Szpital w Białej Podlaskiej

W ostatnim meczu pierwszej ligi w zespole AZS AWF Biała Podlaska zagrało tylko dwóch zdrowych piłkarzy ręcznych z podstawowego składu. Pozostali albo zostali w domu leczyć kontuzje, albo grali z mniej lub bardziej poważnymi urazami, albo byli wstanie wchodzić tylko na rzuty karne.  

W składzie mam 8 zawodników, którzy stanowią o naszej sile – mówi szkoleniowiec bialczan Sławomir Bodasiński. Trener zapewne ma na myśli poza dwójką bramkarzy odpowiedzialnego za rzucanie Bartosza Warmijaka, najlepszego strzelca zespołu w ubiegłym sezonie w drugiej lidze Piotra Pezdę oraz Krystiana Wędraka, Marka Kubajkę, Marcina Stefańca, Bartomieja Helmana, Mateusza Antolaka i Kamila Wasiłka.

Jak na razie odporny na wszelkiego rodzaju urazy, wirusy i bakterię jest tylko Kamil Wasiłek. Pozostali zawodnicy albo wracają do zdrowia i najprawdopodobniej już zagrają w najbliższym spotkaniu, albo dopiero wrócą za przynajmniej dwa tygodnie. Ogólnie “szpital” w drużynie z Białej Podlaskiej można podzielić na trzy oddziały: dla kontuzjowanych, dla chorych i dla rekonwalescentów.

W pierwszej grupie “kuracjuszy” w najgorszej sytuacji jest Piotr Pezda, który w przyszłym tygodniu 13. października w Lublinie ma przejść badanie rezonansem magnetycznym, które wykluczy albo potwierdzi pierwszą diagnozę lekarza – Jestem po badaniu USG i lekarz na razie tylko sugeruje uszkodzenie więzadeł krzyżowych w kolanie. Jeśli to się potwierdzi, to czeka mnie około 3-tygodniowa rehabilitacja. Ale to wcale nie musi być coś poważniejszego, bo nie odczuwam wielkiego bólu, na pewno nie są zerwane, tak więc liczę, że wrócę za jakieś dwa tygodnie. Najgorsze jest to, że póki co nie wiem co jest mi dokładnie –
mówi zawodnik. Z drużyną z powodu mocno stłuczonej miednicy nie trenuje też Marcin Stefaniec.

Do drugiej grupy można zaliczyć Bartłomieja Helmana i Mateusza Antolaka. Pierwszy z nich wraca do zdrowia po anginie, z kolei drugi w ostatnim meczu około 15. minuty nagle zwymiotował i musiał zejść z boiska. – W tej chwili wygląda na to, że już wszystko jest w porządku, ale wówczas było to jakieś osłabienie organizmu, albo infekcja – komentuje zdrowie zawodnika trener.

Bartosz Warmijak, Marek Kubajka i Krystian Wędrak to z kolei rekonwalescencji. Ich sytuacja jest najciekawsza. Ostatni z nich bowiem jeszcze nie doszedł do zdrowia po skręceniu stawu skokowego i na parkiet wchodzi tylko w celu egzekwowania rzutów karnych – w ostatnim spotkaniu wykończył wszystkie cztery próby. Warmijak gra z podkręconą kostką, a Kubajka ze złamanym nosem. – Pierwszy z nich gra tylko mecze, a potem cały tydzień nie trenuje, musi odpoczywać, bo tak ma spuchniętą kostkę, a od drugiego też trudno wymagać żeby był na pełnych obrotach, ponieważ przez ostatnie trzy tygodnie nie trenował. Tak naprawdę po złamaniu nosa powinien odpoczywać jeszcze tydzień – kończy ze szpitala w Białej Podlaskiej, Sławomir Bodasiński.

W najbliższym meczu na pewno zagrają Mateusz Antolak, który później już nie odczuwał ani żadnych mdłości, ani innych dolegliwości oraz Marek Kubajka. Duże szanse na występ ma także Bartłomiej Helman, nie wiadomo tylko ile wytrzyma jego organizm po przebytej chorobie, a na rzuty karne będzie wychodził z opuchniętą kostką Krystian Wędrak. Publiczność w Białej Podlaskiej nie zobaczy za to na pewno Piotra Pezdę oraz najprawdopodobniej Marcina Stefańca i Bartosza Warmijakaktóremu trener ma dać odpocząć w najbliższym spotkaniu, żeby mógł się wykurować na następne.

0 0 vote
Article Rating