Porażka Sparty przed własną publicznością z Ładą

Porażka Sparty przed własną publicznością z Ładą

W 11. kolejce IV ligi lubelskiej w Rejowcu Fabrycznym miejscowa Sparta podejmowała Ładę 1945 Biłgoraj. Spotkanie było wyrównane tylko do przerwy, na którą goście schodzili z jednobramkowym prowadzeniem. Po zmianie stron podopieczni Bartosza Bodysa nie potrafili odwrócić losów rywalizacji, a pozwolili strzelić sobie jeszcze trzy gole, notując drugą porażkę z rzędu. Przyjezdni zaś podtrzymują serię pięciu meczów bez porażki i z dorobkiem siedemnastu punktów plasują się na ósmej pozycji w tabeli.

Bartosz Bodys:

Można powiedzieć, że zostaliśmy w szatni i nie wyszliśmy na ten mecz. Problemem jest chyba podejście mentalne i jakiś brak wiary w siebie. Ciężko powiedzieć, bo dobrze trenujemy w mikrocyklu, i wygląda, że wszystko nabiera kolorów, a przychodzi podsumowanie całego tygodnia w postaci kolejki ligowej i brakuje tego przełożenia. Po tej porażce odbyliśmy męską rozmowę. Musimy się zebrać i zrobić wszystko, żeby ugrać jak najwięcej punktów w tych ostatnich spotkaniach rundy. Co do przebiegu, to od samego początku część zespołu chciała atakować, a druga część myślała o obronie, przez co nic nie było zsynchronizowane i nie współgrało ze sobą tak, jak byśmy chcieli. Łada Biłgoraj lepiej weszła w to spotkanie, spokojniej operując piłką i budując swoje akcje. Z drugiej strony pierwsza połowa była na remis, ale po raz kolejny popełniliśmy błędy indywidualne i ogólne w bloku defensywy. W przerwie w szatni padły bardzo ostre słowa i szczerze przyznam, że myślałem, że po pierwszych pięciu minutach drugiej części, kwestią czasu będzie powtórka scenariusza z meczu z Kryształem Werbkowice (zwycięstwo 2:1 (0:1) w 9. kolejce − przyp. red.). Aczkolwiek wystarczyło nam zaangażowania i chęci zmiany rezultatu tylko przez dziesięć minut, bo potem wróciliśmy do tego, co prezentowaliśmy na początku, czyli braku płynności i pomysłu. Później nastąpił moment, gdy spowodowaliśmy rzut karny i można powiedzieć, że nie ma nic lepszego, żeby zespół dostał kopa niż obrona bramkarza. Niestety nie ruszyliśmy po tym strzale na asekurację i mimo obrony, dobitka była już skuteczna. Ta sytuacja mocno nas podłamała i nie potrafiliśmy już powalczyć o lepszy rezultat. Nie chciałbym się usprawiedliwiać, ale nie mogłem skorzystać z dwóch kluczowych zawodników, którzy z powodów urazów wypadli do końca rundy, czyli Artura Rutkowskiego i Mateusza Adamca. Ponadto w tym spotkaniu zabrakło Pawła Kurzyny, którego zatrzymały sprawy osobiste, przez co nasze pole manewru strasznie się zawęziło. Nasi rywale przede wszystkim przewyższali nas nie tyle, co umiejętnościami, a cechami wolicjonalnymi. Myślę, że nawet w słabszej dyspozycji, piłkarsko można być słabszym, ale gdy wspomniane cechy są zachowane na odpowiednim poziomie, to można zrobić dobry wynik. 


Bartłomiej Kowalik:

Przez większość meczu mieliśmy kontrolę nad tym, co działo się na boisku i dyktowaliśmy warunki gry. Od okolic dwudziestej piątej minuty prowadziliśmy 1:0, ale wynik uważam, powinien być wyższy. Natomiast po niej do okolic pięćdziesiątej piątej przeciwnik ambitnie walczył, żeby doprowadzić do remisu, a my w tym okresie mieliśmy lekki przestój. Sparta Rejowiec Fabryczny miała za dużo możliwości pojedynków jeden na jeden, stąd wkradło się w nasze szeregi trochę nerwowości. Bramka na 0:2 zamknęła rywalizację. Przy tym trafieniu kapitalnie zachował się Bartosz Grasza, który najszybciej zareagował na wybroniony rzut karny. Potem rywale stracili wiarę w zwycięstwo, my natomiast stworzyliśmy sobie kolejne sytuacje. W pełni zasłużone zwycięstwo, na które zapracowała cała drużyna. Warto podkreślić dobrą postawę wspomnianego Graszy, który zagrał fajne zawody i zapisał na swoim koncie dwa gole oraz naszego juniora Daniela Młynarza, wychowanka Orionu Dereźnia, który w tym spotkaniu zadebiutował w IV lidze i zaprezentował się solidnie. Na pewno trzeba się cieszyć z odniesionej wygranej, ale i z formy, która idzie w górę. 

Sparta Rejowiec Fabryczny − Łada 1945 Biłgoraj 0:4 (0:1)
Bramki: Patryk Dorosz 27′, Bartosz Grasza 65′,  Jurij Podo 78′, Bartosz Grasza 90+1′

Sparta: Podlipny − J. Wójcik (77′ Hawerczuk), Paździor, Oleksiejuk, Osoba (67′ Kiejda) – Kasperek, Barabasz, Martyn, Jasiński, Wołos – Głowacki.

Łada: Młynarz – Myszak, Podo, Kuliński, Raduj (57′ Mazurek) – Paćkowski (57′ Nawrocki ), Birut, Grasza, Krzyszycha (85′ Szafraniec) – Dorosz (87′ Hanas), Konopka (70′ Czok).

Żółte kartki: Jacek Paździor, Jakub Martyn, Daniel Barabasz − Bartosz Grasza, Dariusz Kuliński
Niewykorzystany rzut karny: Patryk Dorosz 65′ (obrona bramkarza)
Sędziował: Mateusz Pizoń (Lublin).

fot. Karol Kotwis