Liderzy się obronią? Piąta kolejka siatkarskiej trzeciej ligi na Lubelszczyźnie

Liderzy się obronią? Piąta kolejka siatkarskiej trzeciej ligi na Lubelszczyźnie

Na froncie trzecioligowych, wojewódzkich rozgrywek siatkówki wkraczamy w ostatnią serię meczów pierwszej rundy. W grupie A również lider zagra z wiceliderem. Bialski Zakład Karny zmierzy się z Tempem Chełm. IFLO pauzuje, a Kresy i Perła powalczą o honor. Ciekawiej powinno być w grupie B. W sobotę ekipy z miejsc 3 i 4 zmierzą się z prowadzącą dwójką u siebie, więc tabela rozgrywek może się jeszcze bardziej zagęścić.

Na półmetku rundy pierwszej spotkają się niepokonane zespoły: Tempo i Zakład Karny. Chełmianie mają na rozkładzie już trzy zespoły z grupy, brakuje tylko przyjezdnych z Białej. Mimo wszystko nie musi to być łatwa przeprawa dla zawodników prowadzonych przez trenera Mariusza Semeniuka. Przypomnijmy, że gdy 25 października w Miejskiej Hali Sportu przy Granicznej 2 w Chełmie pojawili się sąsiedzi Zakładu, czyli siatkarze IFLO, to Tempo męczyło się niemiłosiernie. Dopiero wygrana w ostatnim secie 15:12 pozwoliła chełmianom na zdobycie dwóch punktów. Co więcej, Zakład (również nie bez trudu) pokonał już IFLO, a w ostatniej kolejce, prócz pierwszego nieudanego seta, zmiótł z parkietu Perłę. Podopieczni trenera Macieja Sobieraja nie są może faworytami spotkania, ale jeśli urwą punkty drużynie z Chełma bądź zwyciężą, to trudno będzie mówić o niespodziance. Jeśli jednak prezes chełmskiego zespołu – Wojciech Miszczuk – oczekuje automatycznego awansu, to weekendowe starcie Tempo musi wygrać w cuglach. Jeśli KS Zakład Karny nie wygra 3:0 lub 3:1, to Chełm pozostanie na pierwszym miejscu.

W grupie A ostatnie miejsce wciąż okupują Kresy, dowodzone przez trenera Grzegorza Barczuka. Tylko dzięki setowi ugranemu w starciu z Zakładem Karnym, o oczko wyżej jest Perła Telatyn. Z tą różnicą, że pod koniec października (25.10) zespół Henryka Szarugi pokazał pazur we wspomnianym pojedynku z bialszczanami i wygrał pierwszą partię 25:21. Podobnych przebłysków brak po stronie dołhobyczan. Atutem Kresów powinna być własna publiczność oraz fakt, że sobotni mecz będzie jedną z niewielu okazji do zdobycia punktów i w obecnej sytuacji do awansu w tabeli. Zwycięski zespół wskoczy (Kresy) lub pozostanie (Perła) na czwartej pozycji, lecz ze względu na pauzę Kosmet-Hurtu, strata punktowa do trzeciej lokaty będzie wynosiła już tylko jeden punkt. Problem w tym, że jeśli obie drużyny się nie ockną i będą liczyły na punkty tylko w bezpośrednich starciach, to jeden punkt straty do podium na tym etapie pozostanie tylko przyjemną iluzją dla kibiców.

Ciekawiej powinno być w grupie B. Celowo powtarzam stwierdzenie ze wstępu, ponieważ rywalizacja w tym gronie realnie skupia aż cztery z pięciu ekip. I tak, w Kraśniku, po zaciętym, aczkolwiek wygranym meczu z Bełżycami (3:2) znów będziemy świadkami hitowego starcia. Na mecz z MKS-em przyjedzie jedyna niepokonana drużyna – lubelska Pszczółka. Niepokonana w swojej grupie, bo pierwsza porażka w sezonie już się przydarzyła lublinianom. Mowa tu o przegranym 1:3 sparingu ze świdnicką Avią z 31 października. Oczywiście, podopieczni trenera Krzysztofa Skubiszewskiego zupełnie inaczej podejdą do sobotniego meczu, a i rywal innego formatu. Kraśniczanie zostali osłabieni w trakcie ostatniego meczu ze względu na kontuzję libero – Michała Bednary. Co innego w Lublinie. Pszczółka wzmocniła się zaciągiem wychowanków Avii, przybyli m.in. Marcin Kurek oraz Maciej Kołodziejczyk. Czy za te ruchy transferowe będą chwaleni trener Skubiszewski i prezes Maciej Krzaczek, okaże się wkrótce.

W drugim meczu do Bełżyc przyjedzie zespół z Janowa Lubelskiego. Eska liczy na zwycięstwo, ale podobnie jak LKPS, łatwo może się potknąć. Wszystko będzie zależało od dyspozycji kluczowych zawodników zespołu, takich jak doświadczony (30-letni) atakujący janowian – Michał Płecha. Trener Bełżyc – Mariusz Plewik – ma do rozwiązania nie lada zagwostkę. Obniżone morale drużyny po meczu z Kraśnikiem i presja związana z występem przed własną publicznością mogą negatywnie wpłynąć na drużynę. Dwa lub trzy punkty są niezwykle potrzebne bełżyczanom, inaczej ich strata do czołówki może sięgnąć od pięciu do nawet ośmiu punktów. W praktyce oznaczałoby to konieczność zwyciężenia w co najmniej trzech rewanżowych meczach. Mniej zmartwień będą w ten weekend mieli siatkarze Cisów Nałęczów. Ostatni zespół w tabeli grupy B w piątej kolejce będzie pauzował. Zespół Jarosława Maciążka, złożony głównie z młodych zawodników, odgrywa rolę chłopców do bicia. Jak co roku, okazuje się, że są to cenne lekcje dla młokosów, którzy wyjeżdżają z Nałęczowa i robią kariery w większych miastach. Przykładem niech będzie sytuacja Konrada Sadowskiego, który ze względów edukacyjnych wybrał Warszawę i nie wyjdzie już na parkiet w barwach Cisów. Takie przypadki można mnożyć, o czym na naszych łamach przekonywał trener Maciążek. W ten sposób nałęczowska kuźnia talentów prędko nie wyjdzie z dołka.


5. kolejka III ligi siatkówki mężczyzn – lubelskie:

Pierwsza runda, grupa A (08./09.11):

UKS Tempo Chełm – Zakład Karny Biała Podlaska

GKS Kresy Dołhobyczów – GKS Perła Telatyn

pauzuje: UKS IFLO Kosmet-Hurt Biała Podlaska

 

Pierwsza runda, grupa B (08.11):

MKS Dalkia Kraśnik –  LKPS Pszczółka Lublin

CFKiS Bełżyce – ESKA Janów Lubelski

pauzuje: LKS Cisy Nałęczów