Motor bezlitosny dla zdziesiątkowanej Chełmianki

Motor bezlitosny dla zdziesiątkowanej Chełmianki

Chełmianka Chełm – mimo fatalnej sytuacji kadrowej – postawiła twarde warunki Motorowi Lublin. Po żółto-biało-niebieskich widać było większą piłkarską jakość, ale – przy odrobinie szczęścia – piłkarze Artura Bożyka mogli pokusić się o niespodziankę. Ostatecznie gracze Dominika Nowaka zaaplikowali swojemu rywalowi cztery bramki, tracąc przy tym tylko jednego gola.

SYTUACJA PRZED MECZEM

Na ten mecz kibice w Chełmie czekali od początku sezonu. Przyjazd Motoru Lublin zawsze budzi bowiem pozytywne emocje przy I Pułku Szwoleżerów. Zadowolenie z całą pewnością trudno było dostrzec za to na twarzy Artura Bożyka. Chełmianka boryka się bowiem z olbrzymimi problemami kadrowymi. Szkoleniowiec pokusił się nawet o stwierdzenie, że tak źle nie było jeszcze nigdy. Trudno mu się jednak dziwić, skoro w tak ważnym pojedynku nie mógł skorzystać m.in. z Łukasza Kijańczuka, Piotra Bednarka, Aleksieja Pritulaka czy Huberta Tomalskiego. Żółto-biało-niebiescy również nie dysponowali pełnym składem, ale Dominik Nowak miał w czym wybierać.

PRZEBIEG MECZ

Przyjezdni gola na 1:0 mogli zdobyć już w 1′ gry. Swojej okazji nie wykorzystał jednak Paweł Myśliwiecki. W pierwszych dwudziestu minutach Chełmianka grała wysoko i często przebywała na połowie przeciwnika. Gospodarze mieli swoją szansę bramkową, ale między słupkami kunsztem wykazał się Krzysztof Żukowski. Motor grał asekuracyjnie, ale widać było, że ten zespół posiada większą jakość. Dominik Nowak wiedział, że kluczem do zwycięstwa w tym meczu będzie zachowanie czystego konta. Pierwszy gol padł w 24′ i nie zdobyli go chełmianie, a przyjezdni. Żółto-biało-niebiescy wyprowadzali akcję z własnej połowy. Piłka trafiła do prawej strony, gdzie świetnym rajdem popisał się Marcin Michota. Po dośrodkowaniu w pole karne, pojedynek główkowy wygrał jeden z defensorów Chełmianki, ale piłka trafiła przed pole karne, gdzie nabiegał na nią Tomasz Tymosiak. Były zawodnik Orląt Radzyń Podlaski uderzył nie do obrony. Gospodarze szukali wyrównania, ale klarownych sytuacji było jak na lekarstwo i przed przerwą więcej bramek już nie padło.

Drugą odsłonę oba zespoły rozpoczęły w takich składach, w jakich rozpoczynały ten mecz. Motor dążył do zdobycia drugiego gola, ale nieskuteczni byli Michota i Myśliwiecki. Ten drugi dopiął swego w 62′. Na lewej stronie znalazł się Remigiusz Szywacz, wpadł w pole karne, gdzie przez nikogo nieatakowany dograł na drugi słupek, a tam dobrze ustawiony był Myśliwiecki, któremu pozostało jedynie wpakować piłkę do pustej bramki. Z piłkarzy Chełmianki zeszło powietrze, a i gracze Dominika Nowaka nie atakowali już tak groźnie. Gospodarze ponownie doszli do głosu w 77′. Sam na sam z Żukowskim wybiegał Paweł Fornal, ale bramkarz Motoru zdołał sparować piłkę na róg. Dośrodkowanie ze stałego fragmentu gry przeciąć próbował Damian Falisiewicz, ale zrobił to tak nieudolnie, że futbolówka trafiła prosto na głowę debiutanta – Mateusza Szczerbakowa. Młody zawodnik gospodarzy przywrócił nadzieje na korzystny wynik. Po tym golu biało-zieloni uwierzyli, że są w stanie jeszcze zremisować ten mecz. Motor grał bardziej defensywnie, a stoperów gości rozbijać miał przesunięty do ataku Patryk Mazurek. Gospodarze mieli okazję na 2:2, ale z dośrodkowania z lewej strony boiska nie skorzystał żaden z chełmian. Ofensywna taktyka Chełmianki napędzała jednak kontry Motoru. Po jednej z nich sam na sam z bramkarzem wybiegał Kamil Stachyra. Goniący go Marek Grzywna zagrał “va banque” i – nie chcąc dopuścić do straty gola – sfaulował przeciwnika, za co został ukarany czerwoną kartką. Artur Bożyk zdawał sobie sprawę, że w takich okolicznościach o korzystny wynik będzie już bardzo ciężko. Tym bardziej, że w 91′ gry goście wyszli z kontrą trzy na jeden, a sytuację sam na sam z Przemysławem Pawlakiem wykorzystał Marcin Michota. Minutę później wynik spotkania ustalił Paweł Myśliwiecki.

NASTĘPNA KOLEJKA

W następnej serii gier Chełmianka sprawdzi się na tle kolejnego zespołu z Lublina – Lublinianki. Motor pojedzie natomiast na szlagierowe starcie do Krosna.

POMECZOWE KOMENTARZE

Krzysztof Zieliński (kierownik Chełmianki): – Wynik jest trochę za wysoki, ale spodziewaliśmy się, że w takiej sytuacji kadrowej będzie nam ciężko o punkty. Mecz się tak ułożył, że to my przegrywaliśmy 0:2. Potem jednak strzeliliśmy gola na 1:2 i podjęliśmy ryzyko. Wycofaliśmy stopera, przesunęliśmy go do ataku, zepchnęliśmy rywala do defensywy, Motor się cofnął, ale nadarzyła się kontra, po której Marek Grzywna sfaulował rywala i dostał czerwoną kartkę. W samej końcówce straciliśmy kolejne gole, które były konsekwencją naszego otworzenia się. Podjęliśmy ryzyko i się nie opłaciło.

Dominik Nowak: – Na trudnym terenie w Chełmie pokazaliśmy, że potrafimy grać ciekawą piłkę. Chwała zawodnikom, że zagrali z taką determinacją. Czy wyniki 4:1 jest adekwatny do wydarzeń boiskowych? Myślę, że tak. Przy wyniku 2:1 szukaliśmy kolejnych okazji i zdobyliśmy dwa gole. Co sądzę o tym, że Stal straciła punkty? Ja powtarzam swoim zawodnikom, że musimy patrzeć przede wszystkim na siebie. Czekają nas trudne mecze, ale będziemy walczyć o zwycięstwo. Jutro od rana trenujemy i powoli budujemy taktykę na Karpaty.

Chełmianka Chełm – Motor Lublin 1:4 (0:1)
Bramki: Mateusz Szczerbakow 78′ – Tomasz Tymosiak 24′, Paweł Myśliwiecki 62′, 90+2′, Marcin Michota 90+1′

Chełmianka: Pawlak – Patryk Mazurek, Grzywna, Krzyżak (73′ Szczerbakow) – Kwiatkowski, Wacewicz, Kobiałka, Kowalski (53′ Greguła), Fornal – Wójcik, Koprucha (68′ Sołtysiuk)

Motor: Żukowski – Falisiewicz, Komor, Gieraga, Szywacz – Michota, Tymosiak, Król, Dikij – Drozd (75′ Stachyra), Myśliwiecki

Żółte kartki: Tomasz Tymosiak, Ivan Dikij, Krzysztof Żukowski, Aleksander Komor
Czerwona kartka: Marek Grzywna 90′ (za faul)
Sędziował: Paweł Smyk (Biała Podlaska).