Powiślak nie zawiódł w ostatnim domowym meczu. Sokołowi pozostała modlitwa

Powiślak nie zawiódł w ostatnim domowym meczu. Sokołowi pozostała modlitwa

Przed sobotnim meczem w Końskowoli podopieczni Łukasza Gizy chcieli w dobrym stylu pożegnać się z kibicami na własnym obiekcie. To zadanie starał się im utrudnić Sokół Adamów. Stało się jednak odwrotnie. Powiślak wygrał pewnie, czym jeszcze bardziej utrudnił sytuację Rosołów.

KOMENTARZE TRENERÓW

Łukasz Giza: – Wszystko udało się zgodnie z planem. Wygraliśmy 4:1, ale mogliśmy strzelić jeszcze o wiele więcej bramek. Chcieliśmy się pożegnać zwycięstwem z własnymi trybunami w tym sezonie. Wiadomo, były w tym meczu lepsze i gorsze momenty, ale ogólnie nie mamy na co narzekać. Rywale walczyli i tej walki na pewno nie wolno im odmówić. Uważam jednak, że to właśnie umiejętności czysto piłkarskie zadecydowały o tym, że ten mecz wyglądał tak, a nie inaczej. Szybko zdobyliśmy pierwszego gola, parę minut później następnego. Piłkarsko z pewnością byliśmy drużyną o wiele lepszą. Natomiast powtórzę jeszcze raz: chłopakom z Adamowa w żadnym wypadku nie można zarzucić braku ambicji. Trzymam kciuki za to, żeby powalczyli w ostatnim meczu ligowym i zdobyli punkty, dzięki którym może się utrzymają. My cieszymy się ze zwycięstwa i myślimy już o ostatnim meczu, kiedy to pojedziemy do Kraśnika.

Zbigniew Sławomir Kozłowski: – Graliśmy z zespołem, który jest przygotowany: biega, ma siłę, ma kondycję i trenuje cztery razy w tygodniu. Widać było, że to drużyna, która traktuje piłkę poważnie. Trudno więc się z nimi porównywać. Uczciwie powiem, że gdyby nie Norbert Osial, to przegralibyśmy zdecydowanie wyżej. Wyczyniał niemożliwe rzeczy w bramce. Może gole rywali były trochę dziwne, ale oceniając realnie to, co działo się na boisku, to nie było żadnej szansy, żebyśmy zawalczyli choćby o punkt. Najpierw moi zawodnicy zagapili się przy rzucie rożnym. Praktycznie sami weszli sobie do bramki. Później zawodnik z Końskowoli minął czterech graczy i strzelił do pustej. Po przerwie fajnego gola zdobył głową Karol Borkowski, ale to było z naszej strony wszystko. Jeżeli dopisze nam szczęście w ostatnim meczu, to wyprzedzimy MKS Ryki i się utrzymamy. Wypada nam rano pójść na mszę i modlić się, żebyśmy wygrali z Eko i żeby Podlasie się utrzymało. Mogę powiedzieć, że przynajmniej ja dam na mszę.

NASTĘPNA KOLEJKA

W ostatniej kolejce Powiślak Końskowola zagra na wyjeździe ze Stalą Kraśnik (9 czerwca, 16:00). Natomiast podopieczni Zbigniewa Sławomira Kozłowskiego zmierzą się u siebie z Eko Różanka (9 czerwca, 17:30).

Powiślak Końskowola – Sokół Adamów 4:1 (2:0)
Bramki: Patryk Grzegorczyk 18’, Jakub Wankiewicz 32’, Mateusz Kłyk 66’, Damian Kopeć 77’ – Karol Borkowski 57’

Powiślak: Zolech – Wankiewicz, Grzegorczyk, Kędra, Leszczyński – Dudkowski (54’ Banaszek), Miazga (63’ Kopeć), Fularski (46’ Mietlicki) – Pięta, Sułek (46’ Kłyk), Przychodzień (46’ Kamola).

Sokół: Osial – Bogucki, Gromysz, Strzyżewski, K. Nowicki – Mat. Baran (70’ Cąkała), Buga, Mac. Baran (80’ Zdunek), Sokołowski – Borkowski, Dzido.

Żółte kartki:
Widzów: 100 
Sędziował: Konrad Łukiewicz (Zamość).

fot. Powiślak Końskowola/facebook.com (archiwum)
0 0 vote
Article Rating