Beniaminek z Jeleńca wyszedł zwycięsko z pojedynku z Włodawianką

Beniaminek z Jeleńca wyszedł zwycięsko z pojedynku z Włodawianką

Do małej niespodzianki doszło w inauguracyjnej kolejce grupy I IV ligi lubelskiej. W swoim debiutanckim sezonie na tym poziomie rozgrywkowym Bizon Jeleniec pokonał na stadionie we Włodawie miejscową Włodawiankę 2:1, sięgając po historyczne dla siebie trzy punkty.

Mirosław Kosowski:

O końcowym rezultacie tego spotkania zadecydowały błędy, które popełniliśmy. Mam tu na myśli zupełnie niepotrzebny i przypadkowy faul na początku meczu, po którym został podyktowany rzut karny dla gości, zamieniony na gola. Goniliśmy wynik i udało nam się wyrównać tuż przed przerwą. Wydawało się, że po niej rozwiniemy skrzydła, ale kolejny błąd w defensywie przyczynił się do szybkiej kontry Bizona Jeleniec, po której przeciwnicy wyszli na prowadzenie. Przez całą drugą połowę atakowaliśmy, próbując znowu złapać kontakt, ale zabrakło nam skuteczności. Rywale nie zaskoczyli nas. Spodziewaliśmy się, że tak będą grać, ustawiając się z tyłu. Mecz szybko im się ułożył i mogli czekać na własnej połowie na nasze ataki. Niemniej jednak gratuluję im zwycięstwa. Natomiast nas czeka dużo pracy. W ostatni piątek udało nam się zarejestrować trzech zawodników: Marcina Zabłockiego, Sebastiana Króla oraz Macieja Welmana. Plusem jest to, że wszyscy zadebiutowali już w tym spotkaniu. Myślę, że dołączy do nas jeszcze dwóch graczy, po to by kadra była zdecydowanie szersza.


Rafał Borysiuk: 

Nikt nie przyznaje punktów za estetykę, a jesteśmy rozliczani za wynik. Włodawianka Włodawa to na pewno mocny rywal, wzmocniony dobrymi zawodnikami, który w poprzednim sezonie zajął drugie miejsce w IV lidze. Mierzyliśmy się na niełatwym terenie, na którym gospodarze w wielu fragmentach prezentowali wysoki poziom. Szczególnie w końcówce meczu, gdy zupełnie oddaliśmy inicjatywę i dzięki sprzyjającemu nam szczęściu udało się wygrać. Jednak uważam, że pierwsza połowa była rozgrywana pod nasze dyktando. Strzeliliśmy bramkę z rzutu karnego, mieliśmy poprzeczkę i groźną sytuację, gdy po strzale Daniela Osiaka piłka została sparowana na rzut rożny. Włodawianka zagrażała nam po stałych fragmentach gry i tak naprawdę do 43. minuty nic się nie działo. Wtedy zanotowaliśmy dziecinną stratę w środku pola, po której dostaliśmy gola do szatni. Druga połowa fajnie się dla nas zaczęła. Łukasz Samociuk otrzymał dobre podanie, dochodząc do sytuacji sam na sam z bramkarzem, którego pokonał. Potem mecz przez chwilę się wyrównał, ale z minuty na minutę rywale coraz mocniej przejmowali inicjatywę. My odgryzaliśmy się kontratakami, ale już bez jakichś klarownych okazji. Bardzo się cieszymy, że udało się dowieźć wynik do końca. Nikt na nas nie stawiał i nie liczył. Uzyskanie trzech punktów z tego wyjazdu podbuduje chłopaków, którzy zostawili na boisku kawał serca.  

NASTĘPNA KOLEJKA

W następnej kolejce Włodawianka Włodawazmierzy się na wyjeździe z POM-em Iskra Piotrowice (9 sierpnia, 17:00). Natomiast Bizon Jeleniec również w meczu wyjazdowym zagra z Opolaninem Opole Lubelskie (8 sierpnia, 13:00).

Włodawianka Włodawa − Bizon Jeleniec 1:2 (1:1)
Bramki:
Jakub Kawalec 44′ − Łukasz Samociuk 10′ (rzut karny), 48′

Włodawianka: Polak − Gontarz, Naumiuk, Waszczyński, Musz (70′ Król) – Błaszczuk, Chodziutko, Welman (87′ Zabłocki), Magdysz (72′ Kamiński), Skrzypek (80′ Nielipiuk) – Kawalec.

Bizon: Lisiewicz − Bogucki, Kania, Bulak, Dan. Osiak (53′ Gliniak) – Madejski, A. Osiak (67′ Botwina), Olek, Borkowski, Dołęga (90′ Goławski) – Samociuk (76′ Rosłoń).

Żółte kartki: Krystian Gontarz − Daniel Osiak, Arkadiusz Osiak
Sędziował: Konrad Łukiewicz (Zamość).

fot. Karol Kotwis (archiwum)