Rafał Walczyk: Problemy pojawiają się z minuty na minutę (Wywiad)

Rafał Walczyk: Problemy pojawiają się z minuty na minutę (Wywiad)

Aktualna sytuacja w Polsce i na świecie doprowadziła do przerwania lub przedwczesnego zakończenia wielu rozgrywek. Problem dotyka wszystkich, zarówno kibiców, zawodników, jak i organizacji sportowych. O trudnościach związanych z działaniem związku w tym newralgicznym czasie porozmawialiśmy z prezesem AZS-u UMCS Lublin Rafałem Walczykiem. Zapraszamy do lektury!

Maciej Janowski – LUBSPORT.PL: Zawieszenie, przerwanie czy też zakończenie rozgrywek sportowych uderza we wszystkie kluby. Nie inaczej musi być z AZS-em UMCS Lublin, który zrzesza mnóstwo tych sekcji. Jakie utrudnienia w działalności związku pojawiły się w zaistniałej sytuacji?

Rafał Walczyk: Tak, jak Pan zauważył, jest co najmniej kilka sekcji wyczynowych i kilkadziesiąt sekcji akademickich. Oczywiście wszystkie z nich ucierpiały, ale każdą z nich należałoby rozpatrywać indywidualnie. Co do sekcji wyczynowych, w mojej ocenie najbardziej poszkodowane są pływanie i lekkoatletyka. Na dzień dzisiejszy żadna z tych sekcji nie ma możliwości korzystania z obiektów sportowych, a sezon 2020 dopiero co się rozpoczął. Sytuacja wydaje się być najtrudniejsza dla pływaków, którzy do normalnego treningu potrzebują basenu, a w tym momencie żaden obiekt w Polsce nie jest dostępny. Nie za bardzo możemy korzystać nawet z własnych obiektów, na przykład siłowni, którą prowadzimy, ponieważ ten obiekt również został zamknięty przez MOSiR, a wytyczne Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej nie pozwalają na jego użytkowanie. Nie ukrywam, są to ogromne problemy. Kolejną kwestią jest organizacja imprez. Mieliśmy być gospodarzami Głównych Mistrzostw Polski w pływaniu i pływackiego Grand Prix. Aktualnie są to imprezy zawieszone, ale prawdopodobnie zostaną odwołane, bo przecież nikt nie będzie w stanie przygotować się do największych zawodów w ciągu półtora miesiąca.

Jak zarząd AZS-u radzi sobie z tymi problemami?

Problemy piętrzą się i sytuacja jest dla nas bardzo trudna. Staramy się jednak po kolei rozwiązywać każdy kłopot i przynajmniej próbować funkcjonować, co w obecnych okolicznościach nie jest łatwe. Nigdy bym nie przypuszczał, że taka sytuacja może pojawić się za mojej kadencji, ale wsparcie przychodzi z każdej strony. Czy to od środowiska sportowego, Wydziału Sportu Miasta Lublin czy też Pana Rektora prof. dr hab. Stanisława Michałowskiego. Dostajemy wsparcie organizacyjne oraz merytoryczne i to mnie bardzo cieszy. Na tyle, ile to możliwe pracujemy zdalnie, a dyżury w biurze są ograniczone do jednej osoby. Księgowe działają w systemie zdalnym, więc płatności i wszystkie standardy bieżącej pracy biura są zachowane. Staramy się pomóc każdemu zawodnikowi i w miarę możliwości zorganizować treningi. Nasi pływacy, którzy wrócili z Teneryfy, potrzebowali na przykład rowerów stacjonarnych, więc wypożyczyliśmy je im. Kolejne problemy pojawiają się z dnia na dzień, z minuty na minutę i faktycznie jest tego ogrom. Jednak jestem przekonany, że wraz z całym zespołem, z którym na co dzień współpracuję, damy sobie radę.

W sekcjach akademickich występują studenci, którym przysługują stypendia sportowe. Jak wygląda ich kwestia w zaistniałej sytuacji?

Rzeczywiście, to temat warty podkreślenia. Na ten moment zawodnicy sekcji akademickich w ogóle nie trenują i nie wiadomo jak w przyszłym roku będzie wyglądała ich sytuacja stypendialna. Czekamy na informację z Zarządu Głównego AZS jak i Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego dotyczące tego, jak tę sprawę rozwiązać. Wszystkie zawody prowadzone przez AZS są zawieszone i z każdym dniem zmniejszają się szansę na ich przeprowadzenie w późniejszym terminie.

Historyczny wynik Pszczółki Polski Cukier AZS UMCS Lublin i zakończenie ligowych zmagań tuż za podium. Dodatkowo dobra postawa i czwarte miejsca futsalistów oraz siatkarek to tylko niektóre z wyników lubelskich akademików, dla których to był chyba udany sezon. Jakie ma Pan odczucia w związku z przerwaniem rozgrywek?

Sumarycznie na pewno możemy zaliczyć ten sezon na plus. Jesteśmy zadowoleni z wyników, choć pozostaje niedosyt, że rozgrywki zakończyły się przedwcześnie. Jeżeli chodzi o Pszczółki, to ten niedosyt jest największy. Chcieliśmy powalczyć w play-offach i być może sprawić niespodziankę w postaci zdobycia medalu. Zdawaliśmy sobie sprawę z naszych możliwości. Chociażby mecz z Arką Gdynia pokazał, że stać nas na wiele (lubelskie koszykarki przegrały we własnej hali z niepokonaną w całym sezonie ekipą z Gdyni dopiero po dogrywce 79:81 – przyp. red). Plan minimum, czyli wejście do czwórki i walka o medale został zrealizowany. Niestety nie było nam dane powalczyć o podium, ale to czwarte miejsce zostało zdobyte. Wartym podkreślenia była rywalizacja w futsalu, bo wygląda to bardzo obiecująco. Po pierwszej części sezonu były podstawy do tego, by po cichu myśleć o niespodziance i być może o awansie. Niestety pierwsze mecze drugiej rundy zweryfikowały nasze plany i nie będzie to już takie łatwe. Sezon na ten moment jest zawieszony, a co będzie dalej pokażą najbliższe tygodnie. Podobnie sprawa ma się z siatkówką kobiet. To był zespół oparty na kilku starszych zawodniczkach, lecz budowany od podstaw. Przed sezonem, nie spodziewałem się wyniku, który osiągnęliśmy. Uplasowanie się w pierwszej czwórce to naprawdę ogromny sukces drużyny Piotra Fijołka. Gdyby nie kontuzja kluczowej zawodniczki w końcówce sezonu, wierzę, że byłoby jeszcze lepiej. Drużynę piłkarzy ręcznych udało się zebrać po dużych perturbacjach, a ich gra w tym roku wyglądała nieźle. Co prawda zagraliśmy w grupie spadkowej, jednak zajęliśmy w niej pierwszą pozycję. Niewiele zabrakło do tego, by zagrać w grupie mistrzowskiej. Cieszą również wyniki naszych szczypiornistek, choć tu wszystko było podporządkowane rozgrywkom akademickim. Na pewno kolejny dobry sezon koszykarzy, niestety oni również nie mogli do końca pokazać, na co ich stać. W tym sezonie skupialiśmy się na tym, żeby pozyskać młodzież. Wszyscy trenerzy w pierwszej kolejności mieli za zadanie jeździć po regionie, czy nawet po kraju na zawody juniorów i juniorów młodszych, rozmawiać ze szkoleniowcami, by zachęcić młode osoby do przyjścia do nas na studia i wybrania Lublina, jako ścieżki kształcenia. Liczyłem również na ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży, która miała odbyć się na Lubelszczyźnie, jednak ta impreza aktualnie jest zawieszona. Była duża chęć postawienia na młodzież i przez to teraz pojawia się większy problem dotarcia do niej. Chcieliśmy już teraz zrobić krok w kierunku ustabilizowania sekcji młodzieżowych oraz zaplecza, które w przyszłości pomogłyby nam w rywalizacji akademickiej czy ligowej.

A co z innymi dyscyplinami, takimi jak lekkoatletyka, z którą klub wiąże przecież duże nadzieje, co potwierdzają choćby tegoroczne transfery Małgorzaty Hołub-Kowalik i Karola Hoffmanna?

Rozmawiałem z kierownikami, a także niektórymi zawodnikami i przyznam szczerze, że wszyscy są źli na całą sytuację. Malwina Kopron była zmuszona przerwać zgrupowanie w Stanach Zjednoczonych i wrócić do Polski. Część lekkoatletów przyjechała z Portugalii, natomiast pływacy musieli przylecieć z Teneryfy. Wszyscy ci sportowcy czują duży żal. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Od stycznia starałem się zapewnić najlepsze możliwości treningowe wszystkim zawodnikom, którzy mieli szansę uzyskania kwalifikacji olimpijskiej. Malwina miała zostać jeszcze miesiąc w USA. Pozostali również przedwcześnie zakończyli swoje zgrupowania. To duży problem pod kątem naszej dalszej działalności. Musimy rozmawiać z naszymi głównymi partnerami, Miastem Lublin i Województwem Lubelskim, którzy wspierali nas pod ich kątem.

Jaki wpływ może mieć ta sytuacja na organizację kolejnego sezonu i udział poszczególnych sekcji w rozgrywkach?

To trudne pytanie, na które w tym momencie chyba nie da się odpowiedzieć. Jesteśmy w stałym kontakcie z wszystkimi związkami sportowymi i czekamy na rozwój wydarzeń. Dla każdej sekcji mieliśmy indywidualny plan przygotowań i startów. W tym momencie wszystko zostało wstrzymane albo już się zakończyło. Co będzie dalej, pokażą na pewno najbliższe tygodnie. Pytań jest wiele, więc na razie skupiamy się na tym, co tu i teraz oraz na rozwiązywaniu obecnych problemów.

fot. AZS UMCS Lublin/Michał Piłat (archiwum)