Michał Bartczak i Piotr Masłowski po remisie w Puławach

Michał Bartczak i Piotr Masłowski po remisie w Puławach

Azoty Puławy w sobotę zremisowały z Zagłębiem Lubin po 28. Poniżej zapis krótkich rozmów z niedoszłym skrzydłowym puławian Michałem Bartczakiem oraz Piotrem Masłowskim – playmakerem Azotów Puławy i reprezentacji Polski.

Relację z meczu przeczytasz tutaj.

Michał Bartczak (skrzydłowy Zagłębia Lubin): – Przyjeżdżamy tu co roku i od kilku lat nasze mecze mają podobny przebieg. Myślę, że wszyscy, którzy obserwują naszą ligę, nie patrzą na to, kto ile ma punktów i które miejsce zajmuje w tabeli. Teraz na gorąco jestem bardzo zawiedziony, bo gol wyrównujący padł z mojej strony. Ponadto mieliśmy akcję na skończenie i wygranie, a nie udało się. Ale myślę, że gdy opadną emocje i podejdziemy do tego na chłodno, to na pewno okaże się, że punkt jest bardzo cenny.

Piotr Masłowski (rozgrywający Azotów Puławy): – Mecz wyglądał tak, jak pokazuje wynik. Całe zawody były na styku. Dużo emocji do ostatniego fragmentu tego spotkania. Tak naprawdę to my wywalczyliśmy ten punkt, Zagłębie miało piłkę, by wygrać. Dlatego możemy i musimy się z tego punktu cieszyć. Aczkolwiek nasza gra nie jest na takim poziomie, na jakim była na początku sezonu, dlatego dobrze, że ta część sezonu się kończy. Troszkę przerwy się przyda. Wiadomo – za miesiąc mistrzostwa Europy i na tym trzeba się teraz skoncentrować. Ale musimy się mocno uderzyć w pierś, nasza gra nie napawa optymizmem. Nie mamy mocnej obrony, nie mamy pomysłu w ataku. Parę akcji jest udanych na tyle, że ręce składają się do oklasków, a czasami jest tak, że bierzemy piłkę i jest pięć-sześć pomysłów, każdy ma pomysł na rozegranie. Jeśli nie będziemy grać razem, ciężko będzie coś ugrać.

– Podsumowując całą rundę, możemy być zadowoleni, mamy dwadzieścia pięć punktów, więc trzecie miejsce – na dziewięćdziesiąt procent – przed play-offami już mamy. To jest ważne. Mogliśmy bardziej postawić się Wiśle Płock i zagrać lepiej w Kielcach. Najważniejsze, że mamy trzecie miejsce, dużą przewagę nad czwartym zespołem. Ale ta druga część jest w naszym wykonaniu słabsza, co podsumował dwumecz z Pfadi Winterthur.

Adam Winiarczyk – LUBSPORT.PL: Dziś zremisowaliście, ale mimo to widać na waszych twarzach niezłe humory. Wynika to z ulgi i tego, że ta runda już się skończyła?

Tak, zakończyliśmy tę pierwszą część gry i teraz najważniejsze jest zdrowie, że nikt nie nabawił się poważniejszych urazów. Każdy w zdrowiu może rozjechać się na zgrupowania reprezentacji. Teraz koncentrujemy się na tym, by wypaść dobrze na kadrze. Są uśmiechy, jest też ulga. Trudna i ciężka była ta runda, to wszystko jest w nogach, w głowach, także na pewno dwa-trzy dni odpoczynku się przydadzą.

Co do samego meczu – cóż można powiedzieć? Niedosyt pozostaje. To my wywalczyliśmy ten punkt, a nie Zagłębie.

Powiedziałeś, że trzecie miejsce jest prawie pewne. Nie będzie problemów z mobilizacją na pozostałe mecze w lutym i marcu?

Nie, bo każdy zdaje sobie sprawę, że wychodzi na mecz tylko po to, żeby go wygrać. Nie będzie mowy o odpuszczaniu, musimy się skoncentrować na tym, by prezentować to co na początku sezonu, we wrześniu i październiku i dalej to szlifować. Po przerwie reprezentacyjnej niestety nasz poziom był niższy i nie potrafiliśmy wskoczyć na właściwe tory. Na pewno po mistrzostwach przyjdzie czas, żeby to z powrotem naprowadzić na odpowiednie tory. Musimy się prezentować bardzo mocno w obronie i wyprowadzać łatwe kontrataki. Z tego na początku sezonu zdobywaliśmy dużo łatwych bramek. Musimy do tego wrócić.

Dla ciebie pierwszy kwartał nowego roku będzie walką o nowy kontrakt? Czy możemy coś powiedzieć o twojej przyszłości?

Na razie kończy mi się kontrakt. Jest jeszcze pół roku, są ME, na tym się koncentruję, nie myślę o tym co będzie. Najważniejsze, żeby było zdrowie. Na razie sprawa kontraktu jest na drugim planie.

Czujesz lekką presję związaną z tym, że możesz być numerem jeden na środku rozegrania kadry?

Tego, że będę podstawowym zawodnikiem reprezentacji, nikt nie powiedział. To, że jest jedna lub druga kontuzja, nie oznacza, że automatycznie jest miejsce dla Masłowskiego. Muszę tam jechać, muszę walczyć, pokazać się z jak najlepszej strony. Nikt mi tego miejsce nie odda. Jeśli nie będę w odpowiedniej formie, nie zaprezentuję się tak jak sobie trener życzy, nie będę realizował założeń, to może być różnie. Jadę z dobrym nastawieniem, nie boję się wyzwań i walki. Pojadę tam, żeby walczyć.

0 0 vote
Article Rating