Motor z kolejnym triumfem i z szansami na drugie miejsce!

Motor z kolejnym triumfem i z szansami na drugie miejsce!

Piłkarze Motoru mogą jeszcze bardziej żałować, że w 32. serii gier nie udało im się pokonać Karpat Krosno. Otóż w przypadku zwycięstwa nad podopiecznymi Szymona Szydełki, lublinianie wciąż mieliby realne szanse na awans. Dziś triumfowali 2:0 z JKS-em 1909 Jarosław i pozostają w grze, ale już tylko (a może aż) o drugie miejsce.

Żółto-biało-niebiescy do dzisiejszego pojedynku podchodzili z chęcią małej rehabilitacji za bramkę straconą w ostatnich sekundach meczu z Karpatami Krosno. Punkt z liderem co prawda nie jest żadną “ujmą na honorze”, jednak kibice, którzy oglądali wspomniane starcie na Arenie Lublin mogli być rozczarowani. To lublinianie byli przecież znacznie lepsi od przeciwnika.

Trener Mariusz Sawa w meczu z JKS-em 1909 Jarosław nie mógł skorzystać z kontuzjowanych od dłuższego czasu – Aleksandra Komora, Konrada Gąsiorowskiego i Pawła Jabkowskiego. Żaden z piłkarzy nie pauzował natomiast za kartki. Rywal graczy z Koziego Grodu wiosną nie zachwyca formą, dlatego zdecydowanym faworytem spotkania byli przyjezdni.

Sztab szkoleniowy żółto-biało-niebieskich nie zdecydował się dziś na dokonanie żadnej zmiany w składzie swojego zespołu. Do gry desygnowana została dokładnie taka sama jedenastka, jaka walczyła ostatnio z Karpatami. Za defensywę odpowiadać mieli więc doświadczeni Piotr Karwan i Valerij Sokolenko. Rozegranie piłki leżało w gestii Piotra Piekarskiego i Rafała Króla, a za kreowanie ofensywnych akcji rozliczani byli Paweł Myśliwiecki i Kamil Stachyra.

Od początku spotkania większą piłkarską jakość widać było po przyjezdnych. JKS ograniczał się do obrony dostępu do własnej bramki. Czarno-niebiescy liczyli, że zagrożą bramce Macieja Zagórskiego po stałych fragmentach gry lub po groźnych kontrach, jednak tych w pierwszej połowie było jak na lekarstwo. Motor nastawiony był na długie i konsekwentne rozgrywanie piłki w ataku pozycyjnym, które w pierwszej odsłonie nie miało przełożenia na dogodne okazje. Jedyne, warte odnotowania sytuacje, mieli Paweł Myśliwiecki i Marcin Świech. Ten pierwszy trafił głową w bramkarza, drugi zbyt długo zwlekał ze strzałem i został zablokowany. Przed przerwą kibice w Jarosławiu nie oglądali więc bramek.

Na drugą odsłonę goście wyszli z jedną zmianą w składzie. Miejsce Piekarskiego zajął Krystian Mroczek. Lublinianie z minuty na minutę rozkręcali się, jednak swojej zdecydowanej przewagi nie potrafili udokumentować golem. Aż do 70′. To właśnie wtedy pojedynek jeden na jeden z boku boiska wygrał wspomniany Mroczek, dorzucił do Myśliwieckiego, a najlepszy strzelec żółto-biało-niebieskich wpakował futbolówkę do siatki, po uderzeniu głową. Rywale opadli z sił, a gracze Mariusza Sawy dążyli do zdobycia kolejnych bramek. Dogodnych okazji nie potrafili wykorzystać jednak Grzegorz Szymanek i dwukrotnie Michał Paluch. Sprawy w swoje ręce musiał wziąć ponownie były napastnik Hetmana Żółkiewka, który w 86′ ponownie mógł unieść ręce w geście triumfu. Tym razem – po dobrzej rozegranej kontrze – znalazł się sam na sam z bramkarzem gospodarzy i pokonał go strzałem z jedenastu metrów, w krótki róg, ustalając tym samym wynik spotkania.

W ostatniej kolejce lublinianie spróbują jeszcze zawalczyć o podium, a może nawet o drugie miejsce. Na Arenie Lublin ich rywalem będzie walcząca o utrzymanie Tomasovia Tomaszów Lubelski. Początek spotkania w sobotę (6 czerwca), o 17:00.

Komentarz trenera

Paweł Kamiński: – Zasłużone zwycięstwo naszego zespołu. Udowodniliśmy to szczególnie w drugiej połowie, kiedy to zdecydowanie dominowaliśmy na boisku i mieliśmy kilka sytuacji, których jednak nie potrafiliśmy wykorzystać. Rywal gratulował nam dobrej gry i tego, że gramy w piłkę. Potwierdziło się, że Motor to potrafi.

JKS 1909 Jarosław – Motor Lublin 0:2 (0:0)
Bramki: Paweł Myśliwiecki 70′, 86′

Motor Lublin: Zagórski – Falisiewicz, Karwan, Sokolenko, Świech (65′ Majewski) – Król, Piekarski (46′ Mroczek), Szymanek – Stachyra (60′ Paluch), Myśliwiecki, Dikij

Żółte kartki: Rafał Król, Paweł Myśliwiecki
Sędziował: Paweł Sitkowski (Biała Podlaska).