Rozmowa z Pawłem Grzelakiem po meczu z Wisłą Płock

Rozmowa z Pawłem Grzelakiem po meczu z Wisłą Płock

Na mecz z Orlenem Wisłą Płock po kontuzji mięśnia czworogłowego wrócił obrotowy Azotów Puławy – Paweł Grzelak. Niestety dla gracza nie był to udany powrót, ponieważ jego zespół przegrał trzeci mecz z rzędu. Tym razem podopieczni Dragana Markovicia ulegli na wyjeździe drużynie Orlen Wisła Płock 30:38. Co między innymi na temat tego spotkania powiedział zawodnik po porannym treningu?

Bartłomiej Olek – LUBSPORT.PL:
W meczu z Orlen Wisłą Płock wszedłeś w drugiej połowie. Nie odczuwałeś już bólu?

Paweł Grzelak, obrotowy Azotów Puławy:
Już wszystko jest w porządku, powoli dostaję coraz większe obciążenia, ale podczas ostatniego meczu nie odczuwałem już żadnego bólu. Zabiegi zakończyłem w piątek i od tego czasu wszystko jest w porządku.

Kiedy dochodziłeś do zdrowia na twojej pozycji grał w tym czasie przede wszystkim Mateusz Kus. Jak oceniasz grę swojego kolegi?

Uważam, że Mati zrobił bardzo duże postępy w tym sezonie zarówno w obronie, jak i w ataku. Wyrasta na czołowego gracza w lidze.

A w klubie rośnie rywalizacja na tej pozycji…

Nie boję się rywalizacji o skład. To nawet dobrze, bo to pomaga mobilizować się na 100 procent. Każdy chce grać i dajemy z siebie jeszcze więcej

Niestety to nie był udany powrót, przegraliście trzeci mecz z rzędu…

Niestety tak. Poprawiliśmy trochę obronę, chociaż jakieś błędy były, nie powinniśmy tracić tylu bramek. Jednak my dopiero się zgrywamy, wiemy czego oczekuje od nas trener, ale jeszcze nie realizujemy tego w pełni. Mieliśmy dużo błędów własnych, strat, za łatwo oddawaliśmy rywalowi piłkę, a oni zdobywali łatwe bramki z kontrataków.

Z kolei Dragan Marković woli, żebyście lepiej przygotowywali sobie pozycję do rzutów. To jest jedna z głównych różnić pomiędzy nim, a Bogdanem Kowalczykiem, waszym wcześniejszym trenerem…

To prawda, szkoleniowiec chce żeby rzucać dopiero przy 100-procentowo czystej pozycji, żeby puścić pomiędzy sobą trzy, cztery piłki, a nie na hura. Jednak czasami ktoś nieświadomie rzuci za szybko, rywal przejmie i zdobędzie łatwą bramkę.

A co Dragan Marković mówił wam bezpośrednio po tym spotkaniu?

Mówił, że zniszczyliśmy się własnymi błędami, właśnie rzutami z nieprzygotowanych pozycji. Nie był też zadowolony z obrony.

Jaki temperament ma trener?

O jest bardzo wymagający, chce żeby wykonywać wszystko na 100 procent, ale z drugiej strony jest też wyrozumiały. Był kiedyś zawodnikiem i wie kiedy może bardziej odpuścić, a kiedy przycisnąć nas. Podczas meczu strasznie na nas krzyczy, dostajemy opierdziel za każdą akcję, bardzo przeżywa mecze, a jeśli chodzi o treningi to jeszcze nigdy tak ciężko nie ćwiczyłem.

Może jesteście przemęczeni?

Mogę mówić za siebie. Ja przynajmniej nie czuje się przemęczony, trenuje mi się dobrze. Na treningach mocno ćwiczę, ale zajęcia są tak przygotowane, że do domu wracam z uśmiechem na twarzy.

Dzisiaj znów najwięcej uwagi poświęcacie defensywie?

Nie, tylko po pierwszym meczu, kiedy straciliśmy 40 bramek więcej czasu poświęciliśmy obronie. Teraz trenujemy normalnie – raz obronę, a raz atak. Nie możemy zbytnio skupiać się też tylko na obronie, bo staniemy się słabsi w ataku.

Na razie Prce i Savić nie pokazują raczej wszystkich swoich umiejętności…

To prawda nie pokazali 100 procent swojego potencjału, wiemy to, bo podczas sparingów za granicą widzieliśmy jak potrafią grać i rzucać. Kosta miał lekkie problemy z kostką, a Prce z łydką w ostatnim czasie, ale teraz wszystko jest dobrze. Myślę, że potrenujemy cały tydzień i powalczymy w następnych meczach.

To kiedy pierwsze punkty?

Mam nadzieję, że powalczymy z Kielcami. Zawsze gramy po to żeby wygrać.

Dzięki za rozmowę.