Rafał Celejewski: Każdy mecz miał swoją historię i z każdego można wyciągnąć jakąś naukę (Wywiad)

Rafał Celejewski: Każdy mecz miał swoją historię i z każdego można wyciągnąć jakąś naukę (Wywiad)

Drużyna UKS IFLO Kosmet-Hurt Biała Podlaska nie przebrnęła baraży o II ligę siatkarską. Mimo to, sezon w wykonaniu podopiecznych Grzegorza Piszcza można uznać za udany. Drugie miejsce w III lidze i zwycięstwo w Pucharze Polski na szczeblu wojewódzkim – to osiągnięcia, jakimi pochwalić się mogą siatkarze z Białej Podlaskiej po kampanii 2015/2016.  Minione miesiące podsumowujemy wraz z rozgrywającym drużyny, Rafałem Celejewskim.

Anna Sobka – LUBSPORT.PL: Drugie miejsce w III lidze i brak awansu na wyższy szczebel rozgrywek. Jak podsumujesz sezon w Waszym wykonaniu?

Rafał Celejewski: Naszym celem przed sezonem był awans do II ligi, ale niestety nie udało się tego osiągnąć. Mimo to, ten sezon można zaliczyć do udanych. Należy zaznaczyć, że był to dla nas długi sezon, bo skończyliśmy go najpóźniej ze wszystkich drużyn z województwa lubelskiego. Zajęliśmy drugie miejsce na Lubelszczyźnie, co dało nam możliwość zagrania w turnieju półfinałowym o II ligę. W Kielcach też pokazaliśmy, że potrafimy grać, bo zajęliśmy drugie miejsce w grupie. Niewiele zabrakło, a wywalczylibyśmy pierwszą lokatę. Niestety tak dobrze nie było już w Kozienicach podczas imprezy, która dawała przepustkę na wyższy szczebel rozgrywek. Wiemy jednak, że umiejętnościami nie odstawaliśmy od naszych przeciwników.

Czego zabrakło w walce o II ligę?

Moim zdaniem zabrakło nam głównie doświadczenia i ogrania w meczach o stawkę. W półfinałach i w finałach mieliśmy co prawda wsparcie od zawodników z przeszłością I-ligową. Trzeba zaznaczyć jednak, że większość siatkarzy brała udział w takim turnieju po raz pierwszy. Nasz skład przez cały sezon się zmieniał. Całą drużyną na treningu spotkaliśmy się chyba tylko raz, brakowało kilku porządnych treningów, by się poznać na boisku i ze sobą zgrać. Jedno jest pewne, daliśmy z siebie wszystko i dziękujemy wszystkim kibicom, którzy wierzyli w nasz końcowy sukces.

W ostatni weekend wygraliście Puchar Polski na szczeblu wojewódzkim. Jak ocenisz ten turniej?

Drużyny w tym turnieju nie były za bardzo wymagające. Jechaliśmy do Krasnegostawu w roli faworyta i wywiązaliśmy się z tego. W finale znalazły się zespoły, które wcześniej zajęły pierwsze miejsca w rozlosowanych grupach i jedna drużyna z drugiego miejsca. Poza nami w finale zagrały ekipy z Zamościa, Krasnegostawu i Lublina.

Jesteś zadowolony ze swojej postawy w minionym sezonie?

Samemu ciężko jest się ocenić, ale nie mogę raczej narzekać. Miałem przerwę w siatkówce, która trwała pięć lat. Nie wiedziałem, że jestem już taki stary (śmiech). Można powiedzieć, że ten sezon był dla mnie pierwszym w III lidze. Na tyle ile mogłem, to pomogłem chłopakom. Cieszę się, że mogłem wrócić do grania. Korzystając z okazji, chciałbym podziękować trenerowi Grześkowi (Grzegorzowi Piszczowi przyp. red.) za taką możliwość oraz całej drużynie za wspólny sezon.

Który mecz zapadł Ci szczególnie w pamięć?

Były takie dwa spotkania. Zapamiętałem je może dlatego, że były one dla nas bardzo ważne. Pierwszym było starcie z Tempem Chełm w grupie mistrzowskiej, które wygraliśmy u siebie 3:1. Zwycięstwo w tym pojedynku pozwoliło nam zająć drugie miejsce, promujące awansem do półfinałów. Drugi mecz, który pamiętam, to zwycięstwo z drużyną z Rzeszowa we wspomnianym półfinale. Dzięki wygranej zajęliśmy drugie miejsce i mogliśmy zagrać w finałach.

A jest taki mecz, o którym chciałbyś jak najszybciej zapomnieć?

To jest mecz z Cisami Nałęczów. Przegraliśmy go gładko 0:3, w setach do 16, 17 i 17. Kompletnie nam nie wyszło tamto spotkanie. Chociaż zapomnieć to za duże słowo, każdy mecz miał swoją historię i z każdego można wyciągnąć jakąś naukę.

Jakie są plany zespołu na najbliższą przyszłość?

Ciśnienie po sezonie już opadło. Można sobie na spokojnie wszystko przemyśleć. Spotykamy się na razie z kolegami z drużyny dwa razy w tygodniu. Na ile frekwencja pozwala na treningach, to gramy sobie mecze dla przyjemności. Co przyniesie przyszłość? Jeszcze tego nie wiemy. Trzeba optymistycznie patrzeć w przód.

0 0 vote
Article Rating