Akademicy z Białej Podlaskiej lepsi od Padwy w derbach Lubelszczyzny!

Akademicy z Białej Podlaskiej lepsi od Padwy w derbach Lubelszczyzny!

Zwycięstwem AZS-u AWF Biała Podlaska zakończyło się derbowe spotkanie na poziomie I ligi piłki ręcznej mężczyzn. W 10. kolejce tych rozgrywek zawodnicy z Białej Podlaskiej pokonali u siebie Padwę Zamość 31:30. Początek sobotniego meczu był dosyć wyrównany, jednak w 22. minucie gospodarze odskoczyli graczom Padwy na trzy trafienia. Podopieczni Dmitrija Tichonia i Sławomira Bodasińskiego utrzymali tę różnicę do końca pierwszej połowy, którą zwieńczył rezultat 17:14. Po przerwie miejscowi powiększyli swoją przewagę, kontrolując przebieg rywalizacji. W końcówce zespół z Zamościa napędzany skutecznymi rzutami Huberta Obydzia, który w tym spotkaniu pokonał bramkarzy rywali dziesięć razy, zdołał zmniejszyć straty. Jednak ostatecznie akademicy triumfowali 31:30, zapewniając sobie dziewiątą ligową wygraną w sezonie 2019/2020.

Marcin Stefaniec (skrzydłowy AZS-u AWF Biała Podlaska):

Myślę, że od początku kontrolowaliśmy ten mecz. Narzuciliśmy swój styl gry i utrzymywaliśmy prowadzenie dwoma-trzema bramkami. Końcówkę zagraliśmy troszkę zbyt nerwowo i Padwa Zamość uwierzyła, że może to spotkanie wygrać. Mimo tego uważam, że kontrolowaliśmy to starcie. Nasza siła tkwiła w drużynie. Nikt za bardzo nie chciał wziąć ciężaru gry na siebie, ale z każdej pozycji rzuciliśmy wiele bramek, czy to lewe, prawe rozegranie, czy ze środka. Obrotowi pomogli i w bramce też było nieźle. Zagraliśmy jako zespół i to był klucz do sukcesu.  Zaprezentowaliśmy się dobrze w obronie i spokojnie w ataku. Nie wyrzucaliśmy wielu piłek. Sądzę, że ten mecz był udany i najważniejsze są trzy punkty.


Marcin Czerwonka (trener MKS-u Padwa Zamość):

Porażka po takim meczu boli. Wyszliśmy naładowani energią, podjęliśmy walkę i na pewno pod względem jakości gry nie ustępowaliśmy gospodarzom. Wynik był na styku, ale w kilku kluczowych momentach zabrakło nam dokładności i piłki lądowały na aucie. W kontekście końcowego wyniku to były bardzo kosztowne błędy. Na plus zaliczam natomiast fakt, że w przeciwieństwie do spotkania z SRS-em Czuwaj Przemyśl, tym razem graliśmy do samego końca. No cóż, pozostaje tylko pogratulować rywalom wygranej i zaprosić ich do nas wiosną na rewanż.

NASTĘPNA KOLEJKA

W następnej kolejce MKS Padwa Zamość podejmie MTS Chrzanów (8 grudnia, 17:00). Natomiast szczypiorniści AZS-u AWF Biała Podlaska zagrają na wyjeździe z SRS-em Czuwaj Przemyśl (7 grudnia, 18:00). Trzy dni wcześniej, również na wyjeździe bialczanie zmierzą się w rundzie eliminacyjnej PGNiG Pucharu Polski z KS-em Szczypiorniak Dąbrowa Białostocka (4 grudnia, 18:00).

AZS AWF Biała Podlaska – MKS Padwa Zamość 31:30 (17:14)

AZS AWF: Adamiuk, Sętowski, Kozłowski – Maksymczuk 6, Łazarczyk 6, Bekisz 6, Stefaniec 5, Banaś 2, Mazur 2, Niedzielenko 2, Urbaniak 1, Kandora 1, Kozycz, Nowicki.

MKS Padwa: Plaszczak, Wnuk, Proć – Obydź 10, Puszkarski 5, Szymański 3, Orlich 3, Skiba 3, S. Fugiel 2, Sałach 2, Adamczuk 2, Gałaszkiewicz, T. Fugiel, Misalski.

Kary: 16 minut (Kamil Kozycz x2, Łukasz Kandora x2, Michał Bekisz, Patryk Niedzielenko, Norbert Maksymczuk, Przemysław Urbaniak) – 16 minut (Tomasz Sałach x2, Łukasz Szymański x2, Łukasz Orlich x2, Hubert Obydź x2).
Czerwona kartka:
Przemysław Urbaniak

fot. MKS Padwa Zamość (archiwum)