Radosław Szczerba: Czas pokaże, w jakim kierunku idziemy i czy to był dobry wybór (Wywiad)

Radosław Szczerba: Czas pokaże, w jakim kierunku idziemy i czy to był dobry wybór (Wywiad)

Rundę wiosenną rozgrywek grupy IV III ligi zawodnicy Avii Świdnik rozpoczęli od bezbramkowego remisu ze Stalą Kraśnik. Siatkarze świdnickiego klubu rywalizują w play-offach o awans do I ligi. Natomiast reprezentanci sekcji pięściarskiej przygotowują się do Mistrzostw Polski Juniorów. Z prezesem żółto-niebieskich, Radosławem Szczerbą porozmawialiśmy m.in. o zimowych transferach Avii, współpracy zarządu z trenerem Tomaszem Bednarukiem, celach piłkarzy na rundę wiosenną, szansach siatkarzy na awans do I ligi i rozwoju niedawno powstałej sekcji boksu. Zapraszamy do lektury!

Przemysław Flis – LUBSPORT.PL: W listopadzie ubiegłego roku został Pan prezesem Avii Świdnik, zastępując na tym stanowisku Pana Łukasza Reszkę, aktualnego starostę świdnickiego. Jak czuje się Pan po trzech miesiącach sprawowania tego urzędu?

Radosław Szczerba: Z racji tego, że wcześniej pełniłem w klubie inne funkcje, to bardzo łatwo było mi się zaaklimatyzować na tym stanowisku. To nie jest tak, że po odejściu poprzedniego prezesa pojawiłem się nagle. Byłem w klubie od momentu przekształcenia go ze stowarzyszenia w spółkę. Na początku pracowałem jako koordynator sekcji sportowych, w sekcjach piłki nożnej i siatkówki. Następnie jako dyrektor sportowy już przy trzech sekcjach: piłki nożnej, siatkówki oraz boksu. 23 listopada ubiegłego roku objąłem funkcję prezesa Avii. Było mi o tyle łatwiej, że wszystkie sprawy związane z funkcjonowaniem i bieżącą działalnością klubu były mi znane. Tak naprawdę to jest kontynuacja mojej pracy, którą wykonywałem wcześniej, tylko że już na bardziej odpowiedzialnym stanowisku.

No właśnie, przedtem pracował Pan w Avii jako dyrektor sportowy. Czy przy obejmowaniu funkcji prezesa nie obawiał się Pan odpowiedzialności, jaka wiąże się z prezesurą wielosekcyjnego klubu?

Owszem, to odpowiedzialne stanowisko. Tym bardziej w obszarze sportowym ta odpowiedzialność jest bardzo duża. Mamy świadomość tego, że nawet jeśli wszystkie czynniki i warunki są spełnione, to piękno sportu jest inne i nie zawsze to musi być sukces. Ze swojej strony zapewniam, że staram się robić wszystko, aby klub był poukładany. Zawsze podchodziłem do swojej pracy bardzo sumiennie. Odpowiadam w klubie za część organizacyjną, zarządzającą, administracyjną i logistyczną. Czas pokaże, w jakim kierunku idziemy i czy to był dobry wybór.

Czy stara się Pan kontynuować politykę zarządzania klubem prezentowaną przez poprzedniego prezesa, czy jednak wprowadza Pan swoją filozofię dotyczącą funkcjonowania drużyny?

Z racji tego, że wraz z moim poprzednikiem razem zaczynaliśmy pracę w klubie, to staram się po części kontynuować jego politykę zarządzania. Tak naprawdę to Łukasz Reszka po objęciu funkcji prezesa mnie tutaj ściągnął i obdarzył wielkim zaufaniem, dając mi wolną rękę w podejmowaniu pewnych działań. Nietaktem byłoby nie kontynuować tej polityki. Zwłaszcza że wiele z tych ruchów uważam za bardzo słuszne. Poprzedni prezes wchodził do klubu w momencie przekształcenia i miał do podjęcia bardzo dużo trudnych decyzji. Często podejmował je sam, a czasem decydowaliśmy wspólnie. Uważam, że Łukasz Reszka wyprowadził Avię na prostą, więc chcąc nie chcąc jestem kontynuatorem tej polityki. Oczywiście mam też swój pomysł, na to, jak wszystko ma funkcjonować. Już zdążyłem wprowadzić kilka zmian w zarządzaniu i w kwestiach organizacyjnych. Na razie jest to połączenie polityki poprzedniego prezesa z moim pomysłem.

Po rundzie jesiennej piłkarze Avii zajmowali dziewiątą lokatę w tabeli grupy IV III ligi z dorobkiem 22 punktów. Czy jest Pan usatysfakcjonowany tym rezultatem?

W żadnym stopniu, bo jeśli chodzi o oczekiwania sportowe to piłkarze i sztab szkoleniowy mieli jasny cel: miejsce w pierwszej “piątce” po rundzie jesiennej. Nie udało się tego zrealizować. Jesteśmy w lepszej sytuacji niż w tamtym roku, ale wychodzę z założenia, że nie powinniśmy patrzeć wstecz, a raczej skupiać się na tym, co przed nami. Stawiamy sobie ambitne cele i na rundę wiosenną mamy wysokie oczekiwania sportowe. Wciąż planem na koniec sezonu jest miejsce w pierwszej “piątce”. Będziemy się starali robić wszystko, by wskoczyć do czołówki grupy IV III ligi.

W trakcie rundy jesiennej doszło do zmiany na stanowisku trenera klubu ze Świdnika. Dominika Bednarczyka zastąpił Tomasz Bednaruk. Jak układa się współpraca nowego trenera z nowym prezesem?

W skali od 1-6, powiedziałbym 5,5 (śmiech). Mam pełny kredyt zaufania do sztabu szkoleniowego. Mowa o pierwszym trenerze Tomaszu Bednaruku, jak i jego asystencie Rafale Wiącku. Jeśli chodzi o zarząd, to my ze swojej strony stworzyliśmy optymalne warunki do tego, aby kadra mogła trenować i osiągać odpowiednie wyniki. Na razie ta współpraca układa się bardzo dobrze.

Przed rundą wiosenną do Avii dołączyło sześciu nowych graczy. To obrońca Przemysław Dwórzyński, pomocnicy Dawid Kuliga, Krzysztof Jaśkiewicz, Sebastian Plesz i wypożyczony z Motoru Lublin Piotr Darmochwał oraz napastnik Sebastian Dziedzic. Które atuty tych graczy zadecydowały o ich sprowadzeniu do drużyny ze Świdnika?

Szukaliśmy zawodników, którzy podniosą nasz poziom sportowy. Z różnych względów przed rundą wiosenną straciliśmy sześciu piłkarzy. Część chłopaków nie chciała przedłużyć kontraktów, a z części my nie byliśmy zadowoleni. Czasem pewne drogi się rozchodzą, lecz z każdym piłkarzem pożegnaliśmy się w bardzo taktowny sposób. Ze względu na te odejścia czuliśmy potrzebę wzmocnienia kadry. Dlaczego te nazwiska, a nie inne? Stawiamy na zawodników młodych, ambitnych, którzy chcieliby osiągnąć coś w piłce i mają coś do udowodnienia. W przypadku Sebastiana Dziedzica, myślę, że to bardzo ciekawy zawodnik z fajną przeszłością w JKS-ie Jarosław i Resovii. Jakiś czas temu zmienił się sztab szkoleniowy Podhala Nowy Targ i nowy trener dał mu “wolną rękę” w szukaniu nowego klubu. Skorzystaliśmy z tej okazji i liczymy, na to, że będzie realnym wzmocnieniem naszego klubu. Jeśli chodzi o Przemysława Dworzyńskiego, to jest to młody i perspektywiczny chłopak dysponujący dobrymi warunkami fizycznymi. Liczymy, że będzie mocnym punktem drużyny. W związku z odejściem prawego obrońcy Mateusza Jarzynki, próbowaliśmy tę pozycję wzmocnić i sprowadziliśmy Dawida Kuligę. Udało nam się także ściągnąć z Motoru Lublin CLJ, Krzysztofa Jaśkiewicza. To piłkarz, który kiedyś już reprezentował Avię Świdnik, więc ma coś do udowodnienia, a przy tym jest młody i ambitny. Z drugiego zespołu Avii do pierwszej drużyny został przesunięty Sebastian Plesz. W ostatniej chwili udało nam się wypożyczyć Piotra Darmochwała, który otrzymał informację, że ze względów taktycznych, sztab szkoleniowy nie za bardzo go widzi w koncepcji tego, jak ma wyglądać w Motorze Lublin. Dostał “wolną rękę” i szukał klubu na wypożyczenie. Podjęliśmy temat, udało nam się dojść do porozumienia z zarządem żółto-biało-niebieskich, z samym zawodnikiem i Piotrek jest u nas. Liczę, że jego doświadczenie z gry na boiskach I i II ligi będzie miało przełożenie na to, co dzieje się w Avii.

Avia to nie tylko piłka nożna, ale również siatkówka. Rundę zasadniczą rozgrywek grupy 6 II ligi podopieczni Sławomira Czarneckiego  zakończyli z bilansem trzynastu zwycięstw i tylko jednej porażki. Aktualnie trwa faza play-off. Czy obserwując poczynania żółto-niebieskich uważa Pan, że w przyszłym sezonie Avia po kilku latach absencji wróci do I ligi?

Wszyscy na to liczymy. Taki był cel stawiany przed sztabem szkoleniowym przed tym sezonem. Jak na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Zdajemy sobie sprawę z tego, że prawdziwe granie w siatkówkę zaczyna się właśnie teraz. Konstrukcja systemowa awansu do I ligi jest bardzo skomplikowana. Z każdej z sześciu grup II ligi liczących około dziesięciu drużyn dalej awansują tylko dwa zespoły. Na razie jesteśmy na etapie drugiej rundy fazy play-off. Mam nadzieję, że starcia z Karpatami PWSZ Krosno Glass, podobnie jak rywalizację z zespołem z Sędziszowa Małopolskiego uda się zakończyć w trzech meczach. Sport uczy pokory i spokojnie patrzymy, na to, co będzie, licząc na to, że znajdziemy się w półfinale, a potem w finale.

W zeszłym roku do piłki nożnej i siatkówki dołączyła sekcja boksu. Jaki ma Pan pomysł na jej dalszy rozwój?

Jeśli chodzi o sekcję boksu, to prowadzimy szkolenie dla dzieci i młodzieży. Dysponujemy sztabem szkoleniowym złożonym z trzech trenerów. Obecnie w sekcji trenuje około osiemnastu zawodników, z czego wyselekcjonowana grupa to sześciu-ośmiu pięściarzy, która jeździ na zawody i bierze udział w różnego rodzaju turniejach. W marcu czekają nas zawody Mistrzostw Polski Juniorów i Juniorek. Rywalizacja juniorów odbędzie się pod koniec marca w Koninie (18-24 marca przyp. red.), a tydzień później w Grudziądzu powalczą juniorki. Mamy zawodniczki w sekcji żeńskiej, więc wystawimy swoje reprezentantki w tym turnieju. Będziemy obserwować, jak ta sekcja będzie się rozwijała i z czasem pomyślimy o powrocie do boksu seniorskiego, ale wiadomo, że na to potrzeba czasu i środków finansowych.

fot. Avia Świdnik