Oba zespoły grały, ale strzelała tylko Tomasovia

Oba zespoły grały, ale strzelała tylko Tomasovia

W środę w zaległym meczu 15. kolejki rozgrywek IV ligi lubelskiej Tomasovia Tomaszów Lubelski spotkała się z Granitem Bychawa. Lider grupy II po raz kolejny w tym sezonie odniósł przekonujące zwycięstwo i wygrał u siebie 5:0. 

Paweł Babiarz:

Granit Bychawa okazał się wymagającym przeciwnikiem, mimo że wynik na to nie wskazuje. To drużyna, która bardzo dobrze grała w piłkę i w początkowych 20 minutach wyglądała lepiej niż my. Należy przyznać, że gdyby nie nasz bramkarz Łukasz Bartoszyk, to po kwadransie przegrywalibyśmy. Nasz rywal grał tak, jak w poprzednich meczach, czyli ładnie i ofensywnie, ale nieskutecznie. Po nas było widać trudy niedzielnego spotkania z Gromem Różaniec (wygrana 2:0 – przyp. red.). Z czasem rozgrzaliśmy się i zaczęliśmy grać swoją piłkę. Do tego doszła walka, w której byliśmy lepsi. Być może w pierwszej połowie nie stworzyliśmy sobie wielkich sytuacji, ale mimo to prowadziliśmy 2:0. Po przerwie graliśmy konsekwentnie, a to pozwoliło wychodzić nam z kontratakami i strzelać kolejne bramki. 


Łukasz Gieresz:

Zostaliśmy klasycznie wypunktowani przez Tomasovię, której gratuluję zwycięstwa. Rywale być może nie zagrali najlepszego spotkania w tej rundzie, ale swój cel osiągnęli i to w sposób znaczny. Jest to konkretny zespół, który wypunktował nasze błędy. Nie było ich jednak tak dużo, jak wskazuje na to wynik. Obraz tego spotkania był inny, bo po stronie gospodarzy wykreowaliśmy bohatera meczu i to nie wśród zawodników ofensywnych. Został nim bramkarz Łukasz Bartoszyk, który tylko sobie w wiadomy sposób wybronił nasze cztery sytuacje. Nasza nieskuteczność zemściła się i w 22. minucie po rzucie rożnym straciliśmy pierwszą bramkę. Wiedzieliśmy, że Tomasovia to drużyna, która zamyka mecze w odpowiednich momentach i to się potwierdziło w 45. minucie, kiedy padł drugi gol. Na drugą połowę wyszliśmy zmotywowani, ale niestety własne błędy nie pozwalały nam myśleć o korzystnym dla nas rezultacie. Wynik jest wysoki. Przegraliśmy 0:5 i być może ktoś pomyśli, że zwariowałem, ale moim zawodnikom należą się słowa uznania, bo to nie był zły mecz w naszym wykonaniu. Lider po raz kolejny potwierdził, że nieprzypadkowo zajmuje 1. miejsce w tabeli i pokazał nam, że piękna gra z akcjami ofensywnymi niedająca bramek, nie przynosi punktów. Wygrała drużyna bardziej konkretna i było to zasłużone zwycięstwo.

NASTĘPNE MECZE

W następnym meczu Tomasovia Tomaszów Lubelski zagra na wyjeździe z Ładą 1945 Biłgoraj (22 listopada, 13:00). Natomiast Granit Bychawa także w wyjazdowym meczu zmierzy się z Huczwą Tyszowce (21 listopada, 13:00).

Tomasovia Tomaszów Lubelski – Granit Bychawa 5:0 (2:0)
Bramki: Damian Chmura 22′, Patryk Słotwiński 45′, Karol Karólak 55′, 60′, Jakub Szuta 64′

Tomasovia: Bartoszyk – Żurawski (52′ Baran), Chmura, Zozulia, Pleskacz (75′ Matterazzo), Karólak (67′ Chudyga), Smoła (82′ Witkowski), Skiba, Słotwiński, D. Szuta, J. Szuta (69′ Sałamacha).

Granit: Zawiślak – Iwaniak, Radziewicz, Piwnicki, Struk Sprawka (73′ Pawelec), Strug, Misztal (75′ Wolski), Szymala, Pęcak, Morenkov.

Żółte kartki: Patryk Słotwiński, Michał Skiba
Sędziował: Konrad Łukiewicz (Zamość).

fot. Tomasz Tomczewski (archiwum)