Bogusław Pierwszy Chrobry!

Bogusław Pierwszy Chrobry!

Kiedy w połowie marca opublikowaliśmy zapowiedź tego meczu (planowanego na 17 marca), w tytule pytaliśmy przewrotnie: “Bogusław, pierwszy Chrobry?”, nawiązując do rozpoczęcia pracy przez Bogusława Baniaka. W tym czasie nowy trener zdołał poprowadzić górniczy zespół w pięciu ligowych spotkaniach, ale żadne z nich nie zakończyło się zwycięstwem jego podopiecznych. I rzeczywiście, potrzeba było dopiero zaległej rywalizacji z Chrobrym, aby przełamać fatalną serię 16 spotkań bez zdobycia kompletu punktów.  

Wspomniana “passa” utrzymywała się od meczu 10. kolejki z GKS-em Tychy, który Górnik wygrał u siebie 1:0 po golu Dariusza Jareckiego. Miało to miejsce 23 września 2017 roku. Przed spotkaniem z solidnym Chrobrym wydawało się, że gospodarze stoją na straconej pozycji. Nie dość, że ich rywale wygrali w pierwszej potyczce w Głogowie 2:0, to jeszcze nie tak dawno temu byli wiceliderami Nice I ligi. Pewnym ułatwieniem dla Górników przed wtorkowymi zmaganiami była kontuzja Mateusza Machaja. Lider klasyfikacji strzelców zaplecza ekstraklasy (15 goli) złapał uraz w drugiej połowie sobotniego starcia z GKS-em Katowice i było pewne, że nie pojawi się w Łęcznej.

Gospodarze od początku szukali swoich szans, a pierwszy sygnał do ataku dał Grzegorz Bonin. W 8. minucie kapitan zielono-czarnych zdecydował się na solowy rajd, który zakończył niewygodnym dla bramkarza uderzeniem. Golkiper gości, były reprezentant bułgarskiej młodzieżówki, Anatoli Gospodinow sparował piłkę na rzut rożny. Niespełna pięć minut później około 20 metrów od bramki faulowany był Sergei Mosnikov. Wykonywanie rzut wolnego wziął na swoje barki Adrian Łuszkiewicz. Co prawda trafił w mur, ale defensorzy Chrobrego tak nieudolnie wybijali piłkę, że ta trafiła pod nogi Marcina Flisa. 24-latek długo się nie zastanawiał i przymierzył z woleja. Trafił niemal w samo okienko bramki. Dzięki temu po 14. minutach miejscowi wyszli na prowadzenie. Nie chcieli jednak na tym zakończyć. W 24. minucie Bonin dogrywał z rzutu rożnego, a powracający po kontuzji (w piątek pojawił się na boisku po raz pierwszy od pół roku) Przemysław Pitry uderzył głową tuż nad poprzeczką. Chwilę później po składnej akcji znów próbował Mosnikov, ale intencje Estończyka wyczuł Gospodinow. Na kwadrans przed końcem tej odsłony gry w roli głównej znów wystąpił wychowanek Parnu JK. Tym razem piłkę zgrywał mu Patryk Szysz, a Mosnikov po raz kolejny zmusił golkipera rywali do wysiłku. Bułgar popisał się kunsztem w swoim fachu i sparował futbolówkę na korner. Więcej goli kibice już nie zobaczyli i po 45 minutach pachniało niespodzianką. Podopieczni Bogusława Baniaka schodzili na przerwę ze skromnym prowadzeniem.

Na początku drugiej połowy (52. minuta) na boisku zameldowali się Konrad Kaczmarek i Damian Kowalczyk. Trener Grzegorz Niciński tą podwójną zmianą ewidentnie szukał świeżej krwi, która mogłaby rozruszać grę pomarańczowo-czarnych. W Górniku plac gry opuścił kilka minut później Łuszkiewicz, napomniany wcześniej żółtym kartonikiem. Zastąpił go Tomasz Makowski. Na ciekawe sytuacje trzeba było jednak poczekać. Łęcznianie starali się głównie utrzymać stan posiadania. W 66. minucie ciekawie współpracowali Bonin i Mosnikov. Pierwszy wyłożył drugiemu piłkę, ale ten nie potrafił zaskoczyć dobrze dysponowanego Gospodinowa. Chwilę później Bułgar zatrzymał Roberta Pisarczuka. Głogowianie próbowali odpowiedzieć, ale albo brakowało im dokładności, albo wyśmienicie w defensywie radzili sobie miejscowi. Niewykorzystane okazje szybko się na nich zemściły. W 76. minucie kolejny stały fragment gry doprowadził kibiców Chrobrego do rozpaczy. Po dograniu z rożnego główkował Pitry i precyzyjnym strzałem podwyższył na 2:0. Wychowanek Iskry Pszczyna zdobył gola na ligowym boisku po raz pierwszy od 8 kwietnia ubiegłego roku, kiedy to jeszcze w ekstraklasie pokonał bramkarza płockiej Wisły. Po tym trafieniu 36-latek udał się na zasłużony odpoczynek na ławkę rezerwowych, a w jego miejsce został desygnowany Mikołaj Lebedyński. Radość w obozie Górnika nieco przygasła pięć minut później. Wówczas kontaktową bramkę zdobył wspomniany Kaczmarek. 27-latek potrzebował dokładnie pół godziny od wejścia na murawę, by strzałem głową zabrać Sergiuszowi Prusakowi miano niepokonanego w tym meczu. Lada moment drużyna Baniaka mogła szybko posłać Chrobrego na deski. Niestety sytuację oko w oko z Gospodinowem przegrał Szysz. Nerwowo zrobiło się jeszcze w końcówce. W 88. minucie Pisarczuk nabawił się kontuzji, a ponieważ limit zmian został już wykorzystany, gospodarze musieli kończyć w dziesięciu. Sędzia Dawid Bukowczan doliczył sześć minut do regulaminowego czasu gry. Przyjezdni nie popisali się jednak w tym czasie kreatywnością i nie stworzyli większego zagrożenia pod bramką Górnika. Tym samym fani zielono-czarnych zgromadzeni przy Alei Jana Pawła II w końcu mogli cieszyć się ze zwycięstwa, z pewnością nie mniej niż sami piłkarze. To czwarta domowa wygrana spadkowicza z ekstraklasy w lidze. Dzięki temu możemy dokonać opóźnionej koronacji i mienić Bogusława Baniaka jako Bogusława I Chrobrego.

Drużyna z Lubelszczyzny swój kolejny mecz rozegra 28 kwietnia o godzinie 19:00. W Łęcznej rywalem zielono-czarnych będzie Olimpia Grudziądz.

Górnik Łęczna – Chrobry Głogów 2:1 (1:0)
Bramki: Marcin Flis 14′, Przemysław Pitry 76′ – Konrad Kaczmarek 82′

Górnik: Prusak – Pisarczuk, Pruchnik, Kasperkiewicz, Flis (73′ Kosznik) – Bonin, Sasin, Mosnikov, Łuszkiewicz (60′ Makowski), Szysz – Pitry (78′ Lebedyński).

Chrobry: Gospodinow – Ilków-Gołąb, Stolc, Michalec, Danielak – Nowicki, Gąsior (52′ Kaczmarek), Kona, Mandrysz, Napołow (73′ B. Machaj) – Trytko (52′ Kowalczyk). 

Żółte kartki: Adrian Łuszkiewicz, Tomasz Makowski, Sergei Mosnikov – Karol Danielak, Robert Mandrysz
Widzów: 1 343
Sędziował: Dawid Bukowczan (Żywiec).

0 0 vote
Article Rating