Michał Gałkowski: Zainteresowanie siatkówką w Lublinie jest ogromne (Wywiad)

Michał Gałkowski: Zainteresowanie siatkówką w Lublinie jest ogromne (Wywiad)

Szóste miejsce w II lidze na koniec sezonu 2015/2016 zajęli siatkarze LKPS Pszczółki Lublin. Z byłym atakującym AZS-u Częstochowa, a obecnie zawodnikiem ekipy Sławomira Czarneckiego – Michałem Gałkowskim – rozmawialiśmy m.in. o minionej kampanii, występach w Częstochowie oraz o celach na kolejne rozgrywki.

Ilona Mazur – LUBSPORT.PL: W poprzednim sezonie byłeś zawodnikiem AZS-u Częstochowa. Jak to się stało, że trafiłeś do Pszczółki?

Michał Gałkowski: To prawda, poprzedni sezon spędziłem grając w AZS-ie. Pracuję w Straży Pożarnej. Grając w AZS-ie mieszkałem w Częstochowie, lecz do pracy musiałem dojeżdżać do Katowic, co było bardzo męczące, dlatego postanowiłem wrócić w rodzinne strony. Po powrocie dostałem propozycję chodzenia na treningi do – jeszcze wtedy bijącego się o awans do II ligi – LKPS-u, bo jeden z zawodników miał kontuzję. Gdy okazało się, że w następnym sezonie LKPS będzie w II lidze, prezesi stwierdzili, że chcą mnie mieć w swoich szeregach. Dogadaliśmy się bez problemów i zostałem wypożyczony na rok z AZS Częstochowa.

Co dalej? Zostajesz na dłużej w LKPS-ie?

Były już wstępne rozmowy z prezesami, ale myślę, że za wcześnie, żeby o tym rozmawiać. Na razie skupiam się na wypełnieniu kontraktu do końca, a co będzie dalej? Czas pokaże…

Sezon zakończyliście na szóstym miejscu, choć mogliście pokusić się nawet o piątką lokatę. Jesteście zadowoleni z tego osiągnięcia?

Myślę, że był to dobry sezon dla klubu. Byliśmy beniaminkiem i mieliśmy jasno postawiony cel: utrzymać się w lidze. Po pierwszej rundzie były apetyty nawet na pierwszą czwórkę, ale kontuzje pokrzyżowały nam plany. Szkoda, że nie udało się zająć piątego miejsca, bo naprawdę nam na tym zależało. Po dwóch ciężkich meczach o piątą lokatę, musieliśmy uznać wyższość ekipy z Krosna, choć w meczu u nas mieliśmy ich już na widelcu i powinniśmy wygrać 3:1.

Czy w nowym sezonie zawiesicie sobie poprzeczkę jeszcze wyżej czy raczej celem będzie utrzymanie osiągnięć z tego sezonu?

Pierwszy sezon zawsze jest najtrudniejszy dla beniamina. Klub się rozwija i myślę, że z każdym rokiem stawiane będą wyższe cele, gdyż w naszym mieście siatkówka jest trochę odłożona na boczny tor, a ludzie z Lublina chcieliby mieć tutaj ten sport na wysokim poziomie.

Czy jesteś zadowolony ze swojej postawy w tym sezonie?

Dla mnie też był to ciężki sezon, bo pierwszy w II lidze. Ponadto musiałem pogodzić pracę i studia z graniem, co na pewno odbiło się na mojej formie, ale w końcówce sezonu trener postanowił przestawić mnie z pozycji atakującego na przyjęcie i to też mi pomogło, bo mogłem zebrać dzięki temu nowe doświadczenie i zakończyć sezon dobrym akcentem.

Jak porównałbyś lubelską publikę z tą, która przychodzi na mecze w Częstochowie?

W Lublinie zainteresowanie siatkówką jest ogromne. Gramy w hali, w której jest mało miejsca, a zainteresowanie meczami było bardzo duże, lecz ludzie się po prostu nie mieścili. Myślę, że z czasem będziemy grać na większej hali. Częstochowa żyje siatkówką już od dawna, choć ostatnio nie odnosi takich sukcesów jak kiedyś. Można to porównać do piłki ręcznej w Lublinie.

Pracujesz w Straży Pożarnej, studiujesz i grasz w LKPS-ie. Jak dużo czasu zajmuje Ci regeneracja organizmu przy tak intensywnym trybie życia? Czy musisz dbać o dietę w trakcie sezonu i czy różni się ona diametralnie od diety poza sezonem?

Z tym bywa ciężko, bo czasami bywało tak, że wracałem z meczu o trzeciej w nocy, a rano w niedzielę musiałem jechać na służbę albo po całym dniu na uczelni jechać na trening. Przy takim trybie życia ciężko trzymać dietę. Starałem się chociaż raz w tygodniu jeździć na saunę i basen w ramach regeneracji i relaksu. Po sezonie jest łatwiej wszystko poukładać i można się zregenerować po ciężkim sezonie, żeby nabrać zdrowia na kolejny.

0 0 vote
Article Rating