oddali strzał na bramkę, lecz nie mógł on zaskoczyć Macieja Zagórskiego. Odpowiedź Motorowców była zabójcza! Dwójkową akcję przeprowadzili Kamil Stachyra oraz Grzegorz Szymanek, rozmontowując całkowicie defensywę gości. Pierwszy z wymienionych piłkarzy bez problemu umieścił futbolówkę w siatce, sprawiając sobie tym samym doskonały prezent z okazji swoich 28. urodzin.

Motor poszedł za ciosem. W kolejnej sytuacji po raz kolejny uderzenia na bramkę Krzysztofa Żukowskiego próbował Stachyra – tym razem nad poprzeczką. Raz za razem pod polem karnym Karpat było gorąco, ale w kluczowych momentach brakowało trochę podopiecznym Mariusza Sawy dokładności, a przed wszystkim spokoju  i tylko dlatego zespół z Podkarpacia nie stracił drugiego gola. Poza kilkoma rzutami wolnymi goście nie mieli absolutnie żadnej okazji by wyrównać stan rywalizacji. W 38′ powinno być 2:0. Paweł Myśliwiecki położył na ziemię dwóch obrońców i chciał jeszcze ominąć bramkarza, ale ten wybił mu futbolówkę spod nóg. Szkoda tej sytuacji, bo napastnik żółto-biało-niebieskich mógł podawać do lepiej ustawionych kolegów. Do przerwy, mimo przewagi miejscowych, nic już się nie zmieniło.

Po zmianie stron jako pierwsi strzał oddali goście, lecz został on bez problemu wybroniony przez Zagórskiego. Karpaty odważniej zaatakowały, ale brakowało im pomysłu, aby przejść dobrze dysponowaną tego dnia lubelską linię obrony. O wiele bardziej kreatywni byli Motorowcy, którzy akcje ofensywne tworzyli zarówno przez wykorzystanie bocznych sektorów boiska, jak i środka pola. W 53′ było 2:0. Piłkę na 25 metrze otrzymał Piotr Piekarski i bez zastanowienia huknął w stronę bramki, a futbolówka po drodze odbiła się jeszcze od poprzeczki i wylądowała w siatce. Na tym jednak emocje się nie skończyły bo biało-niebiescy odpowiedzieli golem kontaktowym. Na prawej stronie boiska dobrym dryblingiem popisał się Dariusz Kantor i pokonał golkipera lublinian strzałem w krótki róg.

W odpowiedzi bliski wykorzystania błędu bramkarza był Stachyra, ale Żukowski w porę naprawił swój błąd. Kilka sekund później znów fenomenalną interwencją popisał się bramkarz z Krosna, końcami palców odbijając futbolówkę po strzale Myśliwieckiego. W 65′ niezwykle estetyczną oprawę zaprezentowali kibice Motoru, ale w tym samym czasie dwie niezłe okazje mieli krośnianie, którzy byli jednak nieskuteczni. Lublinianie sprawiali lepsze wrażenie, nie mogli jednak być pewni zwycięstwa bo lider bardzo odważnie ruszał do przodu i za wszelka cenę chciał zdobyć wyrównującego gola. W 87′ ładnie, ale niecelnie z rzutu wolnego strzelał Sokolenko, a chwilę potem w polu karnym niepotrzebnie kiwał się Michał Paluch, w efekcie czego dobra okazja zakończyła się niepowodzeniem. W doliczonym czasie gry stało się coś nieprawdopodobnego. Piłka po dużym zamieszaniu w polu karnym trafiła do Mateusza Kolbusza i minęła według sędziego linię bramkową, w skutek czego na tablicy wyników mieliśmy remis. Do końca nic już się nie zmieniło i obie drużyny dopisują po jednym “oczku” i rezultat ten jest niewątpliwie lepszy dla gości z Krosna. Z przebiegu całego meczu jest to wynik niesprawiedliwy…

W następną sobotę, 30 maja, rozegrana zostanie cała 33. seria spotkań, a w niej Motor uda się do Jarosławia na mecz z tamtejszym JKS 1909.

Motor Lublin – Karpaty Krosno 2:2 (1:0)
Bramki: Kamil Stachyra 24′, Piotr Piekarski 53′ – Dariusz Kantor 60′, Mateusz Kolbusz 90′

Motor: Zagórski – Falisiewicz, Karwan, Sokolenko, Świech – Król, Piekarski (86′ Mroczek), Szymanek – Stachyra, Myśliwiecki (75′ Paluch), Dikij

Karpaty: Żukowski – Kolbusz, Jarząb, Kapuściński, Zych, Walaszczyk, Telesz (72′ Kasza), Krzysztoń, Popielarz (59′ Madeja), Kantor (90′ Chmielowski), Buczek

Żółte kartki: Rafał Król, Ivan Dikij, Marcin Świech – Łukasz Krzysztoń
Widzów: 3000
Sędzia: Jakub Tomoń (Rzeszów)