Dziewięć punktów w sobotę?

Dziewięć punktów w sobotę?

W najbliższą sobotę na własnym terenie o kolejne punkty powalczą AZS UMCS Lublin, MKS AZS UMCS Lublin oraz AZS AWF Biała Podlaska. Wydaje się, że drużyny z województwa lubelskiego stać na komplet zwycięstw.

AZS UMCS LUBLIN – WARSZAWIANKA (3 marca, 11:00)

Siódemka z Lublina walczy o powrót na zwycięską ścieżkę. Po siedmiu wygranych w pierwszej rundzie, AZS UMCS zakończył rok 2017 porażką z ROKiS-em Radzymin. W styczniu i lutym jest jeszcze gorzej. Drużyna Patryka Maliszewskiego uległa: Włókniarzowi Konstantynów Łódzki, Jurandowi Ciechanów Trójce Ostrołęka. Niedawny lider rozgrywek spadł na trzecią lokatę w tabeli. – Czujemy się źli na siebie, widzę po chłopakach, że oni chcą odwrócenia złej serii. W ostatnim czasie analizowaliśmy ostatnie mecze, każdy spojrzał na siebie z boku, przeanalizował błędy. Nieco nas ta sytuacja przytłumiła. Graliśmy z zespołami, które były w treningu, rytmie i były wówczas na innym poziomie niż my. Mimo to nie można usprawiedliwiać sytuacji, w której nie podejmujemy walki czy rezygnujemy z gry o korzystny wynik na długo przed końcowym gwizdkiem – zdradza coach.

Bilans biało-zielonych po dwóch trzecich sezonu jest nieco rozczarowujący i wynosi siedem wygranych i pięć porażek. Jeden z kompletów punktów akademicy przywieźli ze starcia z Warszawianką. Wicemistrzowie Polski z 2002 roku w II lidze radzą sobie przeciętnie – wygrali cztery z 12 potyczek. – Czeka na nas nieobliczalny przeciwnik, który zrobił nam dużo krzywdy w Warszawie. Biegają szybko, mają dobrze rzucających z drugiej linii graczy. Rywal widząc nasz dołek zechce to wykorzystać. W Warszawie wygraliśmy jednym golem i było nam niezwykle ciężko. W sobotę nie spodziewamy się spacerku. Liczę na dobre spotkanie i korzystny wynik– mówi Maliszewski, który w sobotę do dyspozycji będzie miał zaledwie 10 lub 11 graczy.


MKS AZS UMCS LUBLIN – SOŚNICA GLIWICE (3 marca, 15:00)

Kilka godzin później o pozycję lidera grupy B I ligi zawalczą szczypiornistki klubu uczelnianego z Lublina. Postawa MKS AZS UMCS Lublin jest dużą i jakże pozytywną niespodzianką. Pierwszoligowiec ze stolicy województwa aktualnie ma passę ośmiu wygranych i wraz z SPR Olkusz oraz najbliższym przeciwnikiem (wszystkie ekipy mają na koncie po 27 punktów) otwiera tabelę grupy B I ligi. – Chcemy zagrać przede wszystkim dobrze, nie nastawiamy się koniecznie na wygraną. Za nami trzy tygodnie przerwy, więc forma może być niespodzianką. Na treningach wyglądamy dobrze, ale gra mistrzowska to zupełnie coś innego. Jeśli odpalimy, będzie dobrze. Gliwiczanki przegrały ostatnio z SPR JKS Jarosław, ale to nic nie zmienia. Musimy zagrać na 300% możliwości, żeby wygrać – mówi Patryk Maliszewski.

Sośnica Gliwice to ostatni pogromca lublinianek. Wpadka na Górnym Śląsku była niezwykle bolesna – siódemka Macieja Haupy wygrała wówczas aż 34:19. – Zderzyliśmy się ze ścianą, rywalki były zdecydowanie lepsze, postawiły nam arcytrudne warunki. Długa podróż z pewnością nie mogła być dla nas usprawiedliwieniem  – wspomina popularny Malina, który w sobotę do dyspozycji powinien mieć wszystkie piłkarki. Znak zapytania stoi jedynie przy Weronice Zarzyckiej. Należy jednak pamiętać, że w lutym drużyna zmagała się z epidemią grypy jelitowej.


AZS AWF BIAŁA PODLASKA – ŚKPR ŚWIDNICA (3 marca, 18:00)

Dwa tygodnie temu AZS AWF Biała Podlaska spadł z pozycji lidera po porażce w bezpośredniej konfrontacji z SPR PWSZ Tarnów (34:35). – Powodów porażki było kilka, ale generalnie moim zdaniem zagraliśmy dobrze. Graliśmy na boisku wice-, a właściwie już lidera, spotkanie mogło rozstrzygnąć się w obie strony. Być może przeważył atut własnego parkietu lub dyspozycja dnia. Należało się spodziewać takiego przebiegu gry. Szkoda że ulegliśmy, ale nie robimy z tego tragedii, a patrzymy w przyszłość – twierdzi Marcin Stefaniec.

Jedynym, malutkim plusem tej porażki jest zachowanie dodatniego (w Białej Podlaskiej było 33:32, bialczanie rzucili więcej goli na wyjeździe) bilansu gier z ekipą z południa z kraju. Była to czwarta przegrana akademików w sezonie. Za każdym razem byli oni gorsi od rywala o zaledwie jednego gola… – Nie jest problemem nasza postawa w końcówkach. Cztery minimalne przegrane świadczą o tym, ze nie ma w rozgrywkach ekipy, która mogłaby nas pokonać pewnie, wysoko. Nie brakowało finiszy, które sami rozstrzygaliśmy na własną korzyść – dodaje 24-letni zawodnik.

W pierwszej rundzie dość niespodziewania azetesiacy przegrali w Świdnicy 28:29. – Podróż w dzień meczu zrobiła swoje, zagraliśmy na chodzonego. Chcemy pokazać swoją wyższość i zrewanżować się – zapowiada kapitan bialczan. Wydaje się, że gospodarze będą wyraźnym faworytem nadchodzącej konfrontacji, zwłaszcza że punkty z hali przy ulicy Marusarza wywiozła w bieżącej kampanii jedynie Olimpia Piekary Śląskie. Świdniczanie z 28 punktami zajmują aktualnie siódme miejsce w tabeli grupy B I ligi i na stałe uplasowali się w środku ligowego zestawienia.