Rykoszet w Końskowoli na wagę trzech punktów

Rykoszet w Końskowoli na wagę trzech punktów

O niesamowitym pechu mogą mówić piłkarze Polesia Kock, którzy w ostatniej akcji niedzielnego meczu z Powiślakiem Końskowola stracili bramkę i tym samym nie poprawili swojej sytuacji w ligowej tabeli. 

Łukasz Giza:

Dopisało nam troszkę szczęścia, bo prawdę mówiąc, był to mecz walki i spotkanie na remis. Z jednej strony bardzo cieszę się ze zwycięstwa, ale z drugiej strony bardzo szkoda mi rywali. Polesie zasłużyło na punkt, ponieważ w obu zespołach widać było zaangażowanie. Adrian Dudkowski w samej końcówce uderzył na bramkę i po rykoszecie piłka do niej wpadła. Wygrana jest tym bardziej pocieszająca, że zabrakło nam kilku zawodników i musieliśmy przemeblować całą linię obrony. Mimo tego zagraliśmy na zero z tyłu, a to jest budujące. 


Grzegorz Białek:

Przyznam szczerze, że jestem trochę załamany po tym meczu. Co można powiedzieć, jak przegrywa się w 94. minucie po naszym zdaniem golu samobójczym? Chcieliśmy wybić piłkę, a ta niefortunnie odbiła się i wpadła do bramki. Rozegraliśmy dobre spotkanie i z jego przebiegu powinniśmy zremisować. Nic nie chciało nam wpaść do siatki rywali, a stwarzaliśmy sobie sytuacje. Szkoda, że nie przypilnowaliśmy tej końcówki. Wracamy bez punktów i musimy zrobić wszystko, żeby jak najszybciej się podnieść. 

Powiślak Końskowola – Polesie Kock 1:0 (0:0)
Bramka: Adrian Dudkowski 90+4′

Powiślak: Zolech – Krzysztoszek, Łukaszuk, Kazubski, Dudkowski, Nikitchuk (76′ Sadurski), O. Leszczyński (68′ Kamola), Bogusz, Pięta, Koprucha, Gil (88′ Murat).

Polesie: Kasperek – Dobosz, Golda, Misiarz, Mi. Skrzypek (46′ Bielecki) – Adamczuk, Ma. Skrzypek (89′ Majcher), Barnor, Cybul, Wójcicki – Waszczyński (81′ Król).

Żółte kartki: Wiktor Bogusz, Oskar Leszczyński – Bright Barnor, Michał Wójcicki, Szymon Bielecki, Jacek Cybul
Sędziował: Michał Mikulski (Lublin).