Działo się w Adamowie! Biało-zieloni rozstrzygnęli mecz w minutę

Działo się w Adamowie! Biało-zieloni rozstrzygnęli mecz w minutę

Przed niedzielnym starciem trzynasty Sokół Adamów i czternasty MKS Ryki dzielił w tabeli tylko punkt. W październiku ubiegłego roku w Rykach to Sokół zwyciężył 3:0, ale ekipa Pawła Wardy udanie zrewanżowała się Rosołom za tamtą porażkę.

POMECZOWE KOMENTARZE

Zbigniew Sławomir Kozłowski: – Kolejny rzut karny, który ustawił mecz. To już czwarta jedenastka, jaka w ostatnim czasie jest dyktowana dla drużyny przeciwnej. Poza tym nie wykorzystujemy stuprocentowych sytuacji. Jak się ich nie strzela, to się nie wygrywa meczu. Po drugie, jeśli trenuje się tak mało, jak my, to też ciężko o sukcesy. To jest cała przyczyna. Jedno powoduje drugie. Jeśli się mało trenuje, to nie strzela się bramek, natomiast – abstrahując od rzutów karnych – jeśli się trenuje więcej, to wykorzystuje się sytuacje i wygrywa mecz. W tym zespole wszystko jest pięknie, tylko chłopcy nie mają nawyku trenowania. Mnie ciężko jest to zmienić i wynika to z różnych przyczyn. W ostatnim czasie miałem taką sytuację, że trzech na czterech obrońców w ogóle nie trenowało w tym tygodniu. Bramkarz pracuje w takiej instytucji, że jest usprawiedliwiony. Ci ludzie musieli grać, bo nie miałem kogo wystawić. Ciężko jest zatem wymagać od nich, aby grali poprawnie. Zawsze ktoś wytnie jakiś numer. Tak było również w tym meczu. Zaaplikowaliśmy sobie niepotrzebnego karnego. Zawodnik gości był odwrócony tyłem do bramki i został delikatnie podcięty, ale myślę, iż ta jedenastka była dość dyskusyjna. Drugą bramkę straciliśmy po błędzie bramkarza i środkowego obrońcy. Damian Zdunek strzelił dla nas gola, bo zmuszony byłem zrobić roszadę, w której przesunąłem jednego ze środkowych obrońców do ataku. Chciałem, abyśmy za wszelką cenę zdobyli bramkę. Oprócz tego gola mieliśmy trzy stuprocentowe sytuacje, które jak to mawiam, strzeliłbym w swoich starych sandałach. Podziwiam ambicję chłopców z Ryk, bo to młodzi ludzie, którzy bardzo mi zaimponowali swoją grą i nie spodziewałem się, że tak to się potoczy z ich strony. Wydaje mi się, iż to oni bardziej chcieli wygrać to spotkanie. Chciałem pogratulować trenerowi Pawłowi Wardzie, bo w całym tym pomeczowym zamieszaniu nie zdążyłem tego zrobić. Chłopcy z MKS-u zostawili tyle zdrowia, że naprawdę jestem dla nich pełen uznania.

Grzegorz Golian (kierownik Sokoła Adamów): – Zaczęliśmy dobrze, przeważaliśmy. Rywale raz przedostali się w nasze pole karne. Jeden z ich zawodników ograł Pawła Szlaskiego przy linii bocznej boiska i wycofał piłkę do kolegi. Ten był ustawiony tyłem do bramki, ale Damian Zdunek go skosił. Przeciwnicy dostali rzut karny i strzelili na 1:0. Ledwo zaczęliśmy od środka, a już straciliśmy drugą bramkę. Szlaski chciał wybijać piłkę, ta odbiła się od ich napastnika. Norbert Osial niepotrzebnie wybiegł z bramki. Goście przejęli piłkę i przelobowali go z 30 metrów. W ciągu minuty tracimy dwa gole. Czterech kluczowych zawodników zrobiło tak karygodne błędy indywidualne, że nie wiem, czy podobne zdarzą im się przez najbliższy rok. W końcówce pierwszej połowy Karol Borkowski nie strzelił gola w sytuacji sam na sam z bramkarzem. W drugiej połowie postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Mieliśmy okazje, ale nic nie udało się wpakować do siatki. W końcówce Norbert wybronił karnego. Ale to już nam nic nie dało. To był typowy mecz walki. Byliśmy dużo lepsi, ale daliśmy rywalom dwa prezenty. Zablokowaliśmy się ze strzelaniem bramek. Dopiero gdy nasz stoper (Damian Zdunek – przyp. red.) zagrał w ataku, to zdobyliśmy gola.

Paweł Warda: – Każdy zdawał sobie sprawę z tego, że jest to ważny mecz zarówno dla Adamowa, jak i dla nas. Było dużo emocji od początku do końca spotkania. Szybko strzeliliśmy dwie bramki, bo w ciągu minuty. Potem mogliśmy się skupić na defensywie. Gospodarze mieli w pierwszej połowie stuprocentową sytuację, ale strzał obronił Jacek Troshupa. W drugiej połówce powinniśmy zamknąć mecz, bo to my mieliśmy trzy stuprocentowe okazje. Najpierw w sytuacji sam na sam Adrian Kopczyński nie trafił w bramkę. Później Bartłomiej Bułhak wyłożył piłkę Krzysztofowi Gransztofowi, a ten z piątego metra strzelił obok bramki. Następnie gospodarze zdobyli gola po dalekiej wrzutce w pole karne. Zrobiło się nerwowo. Potem mieliśmy rzut karny, ale go nie wykorzystaliśmy. Trzeba było drżeć do końca o wynik, bo długie piłki drużyny przeciwnej robiły – brzydko mówiąc – kocioł w naszym polu karnym. Dowieźliśmy zwycięstwo do końca i z tego się cieszymy. Po dwóch zwycięstwach chłopcy z pewnością są bardziej zmobilizowani, żeby dalej walczyć o punkty.

NASTĘPNA KOLEJKA

W 27. kolejce Sokół Adamów zmierzy się na wyjeździe z Lublinianką (26 maja, 16:00). Natomiast podopieczni Pawła Wardy przed własną publicznością zagrają ze Stalą Kraśnik (26 maja, 16:00).

Sokół Adamów – MKS Ryki 1:2 (0:2)
Bramki: Damian Zdunek 70’ – Bartłomiej Bułhak 16’ (rzut karny), Dominik Szymanek 17’

Sokół: Osial – Szymański (65’ Strzyżewski), Zdunek, Szlaski (60’ Goździołko), Mac. Baran – Mat. Baran (82’ K. Nowicki), Sokołowski, Buga, Bogucki, Hołownia (56’ Gromysz) – Borkowski.

MKS: Troshupa – Banach (62’ Łukasik), D. Osojca, Leonarcik, Gąska – Cieślak, Wasilewski, Gransztof, Kopczyński (88′ Szlendak), Szymanek (80’ P. Osojca) – Bułhak (76′ Mateńka).

Żółte kartki: Mateusz Baran, Damian Zdunek – Michał Mateńka, Paweł Osojca
Czerwona kartka: Maciej Baran 83’ (za faul)
Niewykorzystany rzut karny: Adrian Kopczyński 84’ (obrona bramkarza)
Widzów: 250
Sędziował: Łukasz Woliński (Lublin).

fot. MKS Ryki (archiwum)