Patryk Rojek: Pojawił się uśmiech na mojej twarzy i byłem z siebie dumny (Wywiad)

Patryk Rojek: Pojawił się uśmiech na mojej twarzy i byłem z siebie dumny (Wywiad)

Patryk Rojek w ostatnim czasie zaliczył bardzo dobre występy w pierwszej drużynie Górnika Łęczna. Z 19-letnim bramkarzem zielono-czarnych porozmawialiśmy m.in. o jego debiucie, planach na kolejne mecze czy poziomie rozgrywkowym w IV lidze lubelskiej. Zapraszamy do lektury!

Piotr Świszcz – LUBSPORT.PL: W spotkaniu z Olimpią Elbląg zadebiutowałeś w pierwszej drużynie Górnika Łęczna. Czy spodziewałeś się, że Twoja szansa nadejdzie w tym sezonie?

Patryk Rojek: Jasne, że tak. Nikt mi tego nie obiecał przed sezonem, ale wierzyłem, że poprzez ciężką pracę na treningach, którą wykonuję od lat, w końcu uda mi się przekonać do siebie trenerów.

Od początku sezonu występowałeś w rozgrywkach IV ligi lubelskiej. Czy informację o tym, że zagrasz w spotkaniu z Olimpią Elbląg dostałeś już wcześniej?

Tak. Po meczu z Widzewem Łódź trener Przemysław Norko (odpowiedzialny za szkolenie bramkarzy w klubie – przyp. red.) zaprosił mnie do siebie do pokoju i powiedział, że jest plan, abym to ja stanął w bramce w kolejnym spotkaniu, ale to jeszcze nic pewnego. Trener nakazał oczyścić umysł i dalej pracować, po to, żebym mógł udowodnić, że na to zasługuję.

Po swoim pierwszym meczu w Górnika Łęczna zostałeś wybrany do jedenastki kolejki II ligi. Czy jest to dla Ciebie duże wyróżnienie?

W sumie to nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Pokazali mi to koledzy z zespołu, jak przyszedłem na trening. Muszę przyznać, że pojawił się uśmiech na mojej twarzy i byłem z siebie dumny. Ciesze się, że ktoś mnie zauważył i docenił. Takie rzeczy napędzają tylko do cięższej pracy.

Po ostatnich dwóch bardzo dobrych występach spodziewasz się, że będziesz dostawał regularne szanse na grę w pełnym wymiarze czasowym?

Wszystko zależy od trenera, bo to on ustala skład. Ja mu co mecz staram się udowadniać, że nie myli się, wystawiając mnie w pierwszym składzie. Mimo tego, że zagrałem dwa dobre mecze, to nie czuje się pewnie. Najważniejsze jest dla mnie każde kolejne spotkanie. Muszę cały czas ciężko pracować i nie spoczywać na laurach.

Jaka jest różnica pomiędzy rozgrywkami II ligi, a IV ligi lubelskiej?

W II lidze jest wyższy poziom zawodników na treningach. Podobnie jest z presją ze strony kibiców i zarządu, bo to pierwszą drużyną każdy żyje. Myślę, że w IV lidzie lidze nie trzeba aż tak bardzo przykładać się do treningów, żeby w weekend wyjść pierwszym składzie. Wiadomo, że II liga jest profesjonalna. W niej każdego dnia trzeba być na najwyższym poziomie. Osobiście czuję z tego euforię i spełnienie.

Jak bardzo podniósł się Twój poziom piłkarski w ostatnim czasie? Mam na myśli regularne występy w Centralnej Lidze Juniorów w Motorze Lublin i w rezerwach Górnika Łęczna?

Kilka dni po skończeniu szesnastu lat zagrałem przeciwko Orlętom Łuków i tak już zostało do końca sezonu. Podobnie było w kolejnym roku. W pewnym momencie trener Arkadiusz Onyszko powiedział mi, że muszę iść na wypożyczenie do innego klubu, niekoniecznie do wyższej ligi. Chodziło mu o to, żebym zmężniał i nauczył się życia w klubie, gdzie jest presja ze strony kibiców. Poszedłem do Tomasovii Tomaszów Lubelski. Był to dla mnie bardzo dobry ruch, ponieważ zebrałem pozytywne recenzje. Z podniesioną głową wróciłem do Górnika, który spadł z Ekstraklasy. Niestety nie zagrałem w I lidze. Zasiadłem jedynie na ławce w paru meczach. Pomimo gry w rezerwach, czułem, że się nie rozwijam tak jak wcześniej. Na moje szczęście pojawiła się propozycja wypożyczenia do Motoru Lublin. Tam trenowałem z pierwszą drużyną pod okiem trenera Onyszki i występowałem w Centralnej Lidze Juniorów. Każdy mówił, że ta drużyna nie ma szans na utrzymanie, a my co? Nie przegraliśmy ani jednego meczu w drugiej rundzie. Zajęliśmy trzecie miejsce i do końca walczyliśmy o awans do półfinału Mistrzostw Polski. Na jedenaście spotkań zagrałem siedem razy na zero. Dzięki temu nie wzrosły u mnie tylko umiejętności, ale i pewność siebie, co jest bardzo ważne w sporcie.

Wróciłeś do Górnika Łęczna po rocznej przygodzie w Motorze Lublin. Czy tego lata były zainteresowania innych klubów Twoją osobą?

Tak. Dostałem telefony ze Stali Kraśnik i Hetmana Zamość, ale byłem ukierunkowany tylko na powrót do Górnika Łęczna. Po to poszedłem na wypożyczanie, by udowodnić, że nadaję się do gry w tym klubie.

Obecnie zielono-czarni zajmują piąte miejsce w tabeli II ligi. Czy awans klasę wyżej jest w zasięgu już w tym sezonie?

Nie chciałbym za bardzo o tym mówić. Michał Probierz przed sezonem powiedział, że Cracovia będzie walczyć o mistrza, a wiadomo, co teraz się dzieje. Tak, jak mówiłem wcześniej, skupiamy się na następnym meczu, który chcemy wygrać i dopisać sobie trzy punkty. Po sezonie usiądziemy, policzymy je i zobaczymy, co nam one dały.

fot. Górnik Łęczna (archiwum)