Bez niespodzianek w Kraśniku. Zamość wciąż z zerem na koncie

Osłabiony kontuzjami MKS Kraśnik nie miał większych problemów z pokonaniem ligowego outsidera z Zamościa. Podopieczni Michała Wojcieszkiewicza wygrali na własnym terenie 3:0, choć III LO stało przed szansą na wygranie pierwszego seta w sezonie 2015/2016!

Zespół z Zamościa zdołał nawiązać walkę z kraśnicką ekipą tylko w początkowej fazie każdego seta. Później – z wyjątkiem trzeciej partii – to gospodarze budowali sobie przewagę, która pozwoliła im na spokojne zakończenie dwóch pierwszych odsłon (25:16, 25:18). We wspomnianym trzecim secie omal nie doszło do sporej niespodzianki. Drużyna UKS III LO postawiła wszystko na jedną kartę, uwierzyła w swoje umiejętności i prowadziła grę przez większą część tej odsłony. W decydującym fragmencie tej partii większym doświadczeniem wykazali się jednak siatkarze MKS-u, którzy wygrali 25:23, a cały mecz 3:0.

NASTĘPNA KOLEJKA

MKS Kraśnik swój ostatni mecz II rundy rozegra 9 stycznia. Wyjazdowym rywalem graczy Michała Wojcieszkiewicza będzie UKS Tempo Chełm, natomiast Zamość zagra u siebie 16 stycznia z Kresami Dołhobyczów.

POMECZOWE KOMENTARZE

Michał Wojcieszkiewicz (trener Kraśnika): – Były takie sytuacje, gdzie niestety – oczywiście nie obrażając gości – dostosowaliśmy się troszkę poziomem do słabszej od nas drużyny. Rozegraliśmy słaby mecz, ale to jest spowodowane tym, że mamy w zespole sporo kontuzji i część zawodników z konieczności gra na innych pozycjach. Cały czas jestem zmuszony rotować składem. Miałem trochę inny plan na ten mecz, ale na początku nie potrafiliśmy wykorzystać atutu własnej hali. Popełnialiśmy błędy własne – szczególnie w polu zagrywki. Blok, który jest naszą mocną stroną, nie funkcjonował prawidłowo. Do tych chłopaków trzeba było skakać niżej, co trenowaliśmy, lecz podczas meczu nie wykorzystywaliśmy tej naszej najsilniejszej broni. Nieco lepiej zagraliśmy w ataku i w obronie, bo przyjęcie też troszkę pozostawiało do życzenia. W trzecim secie wydawało się, że Zamość zwycięży i będziemy grali dalej. Na szczęście udało nam się wygrać w trzech setach i bardzo ważne trzy punkty zostają w Kraśniku. W trzecim secie rywale zaczęli grać – odbudowali się. Zaczynało nawet pachnieć tie-breakiem, ale na szczęście zawodnik z Zamościa, który poszedł na zagrywkę, ułatwił nam zadanie, bo zagrał w siatkę. Mam nadzieję, że Zamość od przyszłego roku będzie przeciwnikiem, z którym będzie trzeba walczyć i tego życzę im z całego serca.

Piotr Kuźma (II trener Zamościa): W każdym secie – mniej więcej do stanu 10:10 – toczyliśmy wyrównaną walkę z rywalem. Później zdarzało nam się takie ustawienie, przy którym przeciwnik odjeżdżał nam zdecydowanie – na pięć czy sześć punktów i było trudno nam go dogonić. Właśnie to ustawienie przesądzało o losach wszystkich trzech setów. W trzecim mieliśmy szansę, bo prowadziliśmy 21:19, ale z mojej perspektywy może wyglądać to tak, że nie utrzymaliśmy koncentracji, a ze strony przeciwnika, że górę wzięło doświadczenie. Rywal na pewno grał spokojniej. Muszę pochwalić moją drużynę za ambicję, bo – po przegranych wcześniej meczach – chłopcy nie wyszli na parkiet załamani, tylko cały czas walczyli. Widać że są chęci, czasami może aż zbyt duże, a jak się za bardzo chce to nie zawsze wychodzi, ale naprawdę wierzę, że przy takim zaangażowaniu będziemy w stanie wygrać jakieś mecze w tej lidze.

Trener Kraśnika o wyróżniających się zawodnikach w swojej drużynie: – Wyróżniłbym młodych zawodników – Anatola Lejko i Igora Kawę, którzy dawali dobre zmiany. Weszli na parkiet odważnie i grali z przeciwnikiem jak równy z równym. Świetne spotkanie – szczególnie w bloku – rozegrał również Przemek Rajzynier. Czekałem na taki mecz w jego wykonaniu. Mateusz Płecha również wziął sprawy w swoje ręce i motywował zawodników, żebyśmy skończyli ten pojedynek w trzech setach.

Trener Kraśnika o sytuacji w zespole: – Wypadło mi ze składu dwóch braci Gałkowskich. Łukaszowi odnowiła się kontuzja kolana i niebawem przejdzie operację. Prawdopodobnie w ogóle do nas nie wróci, bo już drugi raz ma taką samą kontuzję i drugi raz będzie operowany, a zdrowie jest przecież najważniejsze. Po rozmowach podjęliśmy decyzję, że nie będzie grał na hali, bo to jest długotrwała kontuzja. Dodatkowo – w ostatnim meczu w Dołhobyczowie – Karol był zmuszony przejść z pozycji libero na przyjęcie, a rzadko skacze do bloku i taki pech, że blokując złamał palec u ręki, więc też ma wolne i musi pauzować. W ten sposób do Chełma pojedziemy osłabionym składem. Plus jest taki, że wrócił Michał Bednara, który nabawił się kontuzji przed sezonem. Nie jest jeszcze przygotowany motorycznie, ale jest to dobry przyjmujący. Jeśli piłka jest w jego zasięgu to wszystko potrafi przyjąć.

MKS Kraśnik – LHS UKS III LO Zamość 3:0 (25:16, 25:18, 25:23)

MKS: Mateusz Płecha, Michał Matuszkiewicz, Marcin Kołbuc, Marek Sapuła, Przemysław Rajzyngier, Paweł Miłkowski, Michał Bednara (libero) oraz Anatol Lejko, Igor Kawa, Michał Wojtak

III LO: Patryk Kuziela, Łukasz Mazur, Robert Buczyński, Krzysztof Bednarski, Jakub Kaproń, Michał Klimczak, Michał Marciniewicz, Mirosław Krzepiłko, Kamil Dubik.

0 0 vote
Article Rating