Czerwona kartka dla Lublinianki ułatwiła Lewartowi odniesienie dziewiątego zwycięstwa w sezonie

Czerwona kartka dla Lublinianki ułatwiła Lewartowi odniesienie dziewiątego zwycięstwa w sezonie

W szlagierowym starciu 11. serii gier rozgrywek IV ligi lubelskiej Lewart Lubartów pokonał przed własną publicznością Lubliniankę 3:0. Od 17. minuty niedzielnej konfrontacji zespół z lubelskiej Wieniawy musiał sobie radzić w osłabieniu po drugiej żółtej kartce dla Sebastiana Wrzesińskiego. Dziesięć minut później wynik spotkania otworzył Dariusz Michna, pewnie wykorzystując rzut karny. Na początku drugiej połowy gracze Lewartu w krótkim odstępie czasu dwukrotnie pokonali golkipera lubelskiej drużyny. Najpierw Maksymilian Żuber musiał wyciągać piłkę z siatki po uderzeniu Huberta Kotowicza, a chwilę potem rezultat na 3:0 ustalił płaskim strzałem Grzegorz Fularski.

Tomasz Bednaruk:

Oceniam to spotkanie bardzo pozytywnie. Założenia taktyczne, o których rozmawialiśmy na odprawie przedmeczowej dotyczące mocnych i słabych stron Lublinianki, a także tego, jak chcemy wyglądać, zostały zrealizowane przez mój zespół. Drużyna była konsekwentna, a zawodnicy odpowiedzialnie podeszli do swoich zadań. Rozegraliśmy solidne spotkanie i sądzę, że pokazaliśmy dużo dobrego futbolu. Myślę, że kluczowa dla przebiegu spotkania była czerwona kartka dla rywali. Ekipa z Lublina musiała po niej zmienić swoją taktykę, bo dosyć szybko grała w osłabieniu. Wiedzieliśmy, że nie możemy od razu rzucić się na przeciwnika. Cierpliwie budowaliśmy swoje ataki i to przyniosło skutek. Nie mieliśmy w tej konfrontacji słabych ogniw. Szczególne podziękowania dla zespołu za konsekwencję i odpowiedzialność, które zadecydowały o naszym zwycięstwie.


Dariusz Bodak:

Trudno cokolwiek powiedzieć, gdy po piętnastu minutach jeden z moich graczy dostaje drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę i praktycznie cały mecz trzeba grać w osłabieniu z mocnym rywalem. Uważam, że druga żółta kartka była ewidentna, jednak pierwsze napomnienie zbyt pochopne. Ponadto moim zdaniem rzut karny dla Lewartu Lubartów był dosyć kontrowersyjny. Grzegorz Mulawa stał na linii i przy uderzeniu został nastrzelony. Według mnie miał naturalnie ułożone ręce blisko siebie i wzdłuż tułowia. Kluczową sytuacją był dla nas początek drugiej połowy, kiedy dostaliśmy dwie szybkie bramki, tak zwane “bomby” i sami zamknęliśmy sobie to spotkanie. Pomimo osłabienia i niekorzystnego wyniku mieliśmy swój plan na drugą część meczu i chcieliśmy go realizować. Nie jesteśmy drużyną, która jedynie broni się i również dążyliśmy do atakowania oraz zdobywania pola. Przyjechaliśmy na to spotkanie walczyć o punkty, których nie udało nam się zdobyć. Gratuluję rywalom zwycięstwa. Czujemy niedosyt, jednak musimy więcej wymagać od siebie. O ile za pierwszą połowę możemy mieć do kogoś pretensje, to drugą połową sami sobie zawaliliśmy i już nie mogliśmy odwrócić losów tej konfrontacji.

NASTĘPNA KOLEJKA

W następnej kolejce Lewart Lubartów zagra na wyjeździe z Tomasovią Tomaszów Lubelski (20 października, 15:00). Natomiast Lublinianka podejmie Włodawiankę Włodawa (19 października, 14:00).

Lewart Lubartów – Lublinianka 3:0 (1:0)
Bramki: Dariusz Michna 28′ (rzut karny), Hubert Kotowicz 51′, Grzegorz Fularski 53′

Lewart: Wójcicki – Michałów, Budzyński, Michna, Niewiński – Kotowicz (90′ Iskierka), Majewski, Gliniak, Najda (83′ Filipczuk) – Fularski (88′ Duda), Aftyka (78′ Pożak).

Lublinianka: Żuber – Rasiński (79′ Kowalczyk), Maliszewski (79′ Giza), Mulawa, Dzyr – Rybak (56′ Rapa), Wrzesiński, Kuzioła (68′ Iwańczuk), Pikul (66′ Rejmak) – Stępień, Milcz.

Żółte kartki: Hubert Kotowicz – Sebastian Wrzesiński x2, Grzegorz Mulawa, Damian Kuzioła, Rafał Stępień, Jan Giza*
Czerwona kartka:
Sebastian Wrzesiński 17′ (za drugą żółtą)
Sędziował: Maciej Łasocha (Biała Podlaska).

*ponadto żółtą kartką został ukarany trener Dariusz Bodak

fot. Wojciech Grudzień (archiwum)