Kawał męskiej siatkówki w Kraśniku

Kawał męskiej siatkówki w Kraśniku

Aż pięć setów w sobotni wieczór rozegrali siatkarze MKS-u Kraśnik i Powiślaka Końskowola. Z meczu pełnego zwrotów akcji zwycięsko wyszli zawodnicy z powiatu puławskiego. – Gra była na podobnym poziomie jak w meczu z Arką Wojsławice, bo z taką samą ilością błędów. Co prawda szliśmy w dobrym kierunku, ponieważ wygraliśmy dwa sety, ale potem doszły pomyłki między innymi na zagrywce. Graliśmy już nierówno. W tie-breaku zdołaliśmy dojść do rywali, lecz potem oni znowu uciekli. Borykamy się ze zgraniem zespołu i to jest nasz problem. Trzeba w końcu przerwać złą serię – mówi Andrzej Zdenicki. – Mecz był bardzo twardy, męski i na wysokim poziomie. Obie drużyny miały prawo czuć po nim zmęczenie, co potwierdzają wyniki poszczególnych setów. Wygraliśmy chyba dzięki temu, że wykazaliśmy się większą odpornością. W tie-breaku po zmianie stron rosła nasza przewaga, z czego jesteśmy zadowoleni. Najważniejsze, że daliśmy radę, a chłopaki spisali się na medal. Bardzo dobry występ zaliczyli Maksymilian Kozłowski, który był naszą siłą napędową w ataku oraz Emil Kapelko, który wszedł z ławki, a radził sobie świetnie w każdym elemencie, dzięki czemu grał do końca meczu – komentuje wyraźnie zadowolony Henryk Turbiasz. 

MKS Kraśnik – Powiślak Końskowola 2:3 (30:28, 25:23, 21:25, 22:25, 12:15)

MKS: Cezary Kostaniak, Maciej Kuliński, Szymon Rudziejewicz, Sebastian Sołtys, Szymon Mańkowski, Michał Markiewicz (libero), Michał Ciorgoń, Marek Kozyra, Bartłomiej Dąbrowski, Szczepan Gębczyk, Bartłomiej Kozioł (libero), Sebastian Wnuk, Gabriel Salit.

Powiślak: Tomasz Kowalczyk, Maksymilian Kozłowski, Grzegorz Turbiasz, Przemysław Kozak, Michał Huszcz, Damian Siudaj, Bogdan Skrzyński (libero) oraz Krzysztof Ziemba, Emil Kapelko, Arkadiusz Mańko.

fot. Powiślak Końskowola