Motor przejął fotel lidera!

Motor przejął fotel lidera!

Motor Lublin pokonał na własnym stadionie MKS Trzebinia/Siersza, odnosząc dziesiątą wygraną w roku 2017! Podopieczni Marcina Sasala objęli, przynajmniej do soboty, przodownictwo w tabeli grupy IV III ligi. Warto podkreślić, że długimi fragmentami motorowcy prezentowali poziom godny najlepszego zespołu w lidze. 

Trener Marcin Sasal dał w piątek, po raz drugi z rzędu, popatrzeć na kolegów z poziomu ławki Kamilowi Majkowskiemu. Na szpicy po raz drugi w sezonie pojawił się Michał Paluch, który na ten moment wygrał rywalizację z bardziej doświadczonym kolegą. Majkowski może się przydać Sasalowi w innych, rozgrywanych w najbliższej przyszłości meczach.

Od początku spotkania gospodarze panowali nad boiskowymi wydarzeniami. Pierwszą okazję stworzyli sobie po upływie 10 minut gry. Wówczas dobre dośrodkowanie z lewego skrzydła posłał Patryk Słotwiński, a głową akcję sfinalizował Kamil Stachyra. Na posterunku był jednak Kacper Szymala. Po chwili „Kapi” miał jeszcze lepszą sytuację do otwarcia wyniku – piłkę za obrońców zagrał mu Paluch, a doświadczony skrzydłowy, będąc samemu przed golkiperem MKS-u, spudłował o kilkadziesiąt centymetrów. Lublinianie nie spuszczali z tonu i w 18. minucie znowu mogli być na prowadzeniu. Wówczas iście filmowe uderzenie oddał Szymon Kamiński. Młody zawodnik trafił w poprzeczkę, uderzając z przewrotki! Cała akcja działa się po rzucie rożnym, których w tym fragmencie motorowcy wykonywali naprawdę dużo. W samym środku pierwszej połowy przypomniał o sobie Paweł Kaczmarek. Były skrzydłowy Znicza Pruszków w ciągu kilku sekund oddał dwa strzały – najpierw interweniował Szymala, potem pomylił się. W 27. minucie ekipa Sasala wreszcie dopięła swego. Do skrzydła zszedł Paluch i zagrał do Kamila Oziemczuka. „Oziem” na raty – najpierw trafił w poprzeczkę – zdobył pierwszą bramkę w meczu.

Świetnie korzystający ze swojej szansy Paluch mógł podwoić przewagę ostatniego zwycięzcy III ligi lubelsko-podkarpackiej dosłownie moment po wznowieniu gry od środka. Jego strzał w długi róg okazał się niecelny. Dobry nastrój mogły zmącić wydarzenia z przełomu drugiego i trzeciego kwadransa. Najpierw Paweł Socha wykazał się po raz pierwszy w tym spotkaniu, broniąc próbę Marka Mizi, a po chwili Marcin Michota wybił futbolówkę, zmierzającą do pustej bramki. Socha mógł poczuć się zagrożony także w 36′, gdy Michał Kowalik wybiegł na dobrą pozycję. Kapitana drużyny z Małopolski powstrzymał duet Stachyra-Tomasz Tymosiak. Akcja szybko przeniosła się na drugą stronę, po podaniu z lewej flanki w polu karnym padł Oziemczuk, a Rafał Sawicki bez wahania wskazał na „wapno”. Choć Szymala wyczuł intencje Artura Gieragi, to były stoper Ruchu Chorzów strzelił swojego dziesiątego gola w sezonie. W samej końcówce pierwszej odsłony Kowalik próbował zaskoczyć Sochę strzałem z dystansu. W odpowiedzi Kamil Stachyra niedokładnie podał do Kaczmarka, znajdującego się przed pustą bramką.

Serca fanów z Lublina zadrżały minutę po rozpoczęciu drugiej części meczu. Boisko opuścił wówczas kontuzjowany Gieraga. Grający do momentu wejścia na plac gry Mateusza Chyły w dziesięciu lublinianie stworzyli sobie kolejną okazję. W sytuacji sam na sam znalazł się Marcin Michota, który naciskany przez rywala spudłował. Po chwili swoje szanse mieli także Oziemczuk i Paluch, ale skończyło się tylko strachem dla trzebinian. Szczęścia zabrakło im w 55. minucie, gdy jedno z wielu uderzeń z powietrza na bramkę zamienił Michał Paluch. Dla byłego napastnika Wisły Puławy było to drugie trafienie w sezonie. Wydawać się mogło, że mający tak doskonały wynik gospodarze spuszczą z tonu, a pozostałe nieco ponad 30 minut po prostu rozegrają. Nic bardziej mylnego – jeszcze przed upływem godziny gry, na 4:0 mogli (ten drugi nawet to uczynił, ale ze spalonego) trafić Kamil Stachyra i Michał Paluch. W 62. minucie swój moment chwały miał ligowy beniaminek. Na uderzenie z dystansu zdecydował się Mateusz Stanek, a piłka po odbiciu się od poprzeczki zatrzepotała w siatce. Po upływie 60 sekund najwyżej do zagranej przez Stachyrę piłki w pole karne wyskoczył Michał Paluch i ze spokojem pokonał Kacpra Szymalę.

23-letnia „dziewiątka” Motoru mogła swojego hattricka skompletować w 66. minucie. Niegrzeszący tego dnia skutecznością Michał Paluch jednak raz jeszcze się pomylił. Walczący o kolejne trafienia żółto-biało-niebiescy w końcówce mieli sporo miejsca na boisku, ale ich boiskowym poczynaniom brakowało już dokładności. Z kolei w 81. minucie, po jednej z najpiękniejszych akcji tego dnia, Mariusz Koper podniósł flagę, sygnalizując spalonego jednego z gospodarzy. Ambicję piłkarzy i cierpliwość przeszło dwóch tysięcy kibiców wynagrodziła 86. minuta. Wówczas najpierw pomylił się Majkowski, a po chwili z 10 metrów głową, od poprzeczki wynik ustalił Tomasz Tymosiak. Ostatecznie Motor odniósł bezdyskusyjne zwycięstwo, na przynajmniej 22 godziny obejmując fotel lidera.

W następnej kolejce Motor Lublin zagra na wyjeździe z Podhalem Nowy Targ (3 maja, 17:00).

Motor Lublin – MKS Trzebinia/Siersza 5:1 (2:0)
Bramki: Kamil Oziemczuk 27′, Artur Gieraga 37′ (rzut karny), Michał Paluch 54′, 64′, Tomasz Tymosiak 86′ – Mateusz Stanek 62′

Motor: Socha – Michota, Tadrowski, Gieraga (48′ Chyła), Słotwiński, Tymosiak, Kamiński, Kaczmarek, Oziemczuk (62′ Jurisa), Stachyra (77′ Szysz), Paluch (72′ Majkowski).

MKS: Szymala – Sanok, Ochman (60′ Sawczuk), Jagła, Stokłosa, Kowalik, Repa (70′ Martyniak), Majcherczyk, Mizia (76′ Kaiser), Stanek, Pająk (66′ Sochacki).

Żółte kartki: Slaven Jurisa – Michał Kowalik
Widzów: 2 317
Sędziował: Rafał Sawicki (Tarnobrzeg).