Jakubik znów szczęśliwy – przełamanie Górnika

Jakubik znów szczęśliwy – przełamanie Górnika

Mecz Górnika Łęczna z Ruchem Chorzów rozpoczynał 17. kolejkę T-Mobile Ekstraklasy. Dla jednych i drugich było to niezwykle ważne starcie, które miało zadecydować o tym który zespół dostanie pozytywnego „kopa” przed dalszą fazą rozgrywek. W przypadku zwycięstwa gospodarze zepchnęliby „Niebieskich w ligową otchłań, a sami mogliby złapać odrobinę oddechu.

Jurij Szatałow chciał podtrzymać dobrą passę swojego zespołu przed własną publicznością i przełamać niemoc snajperów zielono-czarnych. Receptą na brak skuteczności miało być przesunięcie do linii ataku Fiodora Cernycha. Na ławce rezerwowych zasiadł natomiast Shpetim Hasani. Na „dziesiątce” ustawiony został Filip Burkhardt, a raczej „Burhardt” – bo takie nazwisko widniało dziś na plecach byłego gracza Wisły Płock.

Fani gospodarzy do ostatnich chwil zastanawiali się nad tym kto wystąpi na środku obrony. Kontuzjowany jest Maciej Szmatiuk, za kartki pauzuje Lukas Bielak, a niepewny  gry był Tomislav Bożić. Działania medyków Górnika okazały się na tyle skuteczne, że Chorwat wyszedł na boisko w pierwszym składzie, co ostatecznie zapobiegło zapowiadanej katastrofie.

Chorzowianie to zespół, który na wyjeździe nie wygrał już od pięciu spotkań z rzędu. Złą formę mieli oni przełamać w Łęcznej, gdzie Górnik jeszcze w tym sezonie nie przegrał. „Niebiescy” chcieli zrewanżować się rywalowi za porażkę 1:2 z pierwszej rundy. Zielono-czarni liczyli natomiast na własnych kibiców i… „szczęśliwego” sędziego, Krzysztofa Jakubika.

Mecz nieco lepiej rozpoczęli gospodarze. Już w 4’ prawą stroną urwał się Cernych, odegrał do Miroslava Bożoka, który zamiast podać do stojącego na czystej pozycji Filipa Burkhardta zbyt długo holował piłkę. Dziesięć minut później indywidualną akcję ponownie przeprowadził Litwin. Znakomicie minął Piotra Stawarczyka, ale jego techniczny strzał okazał się kompletnie nieudany. W 23’ ponownie zaatakowali gospodarze. Niesygnalizowane dośrodkowanie w pole karne posłał Patrik Mraz. Piłka minęła już Krzysztofa Kamińskiego i wystarczyło tylko dołożyć nogę… Fiodor Cernych był jednak odrobinę spóźniony. Chwilę później niezłą okazję do strzału miał Grzegorz Bonin, ale kąt był zbyt ostry, aby wpakować piłkę do siatki. Nieco uśpioną defensywę Górnika obudził dopiero w 30’ Grzegorz Kuświk. Dośrodkowanie z lewej strony, a zupełnie niekryty snajper przyjezdnych zdążył przyjąć piłkę i oddać strzał, ale miał kłopoty z precyzją. W odpowiedzi kolejną okazję miał Cernych. Akcja przeprowadzona lewą stroną – Mraz podawał do Bożoka, ten dobrze obrócił się z futbolówką i odegrał do najlepszego strzelca gospodarzy, ale ten niepotrzebnie wziął przykład z Kuświka… W 40’ bardzo nieodpowiedzialnie zachował się Bożić. W kompletnie niegroźnej sytuacji sfaulował przed polem karnym Kuświka. Na całe szczęście uderzenie z rzutu wolnego Filipa Starzyńskiego okazało się niecelne. Gdy wydawało się, że do przerwy jednym i drugim nie może stać się już nic złego – bramkę zdobyli gospodarze! W doliczonym czasie pierwszej połowy Tomasz Nowak podał do Bonina, ten dośrodkował precyzyjnie na piąty metr, a piłkę do siatki głową wpakował Łukasz Mierzejewski. To był jedyny strzał celny w całej pierwszej połowie!

W przerwie trener Waldemar Fornalik przeprowadził jedną zmianę w składzie swojego zespołu. Z boiska zszedł ukarany żółtą kartką Roland Gigołajew, a jego miejsce zajął wychowanek Wieniawy LublinMichał Efir. Ofensywna taktyka nie przyniosła jednak rezultatu. W 49’ Bożok wypuścił Bonina, ten na małej przestrzeni potrafił założyć „siatkę” Marcinowi Malinowskiemu i odegrać do Cernycha. Fiodor wykorzystał niefrasobliwość Stawarczyka i wreszcie trafił do bramki Kamińskiego, strzałem po krótkim rogu. 2:0 na początku drugiej połowy? Lepiej chyba być nie mogło! Tym bardziej, że w 60’ gospodarze mieli jeszcze rzut karny! Cernych znakomicie „objechał” Malinowskiego, wpadł w pole karne, gdzie na ziemię powalił go Kamiński. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Tomasz Nowak i uderzył w lewy róg bramki strzeżonej przez golkipera z Chorzowa. Bramka na 3:0 totalnie „ustawiła” ten mecz. Zniechęceni „Niebiescy” nie byli w stanie w żaden sposób zagrozić bramce strzeżonej przez Sergiusza Prusaka. Łęcznianie również nie forsowali zbytnio tempa, tym bardziej, że z lekkim urazem z boiska zszedł Cernych. Z boiska wiało nudą, a jedni i drudzy w zasadzie czekali już na ostatni gwizdek sędziego. Wynik nie uległ już zmianie. Podopieczni Jurija Szatałowa wygrali bardzo ważne spotkanie, co pozwoli im z większym optymizmem i spokojem patrzeć w przyszłość.

W następnej kolejce Górnik Łęczna pojedzie do Bełchatowa. Fani zielono-czarnych nie mieliby chyba nic przeciwko, aby kolejny raz ten mecz prowadził sędzia Krzysztof Jakubik…

Górnik Łęczna – Ruch Chorzów 3:0 (1:0)
Bramki:
Łukasz Mierzejewski 45+1’, Fiodor Cernych 49’, Tomasz Nowak 61’ (rzut karny)

Górnik: Prusak – Mierzejewski, Bożić (76’ Sasin), Kalkowski, Mraz – Nikitović, Nowak – Bonin, Burkhardt, Bożok (72’ Szałachowski) – Cernych (64’ Hasani)

Ruch: Kamiński – Konczkowski, Stawarczyk, Malinowski, Dziwniel – Surma, Starzyński (63’ Babiarz) – Szewczyk (82’ Chovanec), Zieńczuk, Gigołajew (46’ Efir) – Kuświk

Żółte karki: Miroslav Bożok, Veljko Nikitović – Roland Gigołajew, Daniel Dziwniel, Martin Konczkowski
Widz
ów: 3894
S
ędziował: Krzysztof Jakubik (sędzia główny).