Bez niespodzianki w Bukareszcie. Porażka na inaugurację Ligi Mistrzyń

Bez niespodzianki w Bukareszcie. Porażka na inaugurację Ligi Mistrzyń

Skazywane przed meczem na pożarcie i zdziesiątkowane kontuzjami zawodniczki MKS Selgros Lublin uległy w Rumunii zespołowi CSM Bukareszt, trenowanemu przez Kima Rasmussena – selekcjonera kadry polskich szczypiornistek. Mimo wysokiej przegranej lublinianki walczyły ambitnie i zwłaszcza do przerwy prezentowały się całkiem dobrze, na tle rywalek naszpikowanych gwiazdami światowej piłki ręcznej.

Lublinianki rozpoczęły odważnie i bez kompleksów wobec faworyzowanych rywalek. W pierwszych kilku akcjach udane interwencje zanotowała bramkarka Ekaterina Dzhukeva. Wynik meczu otworzyły jednak Rumunki w 4 minucie. Chwilę później karnego wywalczyła kołowa Joanna Szarawaga, a na pierwszą bramkę zamieniała go Marta Gęga. W 6 min. notowaliśmy jeszcze remis (2:2 po rzucie Iwony Niedźwiedź), a wynik na styku utrzymywał się jeszcze do 9 min., kiedy to lublinianki tylko przegrywały 6:5 bo kolejnej bramce Szarawagi.

Niestety kolejne minuty meczu to kapitalna gra w obronie zawodniczek CSM, wsparta dobrą postawą brazylijskiej bramkarki Mayssy De Pessoy. W ten sposób na bramkę MKS-u Selgros co chwilę sunęła szybka kontra kończona przez którąś ze skrzydłowych CSM. Dobrym posunięciem Rumunek było też wychodzenie w obronie do naszych liderek Gęgi i Niedźwiedź, które w ten sposób traciły możliwość rzutów z dystansu, albo wejścia w strefę. W rezultacie w 21 min. zawodniczki ze stolicy Rumunii prowadziły już 13:8, a to prowadzenie mogło być jeszcze wyższe gdyby nie kolejne parady Dzhukevej (m. in. dwie obrony rzutów z kontry).

Na szczęście wówczas nastąpiło przebudzenie naszych. Ponownie kilka ważnych piłek odbiła popularna “Kati”, w ataku dwie bramki rzutami z dystansu dołożyła Gęga, bramkę z kontry zdobyła Małgorzata Rola (14:12 w 27 min.) i po wygranej 5:1 końcówce pierwszej połowy lublinianki mogły schodzić do szatni z podniesionymi głowami.

Druga część meczu nie potwierdziła jednak rozbudzonych tuż przed przerwą nadziei na w miarę korzystny wynik. Pierwszą bramkę po przerwie dla MKS-u Selgros rzuciła dopiero w 35 min. Szarawaga, a na kolejne trafienie lublinianek trzeba było czekać kolejnych sześć minut (ponownie “Dżony”). W tym czasie rywalki nie próżnowały i w 41 min. zrobiło się 21:15. Co prawda wtedy kolejne dwie bramki rzuciły Mistrzynie Polski (Jessica Quintino i Niedźwiedź), ale czas, szybko wzięty przez Rasmussena zatrzymał podochocone lublinianki (24:18 w 47 min.). Lubelskie trenerki (Sabina Włodek i Monika Marzec) zaczęły wówczas szukać alternatywnych rozwiązań w ataku, m. in. ustawiając na prawym rozegraniu…skrzydłową Quintino. Końcowe minuty meczu to już walka grających niemal cały mecz jedną siódemką, zmęczonych lublinianek o uniknięcie blamażu. Ostatnią bramkę dla MKS-u Selgros rzuciła w 57 min. Kamila Skrzyniarz (31:21).

Na wyróżnienie w szeregach Mistrzyń Polski zasłużyła z pewnością Dzhukeva często ratująca zespół w wydawałoby się beznadziejnych sytuacjach. Dobry mecz rozegrała też Szarawaga, walcząca na kole jak lwica często z dwiema lub trzema rywalkami. Młoda kołowa pokazała, że po kontuzji powraca na właściwy sobie sportowy poziom, co na pewno cieszy w sytuacji dłuższej absencji drugiej naszej obrotowej Joanny Drabik.

CSM Bukareszt – MKS Selgros Lublin 33:21 (14:13)

CSM Bukareszt: De Pessoa, Gubisić 1 – Jorgensen, Rodriguez i Varzaru po 6, Gullden 5, Fisker i Berenguer po 3, Bradeanu 2, Franca da Silva 1.

MKS Selgros: Dzhukeva – Niedźwiedź 5, Gęga 5, Quintino 4, Szarawaga 4, Skrzyniarz 2, Rola 1, Bijan, Kozimur, Charzyńska.