Skuteczna pogoń Azotów w Gdańsku

Skuteczna pogoń Azotów w Gdańsku

Dziewiąte ligowe zwycięstwo w sezonie 2019/2020 odnieśli zawodnicy Azotów Puławy. W 15. serii gier PGNiG Superligi podopieczni Michała Skórskiego pokonali na wyjeździe Torus Wybrzeże Gdańsk 26:25. Początek konfrontacji na Pomorzu należał do gospodarzy. W 5. minucie po trafieniu Patryka Pieczonki zespół prowadzony przez Thomasa Orneborga prowadził 3:1. Sześć minut później przewaga gdańszczan wzrosła do trzech bramek (6:3). W kolejnym fragmencie reprezentanci Lubelszczyzny dążyli do niwelowania różnicy, jednak nie byli w stanie doprowadzić do remisu. Ta sztuka udała im się dopiero w końcówce pierwszej części gry. Po skutecznym rzucie Michała Skwierawskiego, w 28. minucie na tablicy wyników widniał rezultat 12:12. Ostatecznie po pierwszej połowie drużyna z Gdańska prowadziła 13:12. Na początku drugiej części miejscowi odbudowali trzybramkową przewagę (15:12). Od stanu 18:16 Mateusz Wróbel zdobył trzy bramki z rzędu, dzięki czemu Pomorzanie prowadzili w 42. minucie 21:16. Kwadrans przed końcem spotkania różnica wynosiła sześć trafień na korzyść ekipy z Gdańska (23:17). Od tamtego momentu goście zanotowali serię pięciu bramek, doprowadzając w 50. minucie do rezultatu 23:22 dla rywali. Ekipa Azotów lepiej rozegrała końcówkę sobotniego starcia i zwyciężyła ostatecznie 26:25. Najskuteczniejszym graczem zespołu z Puław był w tym spotkaniu Antoni Łangowski, który zapisał na swoim koncie pięć trafień. – Obserwując ostatnie wyniki Wybrzeża widać, że są w przysłowiowym gazie. Wiedzieliśmy, że kilku graczy wróciło do tej drużyny po kontuzji. Mieli pełny skład i można było przewidywać, że to nie będzie taki mecz, jak w pierwszej rundzie w Puławach. Byliśmy na to gotowi. W tym spotkaniu długo wchodziliśmy na odpowiednie obroty. Nie znamy przyczyny takiej sytuacji, być może to teren przeciwnika, godzina rozgrywania tego spotkania lub to, że gdańszczanie są naprawdę solidną drużyną i dobrze realizowali swoje założenia. Naszym problemem przez 45 minut była gra obronna. Nie mogliśmy wyczuć odpowiedniego rytmu i współpracy w defensywie, przez co otrzymywaliśmy wiele kar, a rywale zdobywali bramki. W ostatnim kwadransie stanęliśmy twardo w obronie. Udało nam się zebrać kilka piłek i wyprowadziliśmy z tego szybkie ataki. Zdawaliśmy sobie sprawę, że ekipa z Gdańska ma zrywy na początku meczów i w pierwszych minutach drugich połów, a później troszkę siada. Wyczuliśmy moment, w końcówce bardzo dobrze zafunkcjonowały bramka i obrona, dzięki czemu udało nam się odrobić straty. Wróciliśmy z dalekiej podróży, wywożąc z Gdańska trzy punkty – wyjaśnia drugi trener Azotów Piotr Pezda. 

NASTĘPNA SERIA

W następnej serii szczypiorniści Azotów Puławy podejmą MMTS Kwidzyn (11 grudnia, 18:00).

Torus Wybrzeże Gdańsk – Azoty Puławy 25:26 (13:12)

Torus Wybrzeże: Chmieliński, Kiepulski – Wróbel 9, Oliveira 6, Komarzewski 5, Prymlewicz 2, Janikowski 1, Bednarek 1, Pieczonka 1, Sulej, Powarzyński, Papaj.

Azoty: Bogdanow, Koszowy – Łangowski 5, Dawydzik 4, Gumiński 4, Przybylski 3, Szyba 3, Skwierawski 2, Moryń 2, Kowalczyk 1, Jarosiewicz 1, Rogulski 1, Seroka, Grzelak, Podsiadło, Kasprzak.

Kary: 10 minut (Patryk Pieczonka, Piotr Papaj, Michał Bednarek, Jakub Powarzyński, Kelian Janikowski) – 12 minut (Dawid Dawydzik x2, Paweł Grzelak, Rafał Przybylski, Michał Szyba, Łukasz Rogulski).
Czerwona kartka:
Łukasz Rogulski 35′

fot. Azoty Puławy (archiwum)