Plany podboju Europy trzeba odłożyć o co najmniej rok

Plany podboju Europy trzeba odłożyć o co najmniej rok

Azoty Puławy w dwumeczu z Pfadi Winterthur sprawiły swoim fanom nieprzyjemną niespodziankę. Szczypiorniści z Lubelszczyzny odpadli z Pucharu EHF, przegrywając oba mecze (25:29 na wyjeździe i 23:30 u siebie) z – nie więcej niż solidnym – zespołem ze Szwajcarii.

Puławscy szczypiorniści przegrywali do przerwy w dwumeczu z Pfadi Winterthur różnicą czterech goli. Handball niejednokrotnie widział odrabianie takich strat, zatem przed drugą odsłoną rywalizacji polsko-szwajcarskiej – wszystko było możliwe. Idealnym dla fanów z Lubelszczyzny scenariuszem byłoby szybkie uzyskanie pięciu-sześciu goli przewagi przez ich pupili.

Od pierwszych minut na parkiecie pojawili się: Wadim Bogdanow, Patryk KuchczyńskiRafał PrzybylskiPiotr MasłowskiPaweł GrzelakNikola Prce oraz Przemysław Krajewski. Trener Ryszard Skutnik coraz częściej stawia na Grzelaka, gdyż swoją postawą nie do końca przekonuje podstawowy obrotowy, Leos Petrovsky. Na twarzach puławian widoczne było ogromne skupienie, a identycznie wyglądały oblicza ich dzisiejszych przeciwników. Gra była warta świeczki – ewentualny awans do fazy grupowej Pucharu EHF to bardzo duży prestiż i szansa zmierzenia się z europejskimi firmami.

Zawody rozpoczęły się od błędów z obu stron – z rzutu karnego przestrzelił Kevin Jud, a identyczną odpowiedź z dystansu dał Michał Kubisztal. Pierwsze dwa gole zdobył zespół ze Szwajcarii, oba za sprawą Marcela Hessa. Sygnał do ataku dał Kuchczyński, który zdobył trzy gole w odstępie pięciu minut. Wszystko było przedzielone jednym punktem dla Pfadi oraz skutecznie egzekwowanym przez Prce rzutem karnym. W 7. minucie było 4:3, a w 11′ – 5:4 po golu Krajewskiego. Kolejne cztery gole zdobyli przyjezdni. Nie pomogła nawet zmiana między słupkami, gdzie Bogdanowa (trzy interwencje na dziewięć prób) zastąpił Sebastian Zapora.

Gdy dobrą zmianę dał Zapora (trzy obronione rzuty z rzędu), a konto gospodarzy powiększył zmiennik Robert Orzechowski, wydawało się, że kryzys jest zażegnany. Niestety, po trzech udanych obronach, golkiper z Puław skapitulował trzy razy z rzędu. Wynik 6:11 w 20. minucie i tym samym 31:40 w dwumeczu nie napawał optymizmem. do przerwy zachowany został status quo – Azoty przegrywały 9:14.

W pościg za ekipą z Winterthur należało ruszyć momentalnie, bo dziewięć trafień to olbrzymia zaliczka. Niestety – Hess, Jud i Michelin Celestin nie zamierzali odpuszczać. Gole tej trójki sprawiły, że było 10:18. Sygnał do ataku po wziętym przez szkoleniowca czasie dał Michał Kubisztal. Puławianie mozolnie odrabiali straty – w 43′ przegrywali 15:19, niwelując w niespełna dziesięć minut jedną trzecią szwajcarskiej przewagi z całego dwumeczu.

Miejscowi grali tego dnia po prostu słabo, nie licząc pojedynczych fragmentów. Tego efektem był fakt, że kwestia udziału w fazie grupowej rozstrzygnęła się na grubo ponad dziesięć minut przed końcem rywalizacji. Ciężko było bowiem wierzyć, że podopieczni Adriana Brunngera stracą w kilkanaście minut dwucyfrową zaliczkę (24:18 w 49′, 53:43 w całym dwumeczu). Cudu nie było i Azoty odpadły z Pucharu EHF, przegrywając 25:29 w Szwajcarii i 23:30 na własnym boisku.

Wobec odpadnięcia z Pucharu EHF, podopieczni Skutnika mogą się skupić na grze w PGNiG Superlidze. W środę czeka ich szansa awansu na drugie miejsce w tabeli. By ograć Wisłę Płock, siódemka znad Wisły musi jednak zagrać o niebo lepiej niż dziś.

Azoty Puławy – Pfadi Winterthur 23:30 (9:14)

W dwumeczu: 48:59. Awans: Pfadi Winterthur

Azoty: Bogdanow, Zapora, Krupa – Kuchczyński 6, Orzechowski 5, Kubisztal 5, Masłowski 2, Kowalczyk 2, Skrabania 1, Krajewski 1, Prce 1.
Karne: 2/2
Kary: 6 minut (Grzelak – 4 min., Prce – 2 min.)

Pfadi: Bringolf – Hess 12, Jud 5, Sidorowicz 2, Tynowski 2, Freivogel 2, Gavranović 2, Svajlen 2, Maros 1, Corović 1, Celestin 1.
Karne: 3/4
Kary: 6 minut (Hess, Celestin, Svajlen –  po 2 min.)

Widzów: 711
Sędziowali: Jesper Kirkolm Madsen oraz Henrik Mortensen (Dania).