Thriller w Centralnej Lidze Juniorów (Publikacja czytelnika)

Thriller w Centralnej Lidze Juniorów (Publikacja czytelnika)

2:3 to rezultat, jakim zakończył się niedzielny mecz Centralnej Ligi Juniorów w Lublinie. Miejscowy Motor podejmował lidera grupy wschodniej – Legię Warszawa. Mecz opiewał w dramaturgię i nieprzewidywalne zwroty akcji. Ostatni stały fragment w doliczonym czasie gry przesądził o losach spotkania.

Pierwszy kwadrans gry zaczął się obiecująco dla drużyny gospodarzy. Już w 13. minucie meczu wynik otworzył zawodnik Motoru LublinBartłomiej Tkaczuk, który efektownym strzałem z odległości około 30 metrów od bramki pokonał bramkarza drużyny Legii. Niedługo po stracie bramki Legioniści wywalczyli rzut karny. Świetną interwencją popisał się bramkarz Motoru – Daniel Karczewski, który uratował swój zespół przed stratą gola. Pierwsza połowa miała charakter bardzo waleczny, z delikatną przewagą miejscowych. Wyrównująca bramka padła w 55. minucie meczu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego nieupilnowany zawodnik warszawskiej Legii skierował piłkę głową do siatki. Na odpowiedź Motoru nie trzeba było długo czekać. W 58. minucie w polu karnym został sfaulowany napastnik lublinian – Szymon Rak, który sam wymierzył sprawiedliwość z 11 metrów i zmienił wynik spotkania na 2:1. Zaledwie sześć minut po zdobyciu prowadzenia przez Motorowców piłkarze Legii w bliźniaczej sytuacji jak przy pierwszej bramce zdobyli wyrównanie. Nerwowa końcówka przyczyniła się do sporej liczby błędów w defensywie Motoru, co przełożyło się na zwycięskiego gola z rzutu wolnego zdobytego przez Legionistów.

Mecz przebiegał w bardzo intensywnym tempie. Obydwie drużyny umiejętnie atakowały i chciały przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Drużynie Motoru zabrakło szczęścia w końcówce spotkania, jednak widowisko, jakie mieli przyjemność oglądać kibice – na pewno zostanie na długo w ich pamięci.

POMECZOWY KOMENTARZ TRENERA TOMASZA JASIKA

– Na pewno trzeba pochwalić drużynę za ambicję i realizację założeń. Zagraliśmy dobry mecz, niestety przegraliśmy w pechowych okolicznościach. Drugi raz tracimy punkty w ten sposób i jesteśmy bardzo niezadowoleni z takiego obrotu sprawy, ponieważ w moim odczuciu należał nam się dzisiaj przynajmniej jeden punkt, a przy większej koncentracji w defensywie powinniśmy ten mecz wygrać. Wiedzieliśmy, że Legia jest klasowym zespołem, że zawsze grają do końca. Będziemy potrzebowali kilku dni na odbudowę nastrojów w zespole, ale trzeba się podnieść, bo przed nami ostatni mecz w tej rundzie, z którego mam nadzieję wrócimy z tarczą.

 

 

Tekst nadesłany przez Bartłomieja Palusa. Dziękujemy!

Artykuł jest wyrazem prywatnej opinii autora, redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść tego artykułu, jak również nie był on poddany korekcie.