Siatkarki z Tomaszowa Lubelskiego przerwały zwycięską passę

Siatkarki z Tomaszowa Lubelskiego przerwały zwycięską passę

Serię zwycięstw siatkarek Tomasovii przerwał sobotni mecz. W Tarnowie, miejscowa Grupa Azoty – po długiej i emocjonującej walce – pokonała drużynę z Tomaszowa Lubelskiego 3:2. Zawodniczki Stanisława Kaniewskiego spadły tym samym na czwartą pozycję w tabeli grupy IV II ligi.

Mecz rozpoczęły trzy udane akcje Katarzyny Marcyniuk, które dały przyjezdnym prowadzenie 3:1. Tarnowianki szybko jednak odrobiły straty, ale atak w aut jednej z gospodyń, ponownie dał chwilę wytchnienia zawodniczkom z województwa lubelskiego. Walka była wyrównana, ale wciąż o jedno oczko lepsze były tomaszowianki. Po asie serwisowym Marcyniuk na tablicy wyników było już 18:15 dla siatkarek Stanisława Kaniewskiego, przez co o czas poprosił szkoleniowiec ekipy z Małopolski. Końcówka partii zdecydowanie należała do przyjezdnych, które z każdą akcją powiększały swoją przewagę. Blok tomaszowianek dał im dwudziesty czwarty punkt i pierwszą piłkę setową. Gospodynie potrafiły obronić dwa setbole, a o czas poprosił Kaniewski. Atak w siatkę tomaszowianek dał dwudziesty trzeci punkt Grupie Azoty. Ostatecznie – po walce na przewagi – premierowy set zakończył się wynikiem 28:26 dla tarnowianek!

Drugą partię lepiej rozpoczęły zawodniczki Tomasovii. Blok, a potem as Marcyniuk pozwolił im wyjść na prowadzenie 3:1. Gospodynie nie zamierzały jednak składać broni. Kolejna długa wymiana padła łupem przyjezdnych, a przy wyniku 3:5 o czas poprosił trener gospodarzy – Marek Skrobot. Do stanu 10:10 trwała wyrównana walka. To właśnie wtedy na zagrywkę udała się Marta Jasiewicz. Przyjezdne zdołały ugrać cztery punkty z rzędu. Tomaszowianki nie chciały dopuścić do sytuacji z pierwszej partii i w dalszej części tego seta zbudowały sobie jeszcze większą przewagę. To wystarczyło, by bez większych problemów pokonać gospodynie (25:19).

Od początku trzeciej odsłony przyjezdne kontynuowały swoją dobrą grę. Przy wyniku 2:2 podopieczne Stanisława Kaniewskiego zaczęły odskakiwać siatkarkom z Małopolski i w pewnym momencie prowadziły już 5:2. Gdy na tablicy wyników było 9:6 dla rywalek, o czas poprosił trener gospodyń. Przerwa przyniosła zamierzony efekt, bo nie dość, że siatkarki z Tarnowa odrobiły straty, to jeszcze wyszły na dwupunktowe prowadzenie (11:9). Wtedy czas wziął trener Tomasovii. Dopiero atak Karoliny Karpiuk dał przyjezdnym dziesiąty punkt i pozwolił zejść z niekomfortowego ustawienia. Wywalczona przewaga gospodyń utrzymywała się bardzo długo, a przy wyniku 19:13 na kolejną przerwę zeszły siatkarki z Lubelszczyzny. Rady Stanisława Kaniewskiego na nic się zdały, bo trzecią odsłonę zakończyła skutecznym atakiem Monika Kawa. Tomasovia przegrała 16:25.

Od startu czwartej partii o punkt lepsze były gospodynie. Po błędach tomaszowianek na tablicy wyników było 6:3. Przy pięciopunktowej przewadze zespołu z Tarnowa o czas poprosił Kaniewski i od razu po przerwie Tomasovia zdobyła punkt. Jednak na fali nadal były zawodniczki z Małopolski, które powiększały swoją zdobycz punktową, w pewnym momencie prowadząc nawet siedmioma oczkami (13:6). Mimo tak dużej straty i przegranych dwóch partiach, tomaszowianki nie poddały się. Odrobiły straty, a później kontynuując serię dobrych zagrań, wyszły na prowadzenie 19:17. Gra Grupy Azoty totalnie się posypała, a skuteczny atak Kariny Róg spowodował, ze o zwycięzcy tego meczu miała zadecydować piąta odsłona.

Pierwszy punkt w tie braku zdobyła Tomasovia, jednak po skutecznym kontrataku gospodyń było 1:1. Następnie na prowadzenie wyszły tarnowianki, które przed zmianą stron miały aż sześć oczek przewagi (8:2). Przyjezdne miały ogromne problemy z poprawnym przyjęciem serwisu i stało się jasne, że o zwycięstwo będzie im bardzo ciężko. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 15:7 i to gospodynie mogły zejść z parkietu w lepszych humorach.

Grupa Azoty PWSZ Tarnów – TKS Tomasovia Tomaszów Lubelski 3:2 (28:26, 19:25, 25:16, 20:25, 15:7)

Tomasovia: Katarzyna Marcyniuk, Małgorzata Hajduk, Karolina Karpiuk, Karina Róg, Marta Jasiewicz, Elżbieta Szymańska, Sylwia Bielecka (libero) oraz Patrycja Kaniewska.

0 0 vote
Article Rating