Przedświąteczny koszykarski weekend za nami!

Przedświąteczny koszykarski weekend za nami!

Wszystkie cztery ekipy z Lublina w przedswiąteczny weekend rozegrały swoje mecze. Trzy z nich grały w roli gospodarza. Jedynie pierwsza drużyna TBV Start Lublin rywalizowała w Sopocie. Bilans starć to dwie wygrane i dwie porażki. Oto jak zaprezentowały się drużyny z Lublina w ciągu tych trzech dni.

PIĄTEK

Na pierwszy ogień poszły koszykarki Pszczółki Polski-Cukier AZS UMCS Lublin. Do hali MOSiR przyjechała druga drużyna w tabeli, czyli Arka Gdynia. Trzy zwycięstwa z rzędu gospodyń rozbudziły apetyty na wyrównany mecz i korzystny rezultat przeciwko uznanej w Energa Basket Lidze Kobiet marce, jaką jest ekipa z Gdyni. Dodatkowo ten apetyt pobudziła udana pierwsza kwarta wygrana 21:12. Niestety w kolejnych dwóch podopieczne Wojciecha Szawarskiego nie były w stanie utrzymać tego poziomu gry. W ciągu następnych 20 minut rzuciły tylko 18 punktów, w czwartej dołożyły o punkt więcej. Przyjezdne po zadyszce w pierwszej odsłonie złapały rytm i grały równy basket. Przede wszystkim za sprawą swojego amerykańskiego duetu wspartego Barborą Balintovą. Ostatecznie wygrały 10 punktami 66:56.

Dla gdynianek była to dziewiąta wygrana w obecnym sezonie. Zaliczyły w nim również dwie porażki. Taki bilans daje im drugie miejsce w tabeli. Dla Pszczółek była to siódma porażka w 11 meczu ligowym. Bilans 4-7 daje im ostatnie miejsce premiowane awansem do fazy play-off.

Następny mecz ligowy już w 2019 roku. 6 stycznia Pszczółka jedzie do Siedlec na mecz z miejscowym PGE MKK.

Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin – Arka Gdynia 56:66 (21:12, 8:21, 10:17, 17:16)

Pszczółka: Kiesel 21, Butulija 11, Rymarenko 10, Greene 9, Adamowicz 5, Cebulska, Mistygacz, Poleszak.

Arka: Allen 20, Balintova 19, Cannon 9, Rembiszewska 6, Greinacher 4, 0 Makurat 3, Podgórna 3, Jurcenkova 2, Stelmach, Baltkojiene.


SOBOTA

Porażka i wygrana to bilans drugoligowców w sobotnich meczach. Kolejna kolejka stała pod znakiem pojedynku Lublin – Warszawa. Rezerwy TBV Start grały z KK Warszawa. W wygranej nie pomógł kolejny znakomity występ Bartłomieja Pelczara, który rzucił 38 punktów. Pod nieobecność graczy z pierwszej drużyny do poziomu Pelczara dostosował się jedynie Jan Piliszczuk. Jednak jego 17 punktów nie wystarczyło do nawiązania walki z dużo bardziej fizyczną i doświadczoną ekipą ze stolicy. Tablice zdominowali Krystian Koźluk i Damian Zapert, którzy wspólnie mieli aż 30 z 49 zbiórek dla ekipy KK. W ataku dodatkowo dobrze dysponowani byli Patryk Jankowski i przede wszystkim Michał Wojtyński. Od pierwszej kwarty goście pokazali, kto jest lepszy. Do przerwy wypracowali 17 punktów przewagi, a ostatecznie wygrali 87:67.

Kolejne spotkanie to trudny wyjazd do Bielska Podlaskiego na mecz z czołową ekipą grupy B II ligi. Będzie ciężko o wygraną z KKS-em Turem Basket. Mecz 5 stycznia.

TBV Start II Lublin – KK Warszawa 67:87 (12:21, 12:20, 17:22, 26:24)

Start: Pelczar 38, Piliszczuk 17, Dzioba 6, Szewczyk 3, Łoś 3, Uniłowski, Mitrut, Dobrowolski, Bryda.

KK: Wojtyński 21, Koźluk 20, Jankowski 18, Izrailewski 11, Zapert 5, Mościcki 4, Baczyński 3, Grudziński 3, Jaremkiewicz 2, Nagodziński.


Bardzo dobry, ofensywny mecz zobaczyli widzowie zgromadzeni w sobotę w hali MOSiR. U!NB AZS UMCS Lublin skutecznie zrewanżował się MUKS Hutnikowi Warszawa za porażkę w stolicy na początku sezonu. Wysoka wygrana, którą ostatecznie odnieśli podopieczni Przemysława Łuszczewskiego, do przerwy nie była oczywista. Akademicy byli zespołem minimalnie lepszym w pierwszej kwarcie, którą wygrali jednym punktem. W drugiej dołożyli pięć oczek do swojej przewagi. Najlepszą koszykówkę mogliśmy oglądać po przerwie. Ofensywa królowała. AZS rzucił 31 punktów, a Hutnik 24. Przewaga rosła. Podobny, jednak mniej ofensywny przebieg miała czwarta kwarta. AZS znowu okazał się o kilka punktów lepszy i wygrał ostatecznie 93:74.

Najlepszy na parkiecie był Jan Sobiech zdobywca 24 punktów i autor sześciu zbiórek. Dobrą formę podtrzymuje Mateusz Wiśniewski. Do 21 punktów dołożył 10 zbiórek. Dwóch punktów do trzeciego z rzędu double double zabrakło Bartoszowi Mudzie. Ostatecznie miał osiem punktów i 11 zbiórek. Bilans akademików to obecnie dziewięć wygranych i pięć porażek. Koszykarze z Lublina utrzymają do końca roku trzecie miejsce w tabeli.

5 stycznia kolejny mecz ligowy. Na własnym parkiecie AZS podejmie GLKS Nadarzyn.

U!NB AZS UMCS Lublin – MUKS Hutnik Warszawa 93:74 (22:21, 21:16, 31:24, 19:13)

AZS: Sobiech 24, Wiśniewski 21, Wydra 16, Nycz 10, Muda 8, Daszke 6, Waniewski 5, Stefaniuk 3, Strzałkowski.

Hutnik: Cukierda 16, Łapiński 16, Malewski 15, Jasiński 8, Warmiak 8, Bajtus 5, Pstrokoński 4, Pietrzak 2, Kurowski, Rajkowski.


NIEDZIELA

Jako ostatni na parkiet wybiegli koszykarze TBV Startu Lublin. Po pierwszej połowie przegrywali 40:44. Trefl Sopot wyglądał dużo lepiej jako drużyna. W grze ekipę Davida Dedka trzymały indywidualne zagrania jego koszykarzy i kilka trójek, które znalazły drogę do kosza. W drugiej połowie należy pochwalić zespół z Lublina za 15 minut. W trzeciej kwarcie gospodarze mieli kryzys. Ich gra znacznie obniżyła loty. Start to wykorzystał. Szalał Joe Thomasson, który po kilku meczach wyrasta na lidera tej drużyny. Robi bardzo dużo dobrego w ofensywie i po bronionej stronie parkietu. Gdy wydawało się, że na święta czerwono-czarni wrócą z wygraną Trefl odzyskał jakość z pierwszej połowy i objął prowadzenie w samej końcówce. James Washington miał szansę na doprowadzenie do remisu. Jego próba penetracji pod kosz w ostatniej akcji zakończyła się jednak efektownym ślizgiem na reklamie umieszczonej na parkiecie. Start przegrał z ostatnią ekipą w tabeli, która patrząc na jakość graczy w jej składzie, nowego szkoleniowca z fajnym podejściem do graczy i koncepcją gry powinna iść w najbliższym czasie w wyższe rejony tabeli. Efektowne minuty grała polska nadzieja na obwodzie, czyli Łukasz Kolenda, który był najskuteczniejszym graczem Trefla z 15 punktami. Thomasson rzucił 23 punkty, ale nie postawił kropki nad “i” w decydujących momentach. Dobre minuty i 14 punktów dodał Uros Mirković.

Fakty są jednak takie, że dla Trefla była to dopiero druga wygrana w tym sezonie i pierwsza na własnym parkiecie. Z bilansem 2-9 zajmują obecnie 14 miejsce w tabeli. Po tej porażce Start spadł z 10. na 12. miejsce w tabeli.

Startowcy jako jedyni z lubelskich ekip nie zakończyli jeszcze grania w tym roku. W najbliższą sobotę do Lublina przyjdzie Polski Cukier Toruń, czyli ekipa, która mierzy w tym sezonie bardzo wysoko i patrząc na ich siłę i poziom gry, o kolejną wygraną będzie strasznie trudno. Start jednak już nie raz pokazywał, że potrafi grać z silniejszymi ekipami na własnym parkiecie. Mecz w sobotę 29 grudnia o godzinie 12.45.

Trefl Sopot – TBV Start Lublin 77:75 (24:19, 20:21, 15:25, 18:10)

Trefl: Kolenda 15, Leończyk 14, Baker 13, Flowers 9, Taylor 8, Zagorac 6, Milovanović 6, Śmigielski 6, Jeszke, Kulka.

Start: Thomasson 23, Mirković 14, Upson 10, Washington 10, Borowski 9, Gaddefors 3, Dutkiewicz 2, Szymański 2, Dziemba 2, Gospodarek.