Ciekawe starcia w niższych ligach piłki ręcznej

Ciekawe starcia w niższych ligach piłki ręcznej

O kolejne punkty w sezonie powalczą szczypiorniści AZS UMCS Lublin, AZS AWF Biała Podlaska, Azotów II Puławy i Padwy Zamość oraz zawodniczki MKS AZS UMCS Lublin. W najbliższy weekend przed drużynami z województwa lubelskiego sporo ciekawych wyzwań.

AZS UMCS LUBLIN – AZS AWF WARSZAWA (18 listopada, 12:00)

W Święto Niepodległości Michał Rogalski i spółka pewnie ograli na własnym parkiecie Szczypiorniak Dąbrowa Białostocka, zmieniając ten zespół na pozycji lidera grupy III II ligi. Patryk Maliszewski póki co nie ma do dyspozycji Kamila BernataCezarego MuszyńskiegoPrzemysława PawelczukaKacpra Gajeckiego Jakuba Buksińskiego. – Pod znakiem zapytania stoi także występ Karola Kołodziejczyka. Robimy wszystko, by postawić go na nogi, bo w przeciwnym wypadku Kamil Pawliszyn będzie naszym jedynym bramkarzem – komentuje szkoleniowiec.

W sobotę biało-zieloni zagrają u siebie z AZS AWF Warszawa. Stołeczni szczypiorniści dotychczas radzą sobie nie najgorzej. Ich bilans to trzy wygrane i trzy porażki. – Faworytem jesteśmy może jedynie na papierze. AWF przegrywa ze słabszymi, ale pokonuje mocnych. Wygrał chociażby z Jurandem Ciechanów, z którym my mamy na koncie jedyną porażkę. Bierzemy rywali bardzo na poważnie – zapewnia Maliszewski.


WISŁA SANDOMIERZ – AZOTY II PUŁAWY (18 listopada, 18:00)

W grupie IV B II ligi czas na rewanże. W pierwszej rundzie młodzi azotowcy ulegli na własnym parkiecie Wiśle Sandomierz 23:24. Drużyna Zbigniewa Markuszewskiego (w sobotę gra jednocześnie pierwszy zespół Azotów i rezerwy jednorazowo poprowadzi ich były trener Piotr Dropek) wygrywała przez blisko 30 minut, by do przerwy remisować po 13. Druga połowa była wyrównana, a w końcówce nieco lepiej spisali się zawodnicy z województwa świętokrzyskiego. – Wszystkie spotkania, które dotychczas rozgrywaliśmy, były wyrównane. Przegrywaliśmy głównie brakiem doświadczenia – twierdzi Markuszewski.

Wiślacy w ligowej tabeli są aktualnie wiceliderem. Tracą punkt do AZS UJK Kielce i o taką samą odległość wyprzedzają Padwę Zamość. Doświadczeni sobotni gospodarze będą faworytem najbliższej konfrontacji. – Chcemy walczyć o jak najlepszy wynik. Drużyna ma duże możliwości, ale brakuje jej szczęścia i ogrania. Przegrywaliśmy dotychczas tym, że oponenci mieli kilku doświadczonych graczy, dobrych w grze jeden na jeden. Dorównujemy jednak im umiejętnościami – mówi trener puławskiej młodzieży.


MIEDŹ LEGNICA – AZS AWF BIAŁA PODLASKA (18 listopada, 18:00)

W sobotę w Legnicy spotkają się dwa zespoły z przeszłością w ekstraklasie, które jednak muszą zapomnieć o chlubnej historii. Obecnie bowiem zarówno Miedź, jak i AZS AWF, są „tylko” w czołówce zaplecza PGNiG Superligi. Aktualnie legniczanie mają na koncie 16 punktów w dziewięciu meczach, zaś bialczanie o dwa więcej w jednym starciu mniej. Sobotni pojedynek ekip z piątego i drugiego miejsca w tabeli śmiało można umieścić w kategorii tych na szczycie.

Przed tygodniem podopieczni Dmitrija Tichona przegrali u siebie z Olimpią Piekary Śląskie. – Zagraliśmy najsłabiej w sezonie, trochę pogubiliśmy się w obronie. W wyrównanej końcówce dwie ostatnie akcje w ataku zagraliśmy źle, przez co musieliśmy pogodzić się z porażką – mówi Marcin Stefaniec, kapitan AZS AWF. Ciężko wskazać faworyta sobotniej potyczki. – Na pewno będziemy walczyć o trzy punkty. Zdajemy sobie sprawę, że czeka nas daleki wyjazd na trudny teren. Mimo to przy powrocie do gry, jaką prezentowaliśmy wcześniej, jesteśmy w stanie powalczyć o zwycięstwo – dodaje „Stefan”.


HANDBALLOVE.PL BUSKO-ZDRÓJ – PADWA ZAMOŚĆ (18 listopada, 18:30)

Przed tygodniem Padwa Zamość przegrała w Kielcach z AZS UJK 20:23. Na wyjazd nie mogło udać się kilku czołowych graczy zamojskiej ekipy. – Wszyscy ostatnio nieobecni wrócą. Zagra Jakub PieczykolanSzymon Fugiel Adrian Adamczuk również, ale nadal nie są w 100 procentach gotowi. Tomasz Sałach ma problemy z łokciem, lecz na pewno będzie grał. Z drugiej strony Paweł Maciocha naderwał mięsień brzuchaty łydki i trzy tygodnie przerwy to minimum – mówi Tomasz Czerwonka, trener niedawnego lidera grupy IV B II ligi.

W miniony weekend Handballove.pl uległo innej ekipie z województwa lubelskiego (26:38). – Nie zabiegałem o nagranie z meczu buskowian z Azotami II Puławy. Bardziej polegam na naszym meczu z ekipą ze świętokrzyskiego sprzed dwóch miesięcy i to pod tym kątem będziemy przygotowywali się do gry – dodaje Czerwonka. We wrześniu zamościanie ograli tego rywala 33:22. – Jeśli zagramy na swoim poziomie, trzy punkty powinny wrócić do Zamościa – kończy szkoleniowiec.


WKPR WESOŁA WARSZAWA – MKS AZS UMCS LUBLIN (19 listopada, 11:00)

Na deser siedmiomeczowego maratonu z handballem w wykonaniu ekip z województwa lubelskiego, w niedzielny poranek lubelskie akademiczki zakończą dwumecz na linii Lublin-Warszawa. Już o godzinie… 5:45 Katarzyna Jarosz i koleżanki wyjadą do stolicy na mecz z WKPR Wesoła. Przed tygodniem drużyna Patryka Maliszewskiego spisała się kapitalnie, ogrywając u siebie spadkowicza z PGNiG Superligi – Olimpię-Beskid Nowy Sącz.

Przed niedzielnymi zawodami trener lublinianek ma powody do niepokoju. W Warszawie nie zagrają bowiem Weronika Zarzycka Olga Figiel, a chora jest Jagoda Lasek. – Warszawianki to nowy team w lidze, który stworzył drużynę z piłkarek z poszczególnych stołecznych klubów. Na pewno będą groźne, zwłaszcza wobec naszych osłabień, bo w przeciwnym wypadku byłbym optymistą. Mimo to nie sprzedajemy broni przed bitwą i powalczymy o trzy punkty – zapowiada coach.