Lewart spisał się na piątkę. Polesie nie może wydostać się ze strefy spadkowej

Lewart spisał się na piątkę. Polesie nie może wydostać się ze strefy spadkowej

W trzecią sobotę maja w Lubartowie zostało rozegrane spotkanie 26. kolejki między miejscowym Lewartem a Polesiem Kock. Sytuacja obu klubów w tabeli IV ligi lubelskiej jest zupełnie inna. Gospodarze walczą o zakończenie sezonu na podium, przyjezdni zaś bronią się przed spadkiem do klasy okręgowej. Podopieczni Grzegorza Białka swoje plany muszą przełożyć na przyszłość, ponieważ ulegli faworyzowanemu Lewartowi aż 5:0. 

Łukasz Mierzejewski:

Chciałbym pogratulować drużynie tego meczu, ponieważ zagrała bardzo dobre spotkanie. Miło się na to patrzyło, bo widoczna była radość w grze. Skuteczność mogła być jeszcze wyższa, ale też nie ma co narzekać, ponieważ udało nam się zdobyć aż pięć goli.  Mieliśmy jeszcze dwie lub trzy sytuacje przed pierwszą bramką i można żartobliwie powiedzieć, że dość późno otworzyliśmy wynik. Zdobyte tak szybko trafienia trochę zamknęły tę konfrontację, lecz 2:0 do przerwy nie dawało nam spokoju. Należy też pochwalić zespół za grę w obronie, gdyż Polesie Kock nie stworzyło sobie praktycznie żadnej dogodnej okazji. Chciałoby się, żeby w każdym spotkaniu wyglądało to tak, że kilku zawodników wpisuje się na listę strzelców. Oczywiście cieszy to, a martwić może jedynie skuteczność, która zawodzi w starciach z trochę lepszymi przeciwnikami. Może to będzie jednak dobry prognostyk na przyszłość. 


Grzegorz Białek:

Dla nas każde spotkanie jest cenne i nieważne z kim będziemy się mierzyli. Chcieliśmy powalczyć w tym meczu o punkty, natomiast trzeba też przyznać, że graliśmy w osłabieniu bez pauzujących za kartki Arkadiusza Adamczuka Jacka Cybula, którzy stanowią o sile naszego zespołu. Też do końca nie można szukać usprawiedliwienia, ponieważ to było chyba nasze najsłabsze spotkanie w tej rundzie. Potrafiliśmy dobrze zagrać z Tomasovią Tomaszów Lubelski, czy z Górnikiem II Łęczna, a tym razem nie tworzyliśmy sobie sytuacji bramkowych, gdzie wcześniej nam się to nie zdarzyło. Mieliśmy jedno wyjście z kontratakiem trzech na dwóch, niestety Piotr Waszczyński był na spalonym. Lewart był lepszy pod każdym względem i wygrał zasłużenie. Popełniliśmy bardzo proste błędy na początku, po których gospodarze szybko objęli prowadzenie. Po przerwie chcieliśmy złapać kontakt, lecz dostaliśmy trzecią bramkę i w zasadzie było po zawodach. Przed nami kluczowe spotkanie ze Startem Krasnystaw, które da nam odpowiedź na to, czy jesteśmy w stanie dalej walczyć o utrzymanie. Jeśli go nie wygramy, to można w zasadzie powiedzieć, że spadniemy z ligi. Jeśli jednak zwyciężymy, to wciąż będziemy w grze. 

NASTĘPNA KOLEJKA

W następnej kolejce Lewart Lubartów zagra na wyjeździe z Powiślakiem Końskowola (26 maja, 14:00). Natomiast Polesie Kock podejmie Start Krasnystaw (25 maja, 17:00).

Lewart Lubartów − Polesie Kock 5:0 (2:0)
Bramki: Grzegorz Fularski 14′, Karol Bujak (rzut karny) 35′, Patryk Pokrywka 67′, Mateusz Filipczuk (rzut karny) 83′, Dawid Pikul 87′

Lewart: Prusak − Wankiewicz, Budzyński, Michna (60′ Stopa), Ponurek − Pokrywka, A. Pikul, Bujak (70′ Majewski), Najda (73′ Filipczuk), Fularski (73′ Gliniak) − Szkutnik (57′ D. Pikul).

Polesie: Kasperek − Dobosz, Kamiński, Golda, Wójcicki (70′ Wojcik) − Król (78′ Drewienkowski), Ma. Skrzypek, Barnor, Misiarz, Majcher (60′ Bielecki) − Waszczyński.

Żółte kartki: Patryk Pokrywka, Daniel Gliniak − Jakub Dobosz x2, Rafał Król, Michał Wójcicki, Damian Majcher
Czerwona kartka: Jakub Dobosz 82′ (za drugą żółtą)
Sędziował: Piotr Kawiński (Chełm).

fot. Wojciech Grudzień