Seria trwa! Ósmy mecz Motoru bez porażki!

Seria trwa! Ósmy mecz Motoru bez porażki!

Już od ponad miesiąca piłkarze Motoru Lublin nie zaznali goryczy porażki. Dziś żółto-biało-niebiescy rozprawili się z kolejnym przeciwnikiem. Po dobrym spotkaniu zespół z Koziego Grodu pokonał na Arenie Orlęta Radzyń Podlaski 4:2. Aż trzy gole padły w doliczonym czasie gry. Był to ósmy mecz “Motorowców” bez porażki, a czwarty z rzędu wygrany na lubelskim stadionie. Spory ból głowy ma za to szkoleniowiec Orląt, ponieważ jego podopieczni nie zapunktowali w lidze od 4 kwietnia.

Pojedynek pomiędzy tymi zespołami zapowiadał się interesująco, gdyż obie drużyny sąsiadują ze sobą w ligowej tabeli. Co prawda biało-zieloni od jakiegoś czasu gorzej się prezentują, ale już nie raz pokazali, że nie wolno ich lekceważyć, kiedy to zabierali punkty wyżej notowanym przeciwnikom. Dodatkowo, jesienią gracze Damiana Panka okazali się lepsi od Motoru i zwyciężyli przed własną publicznością 2:1. Dziś jednak ekipa z Lublina wzięła udany rewanż za tamtą porażkę i pewnie sięgnęła po pełną pulę. Mariusz Sawa w porównaniu do spotkania ze Stalą Rzeszów dokonał jednej roszady w wyjściowej jedenastce. Pauzującego za czerwoną kartkę Grzegorza Szymanka zastąpił Kamil Wolski. W zespole gości do pierwszego składu powrócili natomiast Rafał Borysiuk oraz Adison.

Od pierwszej minuty bardzo głośno swoich piłkarzy dopingowali kibice żółto-biało-niebieskich, zachęcając ich tym samym do ambitnej walki o każdą piłkę. Lepszą sytuację w początkowej fazie stworzyły sobie jednak Orlęta. W 4′ sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał Adrian Zarzecki. Motor był za to o wiele bardziej skuteczny, gdyż już w 9′ jedno z pierwszych uderzeń znalazło drogę do siatki. Doskonałym strzałem zza pola karnego popisał się Piotr Piekarski, czym uradował swoich fanów. Kolejne fragmenty upływały pod znakiem walki z obu stron. Spotkanie było prowadzone w szybkim tempie, a spora część ataków prowadzona była bocznymi sektorami boiska. Żadne z dośrodkowań jednych i drugich nie było jednak na tyle dobre, aby zakończyć je celnym uderzeniem. Warto jedynie odnotować dwie słabe próby Piotra Zmorzyńskiego. Później zrobiło się nieco mniej ciekawie. Dopiero od 30′ gospodarze zaczęli lepiej grać i zyskali sporą przewagę. Na listę strzelców mógł wpisać się Ivan Dikij, ale jego strzał z linii pola karnego był niecelny. Co się odwlecze to nie uciecze. W 40′ lublinianom pomógł obrońca z Radzynia Podlaskiego, który skierował piłkę do siatki po ostrym dośrodkowaniu Marcina Świecha. Jeszcze przed przerwą mogło być 3:0, lecz futbolówka zatrzymała się na poprzeczce Krzysztofa Stężały po strzale z rzutu wolnego.

Po zmianie stron odważniej zaczęli grać goście, ale na niezbyt dużo pozwalali przyjezdnym defensorzy Motoru. W 54′ Orlęta zdobyły jednak gola kontaktowego, a jego autorem okazał się Adrian Zarzecki, skutecznie strzelając głową i odkupując winy za samobójcze trafienie z pierwszej odsłony. Od tej pory gospodarze grali nieco bardziej rozważnie, by nie stracić kolejnej przypadkowej bramki, która wprowadziłaby niepotrzebną nerwowość. W kolejnych minutach sytuacji podbramkowych było jednak mało. Główne zagrożenie stwarzane było przede wszystkim po rzutach wolnych i rzutach rożnych. W 61′ po sporym zamieszaniu w szesnastce Pawła Lipca piłkę nad poprzeczką przeniósł ostatecznie Arkadiusz Kot. W miarę upływu czasu Motor radził sobie zdecydowanie lepiej, grał mądrze, starając się długo utrzymywać przy piłce i stwarzając sobie okazje bramkowe. Zespół z Radzynia Podlaskiego nie poddawał się jednak i szukał swoich szans, choć miał ich niewiele. Warto odnotować chociażby główkę Wojciecha Jakubca. W odpowiedzi spudłował Piekarski. Do końcowego gwizdka było jeszcze bardzo ciekawie, gdyż w ciągu kilku chwil piłka aż trzykrotnie lądowała w siatce. Najpierw prowadzenie Motoru podwyższył Kamil Stachyra. Pomocnik gospodarzy wykorzystał błędy obrony biało-zielonych i wpisał się na listę strzelców. Chwilę później wejście smoka zaliczył Michał Kowalczyk, który niemal od razu po pojawieniu się na placu gry trafił do siatki. Na tym jednak się nie skończyło bo jeszcze przed końcowym gwizdkiem rozmiary porażki Orląt zmniejszył Piotr Zmorzyński, strzelając pod ręką bezradnego Lipca. Ostatecznie Motor wygrywa na Arenie z Orlętami 4:2.

W następnej serii spotkań, która rozegrana zostanie już za tydzień Motor uda się do Dębicy na starcie z tamtejszą Wisłoką, zaś Orlęta spróbują pokonać przed własną publicznością Stal Kraśnik.

Motor Lublin – Orlęta Radzyń Podlaski 4:2 (2:0)
Bramki: Piotr Piekarski 9′, Adrian Zarzecki 40′ (gol samobójczy), Kamil Stachyra 90′, Michał Kowalczyk 90′ – Adrian Zarzecki 54′, Piotr Zmorzyński 90′

Motor: Lipiec – Dikij (86′ Majewski), Sokolenko, Kazubski, Falisiewicz, Świech, Król, Piekarski, Stachyra (90′ Kowalczyk), Myśliwiecki (77′ Mroczek), Wolski (60′ Paluch)

Orlęta: Stężała – Leszkiewicz (61′ Ebert), Zarzecki, Jakubiec, Szymala, Melnyczuk, Kot (83′ Powałka), Borysiuk, Zmorzyński, Łotys, Adison

Żółte kartki: Robert Kazubski, Ivan Dikij – Rafał Borysiuk, Arkadiusz Kot, Adrian Zarzecki
Widzów: 2450