Dziki powracają do ligowych zmagań. Czas na rewanż za inaugurację

Dziki powracają do ligowych zmagań. Czas na rewanż za inaugurację

Dziki wracają na boiska I ligi futsalu. W sobotę zagrają u siebie z czwartą w tabeli Odrą Opole. Ekipa trenera Tomasza Ciastki prezentuje się niezwykle dobrze w delegacjach, a sam zespół ma za sobą udany okres przygotowawczy. Poza tym w Opolu pojawiło się trzech nowych graczy. Z kolei AZS UMCS cieszy się zwycięską passą, podopieczni Artura Gadzickiego również porządnie przepracowali okres przerwy, a na Globusie nie zwykli przegrywać. Pytanie więc, kto potwierdzi wysoką formę?  

Brawo synu!

Obie ekipy przystąpią do sobotniego meczu w dobrych nastrojach. Jedni i drudzy wygrali swoje mecze pucharowe, a zarazem premierowe starcia o stawkę w 2018 roku. Odra po ciężkim boju ograła u siebie faworyzowanego Orła Futsal Jelcz-Laskowice (3:2). Bohaterem starcia był Paweł Boczarski, który zdobył wszystkie bramki dla gospodarzy. Świeży nabytek zespołu (przyszedł z Gredaru Futsal Team Brzeg) potwierdził swoją skuteczność z rozgrywek ligowych (siedem goli), a zadowolenia z wyczynów syna nie krył jego tata Mirosław, który okrasił pucharowy występ słowami „brawo synu” na jednym z portali społecznościowych. O tym, że zwycięstwo nie przyszło łatwo, niech świadczą wydarzenia z ledwie 30 ostatnich sekund spotkania. Najpierw przy stanie 3:1 gola dla Orła strzelił Hiszpan Jose Luiz Santiago Gutierrez, występujący z konieczności jako lotny bramkarz. Następnie szósty faul opolan zakończył się przyznaniem przedłużonego rzutu karnego dla rywali. Do piłki podszedł Brazylijczyk Victor Andrade Coelho. Po jego uderzeniu i instynktownej obronie Łukasza Groszaka piłka zatrzymała się na poprzeczce. Niespodzianka stała się faktem. Porażka lidera grupy południowej I ligi pozornie może dziwić. Jednak w lidze opolanie również byli lepsi, wygrywając w Jelczu-Laskowicach 7:4. Biorąc pod uwagę to, że Orzeł poległ jesienią tylko dwukrotnie, wygląda na to, że Odra znalazła patent na ekipę z Dolnego Śląska. Skrzydeł gościom mógł dodać też fakt, że grali dla byłego zawodnika klubu OKS OdraRyszarda Dziadka – który walczy z glejakiem mózgu. Podczas meczu uruchomiono specjalną zbiórkę pieniędzy na rzecz byłego podopiecznego Kazimierza Górskiego (Dziadek grał w reprezentacji młodzieżowej). Wiele wskazywało na to, że łatwiejsze zadanie czeka AZS UMCS. Lublinianie rzeczywiście okazali się lepsi od Remedium Pyskowice (3:1), czyli zespołu, który jak do tej pory nie znalazł patentu na… wygrywanie (zamyka tabelę grupy południowej), choć przyznać należy, że spotkanie to nie było dla Dzików spacerkiem. – To był ciężki, wymęczony mecz. Widać, że zespół z Pyskowic się wzmocnił w porównaniu do naszego ostatniego starcia w lidze. (…) Dzięki temu zwycięstwu możemy spokojnie wejść w drugą część sezonu – podsumował na łamach strony klubowej Grzegorz Fularski. Przypomnijmy, że na początku sezonu – 14 października – AZS UMCS wygrał z pyskowiczanami 2:0 po bramkach Jarosława Walęciuka.

Statystycznie ciut lepiej

Co ciekawe, Dziki dobrze radzą sobie w meczach domowych (trzy zwycięstwa i porażka), ale opolanie jeszcze lepiej grają na wyjazdach, gdzie zgarnęli dotychczas komplet punktów (cztery wygrane). Aż siedmiokrotnie drużyna znad Odry grała u siebie, co zdarzyło się jeszcze tylko dwóm teamom (GKS Tychy i Futsal Team Brzeg). Jednak Opole było bardzo gościnnym terenem, w czterech meczach gospodarze tracili punkty – raz zremisowali i trzy razy schodzili z boiska pokonani. Zarówno zdobycze bramkowe, jak i punktowe niebiesko-czerwonych to w większości zasługa świetnej postawy na obcym terenie. Natomiast lublinianie strzelili w 10 meczach 44 gole (przy 39 Odry w 11 grach) i stracili 33 (przy 22 rywali), co daje im czwarte miejsce, jeśli chodzi o dorobek w ofensywie i szóste w defensywie. Najważniejsze jednak, że podopieczni trenera Gadzickiego mają szansę na kontynuację serii czterech kolejnych zwycięstw (z pucharem nawet pięć). W rundzie jesiennej najskuteczniejszym graczem AZS UMCS był Fularski. Ma na koncie dziewięć bramek. Jednym trafieniem ustępują mu Łukasz Mietlicki i Jakub Wankiewicz. W ekipie z Opola najwięcej goli – osiem – zdobył Patrick Riemann. Siedem trafień zaliczył Michał Bienias, a sześć Ukrainiec Igor Babanskykh. Zatem także w statystykach indywidualnych futsaliści z Koziego Grodu wyglądają ciut lepiej.

Obędzie się bez rekonstrukcji

Przerwa zimowa jak zwykle jest doskonałą okazją nie tylko do wytchnienia, ale także, a może przede wszystkim, do przeglądu wojsk. W obu obozach nie doszło do rewolucji, choć nie obyło się także bez ruchów kadrowych. Do Opola zawitali Dominik Dora (wcześniej Berland Komprachcice), Norbert Poznański i wspomniany Boczarski. Już noworoczny turniej w węgierskim Szekesfehervar (1-3 stycznia), gdzie Odra wystąpiła gościnnie, pokazał, że nowi gracze szybko wkomponowali się do ekipy. Drużyna trenera Ciastki zajęła 5.-8. miejsce, co jest godne podziwu, ponieważ w rywalizacji brały udział 62 drużyny! Do walki o medale zabrakło opolanom jednej wygranej. – Chcieliśmy powalczyć o finał, ale troszeczkę zabrakło. Niestety był to najgorszy moment, żeby odpaść z turnieju, bo do upragnionego celu było bardzo blisko – powiedział dla strony klubowej prezes klubu, Marek Tracz. Niemniej, był to najlepszy start Odry w historii jej występów w turnieju. Na okres przerwy między rozgrywkami nie mógł narzekać także Artur Gadzicki, który nie ukrywa, że podstawą do myślenia o jakimkolwiek sukcesie jest stabilna i szeroka kadra. Szkoleniowiec zapytany przez nas przewrotnie w dzień rekonstrukcji rządu (10 stycznia) czy podobna grozi jego zespołowi przed startem ligi, stwierdził: – Takich rekonstrukcji wręcz bym się obawiał w swoim przypadku (śmiech). I trudno nie przyznać mu racji. Od momentu, gdy Dziki mogły liczyć na komplet zawodników, rozpoczął się zwycięski maraton w lidze. Opiekun drużyny w przerwie zimowej miał do dyspozycji wszystkich graczy, jedynie poza Łukaszem Mietlickim, który wznowił treningi już po nowym roku. Co więcej, szkoleniowiec będzie mógł skorzystać z usług Karola Banachiewicza i Michała Zgierskiego, co tylko wzmocni rywalizację w składzie. Gadzicki liczy też na to, że będzie mógł jak najczęściej stawiać na Wojciecha Boniaszczuka i Jarosława Walęciuka. Czego najbardziej obawia się trener? – Kiedy rozpocznie się sezon trawiasty, my będziemy w kluczowej fazie rozgrywek. Wtedy będę miał podobne problemy jak na początku zmagań. Musimy wypracować model, który pozwoli nam do tego momentu dysponować szerszą kadrą – przyznaje coach. Jednocześnie zwraca uwagę, że nie jest to problem jedynie Dzików, a potwierdzenia tych słów nie trzeba daleko szukać. – Większość z nas głównie gra na zielonych murawach i choć są możliwości futsalowe, to trzeba je szlifować. Na pewno to łączenie, granie dwóch spotkań w weekend w pewnym momencie się mocno nawarstwiło i je odczuliśmy – przyznał w rozmowie dla strony klubowej zawodnik Odry, Krzysztof Meryk. Kto straci najwięcej na wznowieniu rozgrywek na trawie, pokaże niedaleka przyszłość. Choćby ze względu na braki kadrowe na inaugurację ligi AZS UMCS przegrał w Opolu 1:5. Dla gospodarzy trafiali Stefan Karnatowski, Michał Bienias i trzykrotnie Babanskykh, a dla gości honorowe trafienie zaliczył Marcin Ostrowski. Wszystko wskazuje na to, że inauguracja drugiej rundy w 2018 roku będzie bardziej wyrównana.

NA SKRÓTY

KU AZS UMCS Lublin – FK Odra Opole

Kiedy?
Sobota, 13 stycznia 2018

O której?
14:00

Gdzie?
Hala Globus przy ul. Kazimierza Wielkiego w Lublinie

Sędziują: Paweł Tokarewicz (Białystok; sędzia główny) oraz Jakub Rutkowski (Białystok) i Łukasz Woliński (Lublin).