Chcę jak najwięcej grać w Ekstraklasie! – wywiad z Dagmarą Nocuń

W dniu wyjazdu na ostatnie mecze sparingowe przed startem Superligi prezentujemy Wam wywiad z jedną z najmłodszych zawodniczek szerokiego składu Mistrzyń Polski. Mowa tu o Dagmarze Nocuń, która specjalnie dla Lubsport opowiada między innymi o… chemii kryminalistycznej!

Adam Winiarczyk – LUBSPORT.pl: Przed Wami wyjazd do Czech na ostatnie sparingi przed ligą. Co byś chciała tam osiągnąć, ile bramek rzucić?

Dagmara Nocuń, lewoskrzydłowa MKS Selgros Lublin: Nie wyznaczam sobie celów typu ile bramek chcę zdobyć. Dla mnie najważniejsza jest gra i fajnie, jeśli bym zagrała w tych spotkaniach. Nawet po całe pięć minut, nie liczę na wiele więcej.

Dobrze wypadłaś na ostatnim turnieju w Elblągu.

Rzeczywiście, tam dostałam prawdziwą szansę – 20 minut ze Startem Elbląg, 15 z Samborem Tczew no i cały mecz z Kościerzyną. Cieszę się, że mogłam pograć, wypracować jakieś zgranie z resztą zespołu.

Drużyna w pierwszych sparingach wyglądała dobrze.

Rzeczywiście, wygrałyśmy wszystkie pięć spotkań, więc to naprawdę dobry prognostyk przed ligą. Z drugiej strony, rywalki w Elblągu nie należały do najmocniejszych, mam tu na myśli przede wszystkim Kościerzynę, która gra w I lidze, gdzie dotychczas występowałam.

Przeskok z I ligi do Superligi, gdzie grałaś dotychczas, zwłaszcza jeśli chodzi o przygotowania, jest chyba dość duży?

Tak, choć nie sprawiło mi to jakiegoś specjalnego problemu. Największym kłopotem w trakcie pierwszego obozu w Krasnobrodzie było to, że stresowałam się. Mimo że atmosfera, jak i drużyna jest super, wciąż się stresuję idąc na trening, podobnie jak w trakcie rozmowy z tobą (śmiech).

Jak przyjęła cię drużyna, czy masz za sobą ,,chrzest”?

Drużyna przyjęła mnie bardzo dobrze. A co do chrztu – dziewczyny zapowiedziały taki chrzest po pierwszym meczu ligowym (3 września na wyjeździe z KPR Jelenia Góra – przyp. red).

Trenujesz pod okiem jednej z najwybitniejszych zawodniczek na swojej pozycji w historii – Sabiną Włodek. Wzór do naśladowania?

Zdecydowanie, jest to dla mnie wzór, przede wszystkim dobra sprawa dla rozwoju mojej kariery, która dopiero się zaczyna. Nie tylko dzięki trenerce Sabinie się rozwijam, ale również dzięki Agnieszce Koceli czy Małgosi Roli, które grają na mojej pozycji i u których mogę podpatrzyć pewne zachowania. Nie było jeszcze treningów indywidualnych, więc trenerka nie nauczyła mnie jeszcze swoich przyzwyczajeń, zachowań, cwaniactwa z boiska.

Wcześniej również trenowałaś z ex świetnym zawodnikiem, Andrzejem Marszałkiem. Jak porównasz dwójkę tych szkoleniowców?

Przede wszystkim zarówno trener Marszałek jak i trenerka Sabina są na początku swojej drogi, jeśli chodzi o szkolenie zawodników. U trenera Marszałka pracowało się ciężko, ale był dla mnie bardzo dobry. Co do trenerki Sabiny, jeszcze jej nie poznałam zbyt dobrze, nie rozmawiałyśmy zbyt dużo ze sobą.

Która z zawodniczek jest liderką zespołu, na boisku, poza nim? Domyślam się, że wskażesz…

Dorota Małek jest liderką.

No właśnie…

Tak, właśnie Dora jest przywódczynią zespołu, na boisku, poza nim. Jest w końcu naszą panią kapitan.

Kto się Tobą zaopiekował w tych pierwszych stresujących dla ciebie tygodniach?

Na pierwszym obozie zaopiekowała się mną właśnie Dorota Małek, która zresztą dostała takie przykazanie od trenerki i bardzo fajnie się mną zajmowała. Już w samym Lublinie zajmuje się mną Alesia Mihdaliowa, która zabiera mnie na treningi, przywozi z nich i podpowiada w pewnych sprawach.

Docelowo będziesz grała w drugiej drużynie. Czy miałaś już okazję poznać dziewczyny, trenerkę Izabelę Puchacz?

Co do dziewczyn, to kilka z nich znam, ale niekoniecznie z treningów z drużyną akademicką. Mowa tu o Kasi Jarosz, Edycie Charzyńskiej czy Patrycji Szyszkowskiej. Trenowałam dotychczas raz z zespołem pierwszoligowym i był to tylko test, więc nie mialam okazji wykazać się swoimi umiejętnościami. Z trenerką Puchacz również nie miałam okazji porozmawiać.

Jak podoba ci się Lublin?

Dotychczas sporo czasu spędzałam na obozach, miałyśmy codziennie treningi. Przez ponad miesiąc w Lublinie miałam jeden wolny weekend, trochę z niego skorzystałam, ale dalej nie znam tego miasta. Jest trochę większe niż Płock czy Gliwice, w których mieszkałam przez ostatnie trzy lata.

Co z twoją edukacją, skończyłaś SMS w Płocku, teraz czas na studia?

Tak, zdałam maturę…

Możesz pochwalić się wynikami, mamy dużo miejsca (śmiech).

Polski zdałam na 57%, matematykę na 84%, a angielski na 88%. Do tego zdawałam chemię na poziomie podstawowym, na 48% i właśnie w tym kierunku chcę się dalej kształcić, bo chcę studiować chemię kryminalistyczną.

Zaskoczyłaś mnie…

No fakt, kierunek nie jest zbyt popularny, ale mi się podoba. Inni chcą studiować różne kierunki, z reguły łatwiejsze, na których ma się więcej czasu. Być może będzie trudno, ale najwyżej zmienię ten kierunek.

Jak wyglądają twoje cele na ten sezon? Gra w Superlidze, Lidze Mistrzyń?

No, w Lidze MIstrzyń to może niekoniecznie, ale zobaczymy. Na pewno chciałabym jak najwięcej grać w pierwszym zespole, regularnie łapać się do meczowej szesnastki, zdobywać swoje pierwsze gole w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Jeszcze dwa cele – Akademickie Mistrzostwo Polski i osiemnaste mistrzostwo dla Lublina!

Zdecydowanie, nie myślałam jeszcze o mistrzostwach akademickich, w końcu nie jestem jeszcze nawet studentką, ale tutaj będziemy miały szansę, bo mamy mocną drużynę. Osiemnasty tytuł to też jeden z celów, obym miała jak największy wkład w jego zdobycie.

0 0 vote
Article Rating