Końca kryzysu nie widać. Piąta z rzędu porażka AZS UMCS

Końca kryzysu nie widać. Piąta z rzędu porażka AZS UMCS

3 grudnia 2017 roku AZS UMCS Lublin pokonał Pabiks Pabianice i wydawało się, że jest na dobrej drodze nawet do I ligi. Po czterech z rzędu przegranych, przyszłość nie rysuje się w aż tak różowych barwach. Michał Rogalski wraz z kolegami w sobotę zapunktowali po raz pierwszy od trzech miesięcy, jednak punkt zdobyty po przegranej serii rzutów karnych z Warszawianką w Lublinie nie satysfakcjonuje nikogo.

Początek meczu wskazywał na to, że AZS UMCS Lublin odniesie łatwe zwycięstwo. Warszawianka nie mogła przedrzeć się przez lubelską defensywę. W 7. minucie Mateusz Chwiejczak trafił na 4:0. Zespół ze stolicy powoli zmniejszał straty. W 10. minucie było już tylko 2:4, mimo że Bartosz Balcerak zmarnował rzut karny. Wraz z upływem czasu goście czuli się na parkiecie w lubelskiej hali Globus coraz pewniej i zdobyli gola kontaktowego. Ekipa Patryka Maliszewskiego wróciła na trzybramkowe prowadzenie (10:7 w 22. minucie), jednak 240 sekund później musiała już gonić wynik. Pierwsza połowa zakończyła się zasłużonym remisem po 12.

W drugiej odsłonie zawodnicy z Koziego Grodu mieli w swoich rękach wszystkie karty, by odnieść zwycięstwo. Na pierwszego gola rywali odpowiedzieli aż trzema. Warszawianka zdołała szybko wyrównać, lecz już w 40. minucie UMCS wygrywał 19:15. W miarę bezpieczna przewaga utrzymała się dość krótko – już na 12 minut przed końcem ósma ekipa II ligi zdobyła bramkę kontaktową. Od tego momentu gra toczyła się w konwencji cios za cios. Passę przerwał na nieco ponad 120 sekund do ostatniej syreny Jakub Brodziak. Trzy gole przewagi i dwie minuty gry – wydawał się to handicap nad wyraz bezpieczny. Nic bardziej mylnego. Biało-czarni zdołali trafić trzy razy, czym zapewnili sobie punkt oraz możliwość zdobycia drugiego w serii siódemek.

W konkursie rzutów karnych lublinianie spudłowali aż trzykrotnie, ulegając stołecznej ekipie 2:3.

10 marca akademicy zagrają w Dąbrowie Białostockiej z tamtejszym Szczypiorniakiem.

KOMENTARZ TRENERA

Patryk Maliszewski: – Przegrana na pewno boli, wyciągnęliśmy już z niej wnioski po rozmowie w szatni. Szczerze mówiąc jestem zbudowany znaczącą poprawą naszej gry. Przez trzy kolejne mecze brakowało ambicji, zęba, dziś te cechy wreszcie powróciły. Nawiązaliśmy do lepszej gry z jesieni, co cieszy. Drużyna radziła sobie dobrze, mimo braków i mimo chorób i dłuższych przerw w grze. Niestety, trafiło nam się jedno-dwa słabsze ogniwa, a brakowało nam możliwości korekt. Trzeba było grać ósemką-dziewiątką graczy. Generalnie nie mam pretensji do całego zespołu. Prezentowaliśmy się solidnie, bramkarze również włączyli się do gry. Żal straty punktów na Globusie, bo punktować powinniśmy przede wszystkim u siebie. W Warszawie wygraliśmy po rzucie karnym po końcowej syrenie, inaczej czekałoby nas to, co dzisiaj. Jesienią szczęście było po naszej, a teraz po warszawskiej stronie.

AZS UMCS Lublin – Warszawianka 28:28, rk. 2:3 (12:12)

AZS UMCS: Pawliszyn, Kołodziejczyk – Rogalski 7, Chwiejczak 6, Dziemiach 5, Hryb 5, Brodziak 4, Kiełczykowski 1, Świąder, Suwała.

fot. Jakub Pecio (archiwum)