Prawdziwa euforia! LKPS pisze historię

Ten mecz siatkarze LKPS-u Politechnika Pszczółka Lublin zapamiętają na długo. W decydującym o awansie do dalszej fazy spotkaniu z KKS-em Kozienice podopieczni Sławomira Czarneckiego zafundowali sobie i swoim kibicom ogromną dawkę adrenaliny. Po emocjonującym pięciosetowym boju lublinianie pokonali rywala z Mazowsza. Tym samym zawodnicy z Koziego Grodu wciąż pozostają w grze o uzyskanie promocji do I ligi!

POMECZOWE KOMENTARZE

Maciej Kołodziejczyk (zawodnik i II trener LKPS-u): – Ciężko na gorąco skomentować naszą rywalizację po takim meczu. Wszyscy zgromadzeni w hali widzieli, że sytuacja zmieniała się praktycznie z seta na set. Na pewno czujemy ogromną radość po tym zwycięstwie. Każda wygrana w tie-breaku, i to jeszcze w pojedynku o taką stawkę, niesamowicie cieszy. Warto przyznać, że to nie było ligowe spotkanie, tylko teoretycznie mówiąc mecz o być, albo nie być, ponieważ w przypadku porażki zakończylibyśmy sezon, a dzięki triumfowi uzyskaliśmy możliwość walki o awans do I ligi. Naszym celem jest dojść jak najdalej w tych rozgrywkach i zakończyć zmagania z podniesioną głową. W starciu z Kozienicami pierwszoplanową postacią był Wojtek Kasiura, który zdobył wiele punktów dla naszej drużyny. Wtórował mu nasz atakujący Paweł Rejowski, który również dorzucił cenne oczka. To była nasza moc w postaci tych dwóch zawodników. Dobrą zmianę dali również Michał Baranowski i Jakub Czubiński, którzy po tym, jak weszli na boisko, odmienili naszą grę i pociągnęli ten mecz. Nie zapominajmy, że kolejne dobre zawody rozegrał także Darek Bonisławski, który jest mocnym punktem zespołu i zawsze możemy liczyć na niego w defensywie. Teraz czekamy na dalszy rozwój sytuacji. Turniej półfinałowy najprawdopodobniej zostanie rozegrany w przedostatni weekend kwietnia, ale gdzie? Tego niestety jeszcze nie wiemy, bowiem teraz jest ten moment, w którym poszczególne kluby będą składały akces i dopiero później decyzję podejmie PZPS.

Dariusz Bonisławski (zawodnik LKPS-u): – Wracając do sobotniej przegranej z Kozienicami – potraktujmy ją jako prezent dla kibiców, żeby mogli miło spędzić z nami niedzielne popołudnie. A tak na poważnie, uważam, że w pierwszym starciu na naszym terenie nieco zjadła nas presja. Trzeba przyznać, że początek należał do udanych, bowiem stosunkowo gładko wygraliśmy premierową odsłonę, ale potem rywale zaczęli odskakiwać na kilka punktów i niestety uciekł nam cały mecz. Natomiast niedzielna batalia to wojna nerwów, ale cieszymy się bardzo, że to nam udało się wytrzymać i ostatecznie wygrać całe spotkanie. Niepotrzebnie wypuściliśmy trzeciego seta, ale w czwartej partii odrodziliśmy się i tie-break należał już zdecydowanie do nas. Tak na gorąco można powiedzieć, że to był dobry mecz w naszym wykonaniu. Skupiliśmy się szczególnie na własnym przyjęciu. Gdy ten element funkcjonuje dobrze, jesteśmy w stanie wygrać niemalże z każdym. Uważam, że jeśli przyjęcie mamy na odpowiednim poziomie, to wówczas z atakiem chłopaki powinni sobie bez problemu poradzić. Co do rywali, warto zauważyć, że KKS Kozienice zagrał bez presji. Widać, że są to doświadczeni zawodnicy, ale w piątym secie trochę poniosły ich nerwy. Za to my wykorzystaliśmy szansę i uzyskaliśmy kilkupunktową przewagę, której nie oddaliśmy już do końca. Mam nadzieję, że teraz czeka nas trochę odpoczynku po tak ciężkim weekendzie, a potem od razu zasuwamy dalej na treningach i będziemy się starali ugrać w tym sezonie jak najwięcej. Na pewno nie składamy broni i walczymy dalej. Warto podkreślić, że kapitalną robotę wykonali nasi trenerzy, Sławomir Czarnecki i Maciek Kołodziejczyk. Taktyka, którą przygotowali na niedzielną konfrontację, była w stu procentach skuteczna.

LKPS Politechnika Pszczółka Lublin – KKS Kozienice 3:2 (27:29, 25:20, 23:25, 25:23, 15:7)

LKPS: Krzysztof Pigłowski, Błażej Czarnecki, Rafał Kępka, Paweł Rejowski, Wojciech Kasiura, Konrad Machowicz, Dariusz Bonisławski (libero) oraz Jakub Czubiński, Michał Baranowski, Michał Antoszak, Paweł Toborek.

0 0 vote
Article Rating