Azoty już w górze tabeli

Azoty już w górze tabeli

Szczypiorniści Azotów Puławy – po ostatnim bardzo słabym spotkaniu przeciwko Benfice Lizbona – dziś zrehabilitowali się, pokonując Śląsk Wrocław. Bohaterem tej potyczki został Sebastian Zapora, który bronił blisko co drugi rzut wrocławian.

Azoty Puławy do środowego pojedynku przystępowały pod dość sporą presją – po raz pierwszy w bieżącym sezonie mogły wskoczyć na szóste miejsce, które daje spore szanse na medal. Biorąc pod uwagę dość korzystny terminarz kolejnych gier, można było uznać, że dzisiejszy pojedynek jest kluczowa w walce o lokatę w górnej połowie tabeli.

Ryszard Skutnik przed spotkaniem był zadowolony – po raz pierwszy od dziewięćdziesięciu pięciu dni w kadrze meczowej był Kosta Savić, do gry powrócił po króciutkiej przerwie także Hrvoje Tojcić. Pełna szesnastka graczy to coś, co przekraczało oczekiwania coacha puławian, który mówił kilka dni temu, że zarówno w tym, jak i w kolejnym spotkaniu nie będzie zmian w protokole meczowym.

Od pierwszych minut w grze obu stron widoczna była nerwowość, która objawiała się częstymi stratami. Atak pozycyjny gospodarzy na początku spotkania wyglądał dość niemrawo, a i defensywa – dyrygowana przez Aliaksandra TsitouMateusza Kusa – nie należała do najlepszych. Na szczęście jednak najgroźniejsza broń Azotów, czyli kontratak, funkcjonował nieźle. Po jednej z kontr trafił Jan Sobol i w 12. minucie było 7:5.

O tym, że gra czwartej siły PGNiG Superligi z zeszłego sezonu była przeciętna najlepiej świadczy fakt, że choć przez pierwsze 20 minut na 41% bronił Sebastian Zapora, to i tak na świetlnej tablicy widniał remis po 10. Nikolę Prce zastąpił Krzysztof Łyżwa, a na obrocie w ataku pojawił się ,,Sasza” Tsitou. Jednak największa metamorfoza po stronie azotowców miała miejsce w ataku, bo zielono-biało-czerwoni byli zmuszani do rzutów z nieprzygotowanych pozycji, na które czyhał Zapora. I choć procent obron na wysokim poziomie miał także jego vis-a-vis, Aljosa Cudić, to przyznać trzeba, że golkiper Śląska kilka piłek otrzymał od rywali w prezencie. W efekcie do przerwy strata gości sięgała czterech goli – 12:16, a ozdobą pierwszych trzydziestu minut była rozegrana kilka sekund przed końcem kontra Sobola z Przemysławem Krajewskim.

Gdy dwa razy trafił Michał Adamuszek, a trzykrotnie – Arkadiusz Miszka, wynik znów był sprawą otwartą (19:18). Gola kontaktowego zdobył z rzutu karnego właśnie Miszka, co skłoniło Ryszarda Skutnika do wpuszczenia na boisko Savicia i wzięcia czasu na nieco ponad dwadzieścia minut przed końcem. Uwagi najwyraźniej trafiły do głów szczypiornistów – gole Tarabochi, Sobola i Łyżwy pozwoliły z powrotem uzyskać cztery gole handicapu.

Gdy znów – po ładnej akcji i kontrze w drugie tempo – trafił oburęczny 25-latek, zrobiło się 25:19, a sam Krzysztof Łyżwa zdobył trzy gole pod rząd. Taki rezultat w 47. minucie pozwalał śmiało wierzyć w zwycięstwo, zwłaszcza że siódemka z Wrocławia, widząc świetnego Zaporę w bramce, po prostu pudłowała – przytrafiło się to Adamuszkowi i Zoranowi Radojeviciowi. Strata gości zwiększała się, ostatecznie stanęła na siedmiu bramkach. Mecz zakończył się wynikiem 32:25 dla Azotów Puławy, które dzięki tej wiktorii wskakują na szóstą lokatę w tabeli.

Teraz przed puławskim ,,towarem eksportowym” podróż do Portugalii. Zadanie przeciwko Benfice Lizbona będzie niezwykle trudne – odrobienie ośmiu goli na wyjeździe w europejskich pucharach, to wręcz ,,mission impossible”. Jednak ekipa z Puław parę razy pokazała, że nie wolno jej skreślać…

Azoty Puławy – Śląsk Wrocław 32:25 (16:12)

Azoty: Zapora (18 obron/42 rzutów – 43% skuteczności), Bogdanow (0/1 – 0%) – Tarabochia 6, Krajewski 6, Sobol 6, Przybylski 5, Łyżwa 4, Skrabania 2, Tsitou 2, Prce 1.
Karne: 2/2
Kary: 12 minut (Kus – 6 min., Łyżwa – 4 min., Przybylski – 2 min.)

Śląsk: Cudić (10/40 – 25%) Prus (0/2 – 0%) – Adamuszek 6, Miszka 6, Jarowicz 4, Ścigaj 3, Kryński 2, Radojević 1, Wróblewski 1, Białaszek 1, Telepniew 1.
Karne: 2/3
Kary: 6 minut (Koprowski, Ściga, Telepniew – po 2 min.)

Widzów: 650

Sędziowali: Cezary Figarski i Dariusz Żak (Radom).

0 0 vote
Article Rating